Naturalnie spieszę z wyjaśnieniem. Przez to, że tarcza SKX009 tak bardzo różni się kolorem od bezela, sprawia – moim zdaniem – wrażenie maluteńkiej. Normalnie jakby ją ktoś w jakiś grubaśny wełniany szalik owinął. Zdaje się, że nawet CR delikatnie się od niej odcina (choć tu pamięć może mnie mylić, a zdjęcia oszukiwać), co tylko pogłębia problem. Kiedy tylko przypominam sobie rozczarowujący widok 009 na moim nadgarstku, w głowie zapala mi się w niekontrolowany sposób słowo „stulejka” i nie jestem w stanie nic na to poradzić. Schorzenia chyba nie muszę nikomu opisywać, ani tym bardziej ilustrować przy pomocy zdjęć z Ynternetu. Stąd też niewybredne określenie, którego się dopuściłem. A jeszcze większy bo mam podejrzenie, że kontrast tylko przybiera na mocy. Nie chciałbym oczywiście zranić małego serduszka czyjegokolwiek zegarka bo 009 na zdjęciach podoba mi się niemal zawsze (a z tym wypłowiałym bezelem wygląda jeszcze fajniej), ale na żywo... łokropieństwo! Jeśli tego teraz nie „odzobaczycie” – sorry!