Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Sierżant Julian

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3070
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Sierżant Julian

  1. Sierżant Julian

    Orienty forumowiczów

    Zegarek jest ewidentnie z lat 70.-80. więc nie sądzę, żeby to było takie nowe.
  2. Sierżant Julian

    Orienty forumowiczów

    Nie wiem, kto zakładał przed laty ten wątek, ale pisze się oczywiście "Orienty", a nie "Orient'y". A które z tych cyfr na dole obrazują datę? Bo są cyfry na czarnym, czerwone, czarne na białym, czerwona na białym. I nie sądzę, zeby mój egzemplarz pochodził np. z 1916 roku...
  3. Sierżant Julian

    Buty

    Jak dla mnie w jego butach jest za mało klasyki, a za dużo współczesności (nawiązując do tekstu reklamowego na stronie szewca). Nie piszę o tych konkretnie, ale o tym, co tam teraz jest w ofercie. Obowiązkowo zadarte nosy, wellingtony jak na zbója Rumcajsa... I w dodatku na trzewiki pisze "botki"...
  4. Sierżant Julian

    Nóż

    Ja na co dzień to używam Deliki (Spyderco), która jest mała, za to można ją wpiąć w kieszeń bez obawy urazu biodra. Natomiast w teren jest już poważny nóż taktyczny: Extrema Ratio Col Moschin. Dlaczego ten? To jeden z najlepiej ukształtowanych noży uniwersalnych z odchyleniem funkcję bojową. Nadaje się do wszystkich prac obozowo-terenowych, ma bardzo poręczną rękojeść dającą oparcie dla dłoni i kciuka, wykonano go ze świetnej stali, nie jest to obosieczny sztylet, a jednocześnie jest piekielnie ostry i szpic ma uformowany w coś takiego, że nawet kamizelka kewlarowa by wymiękła. Włosi wciąż potrafią robić noże dla zabójców, a ten wygląda naprawdę konkretnie. Wada? Konieczność wpinania w oporządzenie (lub do pasa) w dość dużej dedykowanej pochwie. Nie jest to wielki nóż, określiłbym go jako średni, ale jednak nie do noszenia przy sobie na co dzień. Chyba że jest się studentem pierwszego roku biologii czy innym harcerzem.
  5. Napisałem powyżej, że nie kupiłbym zegarka ze przeproszeniem modowego za 50 złotych. To oczywiście prawda, ale to truizm, bo któż by to to kupował. Po namyśle doszedłem do wniosku, że przede wszystkim nie kupiłbym zegarka z tej kategorii, wycenionego na 1000 złotych i więcej. Bo taki czasomierz to już dodanie krzywdy do obrazy. Ano właśnie. - co do roleksa, to warto zwrócić uwagę, ze Submariner jest jednym z najmniej ostentacyjnych zegarków na rynku. Owszem, brand jako całość jest wypromowany bardzo glamurowato, wiele modeli wygląda jak włąsne podróbki, plus wersje dla raperów pokryje złotem w najmniej stosownych miejscach, ale poczciwy stary Sub raczej na tym cierpi, niż zyskuje. - dziurbilon istotnie, pomysł robienia dziurki w tarczy w celu nadania pozorów klasy budżetowemu czasomierzowi wydaje mi się obsceniczny. - kwarca w ogóle bym nie kupił, bo nie pasuje mi koncepcja zegarka, który może stanąć na amen w niespodziewanym momencie tylkjo dlatego, ze skończyła mu się bateryjka. To jest sprzeczne z ideą zegarka jako przedmiotu związanego z czasem, a więc w jakimś tam stopniu symbolizującego wieczność. Owszem, mam jeden zegarek kwarcowy: casio ProTrek, z doładowaniem słonecznym, którego używam profesjonalnie do szybkiego wyznaczania azymutu. Nadaje się do tego bardzo dobrze, psuje się oczywiście, jak to elektronika, ale można z tym żyć, jednak dla mnie to nie zegarek, tylko przyrząd. - co do subhomage, mam mieszane uczucia. Np. "homage" robiony przez Mk.II (Nassau, Kingston) to dla mnie nie tyle kopia suba, ile szczery ukłon w stronę zegarka z "Dr. No" - jakiej by on tam nie był marki. A to juz zupełnie inna historia. - bogactwo cyrkoni to jest to :-) Faktycznie, czułbym się jak Marilyn Monroe :-)) - złote mi nie przeszkadzają, o ile złoto nie służy do pokazania złota. Dyskretnie złota omega chętnie, ale złoty submariner wygląda jak Mercedes G-wagen ze złotymi felgami (widziałem taki na rosyjskich blachach). - Mille to plugastwo. - Hublot to jakaś sztuczna marka, nie szanuję. - śmieszne AP mnie bawią, ale nie nosiłbym. - Sellita i ETA za pierdylion guldenów... Mam mieszane uczucia. W koncu to branża prawie biżuteryjna, więc marże nie mają nic wspólnego z kosztami. Czy taki mechanizm in house kosztuje producenta dużo drożej, niż jakieś ebauche... Przy odpowiedniej skali produkcji wcale niekoniecznie.
  6. Sierżant Julian

