Pamiętaj tylko, że nie istnieje coś takiego jak "kolekcja jednozegarkowa". Wszystko to kwestia jak bardzo lubisz zegarki, zmiany na nadgarstku, urozmaicenie. W tym hobby ważna jest też droga, "dojrzewanie do pewnych rzeczy", poznawanie swoich upodobań, konfrontowanie teorii z praktyką.
Tyle, że my obiektywni nie jesteśmy, w naszym małżeńskim zegarkowym zbiorku mamy między innymi kilkanaście Longinesów, w tym w kopercie ze złota, ze złotem, na paskach, bransoletach, dwuwskazówkowe, trzywskazówkowe, pięciowskazówkowe, z mniejszą i większą ilością diamentów... Spokojnie mogliśmy zamiast Longinesów kupić sobie po DJ i jeszcze na kilka Tissotów by zostało ;). Ale nie byłaby to droga dla nas. Czy jest dla Ciebie, musisz odpowiedzieć sobie sam...
A i jeszcze jedno. Jak idzie o tak zwane "trzymanie wartości" to Rolex wypada lepiej niż Longines. Tylko dla nas to hobby, a hobby to przyjemność, a nie sposób na utrzymanie wartości środków w nie "wsadzonych".