Nic nadzwyczajnego. Starych firm zegarkowych jest w Szwajcarii setki, jeśli nie tysiące. Idzie sobie taki Apart do spisu nieaktywnych przedsiebiorców, wybiera markę, która ostatni zegarek zrobiła w 1929 dajmy na to roku (po czym padła), znajduje spadkobierców i kupuje od nich prawo do brandu za niewielką sumę. I jest reaktywacja. Mało to obecnych marek tak powstało do nowa, w związku z powrotem mody na mechaniczne czasomierze z komplikacjami?