Chłopaków od marketingu z Grupy Swatch właśnie zaorałeś 😉
Oni robią co mogą (tzn. głównie podnoszą ceny), żeby Longinesa wywindować w "piramidzie" tam gdzie dotąd była Omega (a Omegę kopnąć w górę do poziomu konkurencji Roleksa), a ty tego biednego Longinesa sprowadzasz do poziomu Certiny, czyli "entry level" 😉
Natomiast co do propozycji, to z Twoich pierwszych czterech na pewno roważyłbym jednak Eposa. Sam mam właśnie takiego z granatową tarczą i bardzo go lubię. Wykonanie jest bardzo dobre. Piękny, wypukły szafir, bardzo delikatne i precyzyjnie wykonane indeksy, zdobiony mechanizm, mała grubość, dobry pasek z zapięciem motylkowym (też zdobionym). Jeden z moich ulubionych zegarków. W zestawieniu z pozostałymi propozycjami z Twojego pierwszego posta, to chyba właśnie Epos jest najmniej dziadkowy. Epos to odwołanie do Bauhausu z drugiej połowy XX wieku, a tamte z giloszem i z breugetowskimi wskazówkami to nawiązanie jeszcze o epokę starsze. Epos zresztą bardzo zyskuje w bezpośrednim kontakcie, bo tarcza ze szlifem słonecznym pięknie "pracuje" w słońcu a cały zegarek jest wykonany na wysokim poziomie.
A do rozważanie dorzucę jeszcze markę dotąd nie proponowaną: