Jash, no! Jeden przynajmniej. vvv, chyba specyficzny temat bo trzeba trafić te odpowiednie. Jakieś 3 lata temu kupiłem nieco przypadkowo najprostsze czarne Sk8-Hi i praktycznie z miejsca się zakochałem. Obok Nike Free Flyknitów (do biegania) najwygodniejsze buty, jakie w życiu miałem na sobie. Od tamtego czasu zaopatrzyłem się też w zimowo-futrzane Sk8-Hi MTE i 2 pary Old Skool. Z tych ostatnich pierwsza para (z musztardowego płótna albo czegoś w tym stylu) była fajna, ale sztywna i nie do końca wygodna, ale i tak znosiłem je do zera. Druga para (z bordowego zamszu – mam je dalej) w mroźny jesienny wieczór zajechała mi achillesa. Ale i tak je lubię. Co ciekawe, ta pierwsza para czarnych Sk8-Hi dalej mi służy. A przewrotnie napiszę jeszcze, że aktualnie najczęściej pomykam w białych sneakersach Sprandi (z podstawówki wspomnień czar!) i jestem z nich wybitnie zadowolony. Po kilku tygodniach obleciałem wszystkie CCC w mieście, żeby sobie kupić jeszcze jedną parę na zapas.