Jednak jest to wyjątkowa konstrukcja, to w zasadzie elektryk bez gniazdka. Wydaje się ideałem, elektryk o czasie ładowania równym czasowi tankowania. Dziwne, że inne firmy nie poszły śladem Nissana. Niestety niepewność losów tej firmy powstrzymuje mnie od zakupu. W końcu oryginalne rozwiązania po potencjalnym bankructwie firmy, to mieszanka wybuchowa a przynajmniej groźba kłopotów serwisowych. Przepraszam Cię, że kraczę i wyszukuję problemów, które najpewniej nie zaistnieją, ale jak się człowiek trochę szamocze z wyborem, to trzeba znaleźć jakiś powód do eliminacji kandydatów.
X-trail - niepewność firmy, ale elektryk bez gniazdka - marzenie
Santa Fe - kawał czołgu, ale na wszystkich można patrzeć z góry, poza TIR-ami i dostawczakami
Tucson - chyba za mały, ale full wypas bez kompromisu - mieści się w budżecie
XC 60 - mimo promocji, nadal dosyć drogi jak się chce dużo "bajerów" i jeszcze dodatkowo tylko 2 lata bezpłatnej gwarancji!! Jakoś słabo to się kojarzy z trwałością...
ES 300h - za długi a na dodatek może nie odpalić (wiem, booster), ale za to opinia bezawaryjności (poza nieszczęsnym 12V) i aż 10 lat gwarancji!!
Sam nie wiem co wybiorę...
I bądź tu mądry, jak każdy się podoba. Może ostatecznie wybiorę rower? Ale elektryczny, żeby być trendy.