    Nóż

    Do przecinania taśmy na paczkach. Chyba tylko.
  7. Sierżant Julian

    Nóż

    Ale 440 A, B czy C. To nie to samo. A to faktycznie miękcizna, ale C to już całkiem niezła.
  8. Mam nadzieję że jest z równie dobrego plastiku, co oryginał :-)
  9. No dobrze, teraz pora na prawdziwego vintage divera, jeszcze zanim absolutnie każda firma będzie takiego miała (bo na to się zanosi). Nereide miała być taka, ale rynek chyba ją wyprzedził i na dziś jest po prostu kolejnym dużym nurkiem (zresztą dobrym i wygodnym). Ale dziś karierę zaczęły robić modele bezpośrednio nawiązujące do lat 50. i 60., jak tudor Fifty-Eight, oris "65" albo mały diver rado. W takim razie moje sugestie na nowy model są następujące: średnica koperty 40 mm, wypukłe szkiełko, bardziej płaski od Nereide, sfazowany trochę od dołu, żeby ułatwić noszenie z paskiem NATO, bezel na chamskie 60 klików, boki koperty bardziej łukowate - jak historyczne roleksy albo współczesny tudor. Polerowana stal. Lity dekiel, na deklu wizerunek galery dożów weneckich, nazwa w związku z tym oczywiście Bucentauro.
  10. "Tudor Glamour to kolekcja klasycznych zegarków o stylu retro przeznaczonych dla mężczyzn oraz kobiet. Wzorowane są na zegarka z lat 50-tych i 70-tych ubiegłego wieku. Modele te występują aż w 5-ciu wielkościach dopasowanych do szerokich potrzeb. Mamy tu średnice typowo męskie czyli 42mm, ale również mniejsze 39mm, unisexy 36mm, damskie 31mm i 26mm" (Kruk). 39 mm będzie całkiem sexy, jak sądzę. A ten 36 to już klasyka klasyk. Bicolore faktycznie są zbyt glamurowe. Ale już stal z białym jest całkiem ok.
  11. Sierżant Julian

    Nóż

    A może rosyjskie (dagestańskie) Kizlyar z serii Supreme?
  12. Fajna koronka. No i ta informacja, że NOWOŚĆ! To też robi wrażenie czegoś poważnego.
  13. Sierżant Julian

    Nóż

    Te Schrade to moocna inspiracja nożami Chrisa Reeve, jeśli już mowa o kolekcjonowaniu :-)
  14. Ciekawe, czy "miód manuka", który ten miglanc sprzedaje, też jest fałszowany. Pewnie tak, jak iść, to po całości...
  15. Spróbowałbym zulu w wersji regimental, pasuje do wszystkich diverów vintage.
  16. Lepiej tak, niż wcale. Ja z kolei jestem przyzwyczajony do podświetlenia trytowego, które zwykle w nocy jest nadmierne. Przyzwyczaiłem się nosić trasera po wewnętrznej stronie nadgarstka, zeby nie być widocznym z pół kilometra jako zielona kropka.
  17. Żadnego. Odczytywanie drobnych informacji z zegarka przy dalekowidzeniu jest bezproduktywne lub wymaga wspomagania optyką. Wystarczy mi, że jestem w stanie zlokalizować położenie wskazówki minutowej i godzinowej na normalnym zegarku :-)
  18. Chciałbym na chwilę wrócić do poruszanego dawniej tematu działania lumy w tych zegarkach. Po pewnym czasie użytkowania Nereidy mam już konkretne spostrzeżenia na ten tamat. Otóż luma Nereidy wymaga dość długiego naświetlenia (nie reaguje momentalnie jak luma w np. wysokich modelach Casio, gdzie natychmiast świeci jak pożar), natomiast potem długo trzyma. Jeśli dostanie odpowiedni impuls na początku (powiedzmy pół minuty białego światła), to tarcza jest potem czytelna przez całą noc. Więc uważam, że nie ma powodu, żeby na to narzekać.
  19. Ta corolka powyżej bardzo ładnie się prezentuje. Sam mam jako drugie auto Aurisa, pewnie kiedyś zamienię go na corollę właśnie, jak się mi zestarzeje. Solidne, niezawodne i (poza aurisem) raczej ładne. Natomiast moje zasadnicze auto to Range Rover p38, cokolwiek spatynowany wskutek używania zgodnie z przeznaczeniem :-)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.