Volkswagen Passat to też masówka, co wcale nie oznacza, że należy go odradzać i unikać. "Masówka" ma wiele plusów. Łatwość serwisu, dostępność części, standaryzacja. Tissot to oczywiście masówka, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Żadna inna szwajcarska marka nie sprzedaje tylu zegarków na świecie.
To taka sama masówka jak Tissot, tylko mniej masowa 😉
W środku są te same mechanizmy. Obydwie marki są z Grupy Swatch i podobnie są w niej pozycjonowane. Tyle, że jedna jest popularniejsza od drugiej.
Tutaj akurat bym się nie zdziwił, gdyby (po odłożeniu na bok podatku VAT) tak mniej więcej było, gdyby liczyć tylko koszty produkcji, bez wydatków na reklamę i bez kosztów handlowych. Krążą po internecie informacje, że iPhone produkuje się w Chinach za 100 USD, co nie przeszkadza Apple sprzedawać go za 1.000 USD. Po cenach chińskich niedrogich, ale dobrze wykonanych marek (San Martin, Steeldive itp...) widać, że można zrobić porządny (choć wtórny) zegarek mechaniczny i sprzedać go za 150 - 200 USD z zyskiem. Chińska kopia Seiko Captain Willard z mechanizmem Seiko w środku kosztuje poniżej 100 USD już z VAT'em i z wysyłką do Polski. To ile kosztuje jego wyprodukowanie? A to całkiem przyzwoicie zrobiony zegarek.
Christopher Ward ma zasadę (i nią się chwali), że sprzedaje swoje zegarki po cenie trzykrotnie wyższej niż wynosi koszt ich produkcji. I to ich zdaniem jest bardzo tanio na tle całej branży 😉. A kosztują te zegarki (w większości) w okolicach 1.000 EUR. Koszty produkcji mają raczej wyższe niż Tissot.
Zaś wracając do tematu wątku, to jeżeli Tissot Seastar się koledze podoba, to nie ma powodu, żeby mu ten zegarek odradzać. Szczególnie, że kolega nie jest jakoś specjalnie "wkręcony" w zegarki i zakup wszelkiej maści mikrobrandów i marek niszowych mogą być dla niego w dłuższym okresie czasu kłopotliwy. Te zegarki mogą być całkiem ciekawe i technicznie czasem lepsze i tańsze, ale Tissota będzie dużo łatwiej serwisować, naprawiać i wymieniać jakieś zepsute elementy.