Żyjemy w Polsce, więc wyboru nie mamy. Choć staram się unikać modnych "nowoczesno sojowych" miejsc, ale jak do takiego trafię to dam radę. Z biurokracją i urzędami daję, to kilkustronicowa "ankieta kawowa" mnie nie zatrzyma ;).
Ja americano i cappuccino, mąż espresso i americano. Tyle, że ja to jestem od kawy uzależniona. Jak idę gdzieś, gdzie wiem, że dobrej kawy nie będzie, to mam swoje americano w termosiku.
Pisząc te słowa popijam cappuccino w wersji Ikea. Samych dobrych kaw życzymy!