Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

zadra

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1781
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez zadra

  1. chyba przestanę przeglądać ogłoszenia zegarkowe. Coraz więcej podoba mi się modeli, coraz więcej chciałbym mieć.. Kupione do tej pory same złomki z poszarpaną kopertą i kilka ładniejszych tanich poularesów musi mi chyba wystarczyć. Skąd taki głód kupowania? Próżność i chęć otoczenia się ciekawymi mechanizmami czy chęć uratowania przed śmietnikiem technicznego dorobku wielu pokoleń ludzi?... Jest o czym rozmyślać..
  2. Szukam dobrych śrubokrętów do prac zegarkowych (naręczne). Mam teraz jakąś tandetę przygotowaną z cincikowego kpl torxów - po odpowiednim przyszlifowaniu dają radę, ale jest to męczące. Zakładam, że potrzebuję 0,5mm; 1,0 mm; 1,6mm; Czy beco w takim wykonaniu będzie dobrym rozwiązaniem, czy może jest inne lepsze rozwiązanie np wiha, albo inne precyzyjne (niekoniecznie droższe.. )? https://allegro.pl/oferta/wkretak-srubokret-precyzyjny-beco-plaski-1-0-mm-9117953746?reco_id=7aad8a8d-3bf2-11eb-8ba4-0c42a1097bd6&sid=041047f9c36843e364ecb91b45c568a2755aa386fe7e14ee7421a14291fbf951 Dodatkowo potrzebowałbym uchwytu do kopert (mam plasticzane gó..wno) i zastanawiam się nad takim tanim rozwiązaniem : https://allegro.pl/oferta/imak-zegarmistrzowski-do-mechanizmow-9891861340 No i w końcu olejaki; - taki zestaw wystarczy? : https://allegro.pl/oferta/oliwiak-zegarmistrzowski-kpl-3-sztuki-9841749098
  3. czyli jest "zablokowana" w bębnie. Można smarować ją tak samo jak sprężyny od 2614 2H ?
  4. Czy bęben wraz ze sprężyną z 23kamieniowego Poliota będzie pasował do 2614 2h? Chciałem sobie przygotować przed rozbiórką zegarka gotowca . Czy w automacie sprężyna jest blokowana w bębnie podczas nakręcenia?
  5. myślę, że dobrym sposobem byłoby robić to elektrolitycznie - ma ktoś praktykę? Chyba największym problemem byłoby właściwe przygotowanie powierzchni w taki sposób, żeby po robocie wszystko wyglądało na jak najbardziej zbliżone do oryginału..
  6. zadra

    Nóż

    najpierw muszę przywrócić do życia "francuzika" od Ciebie.. 🙄😊 leży bidulki zapomniany od czasu odbioru przesyłki.. 😉 launch'e też nie do końca są ok.. No nic- jak pisałem, jeszcze takiego nie zrobiono co by mi spasował.. Wymagania wybitnie inne niż 99% rynku
  7. Ja raczej noszę, bo nie mam tak wiele, żeby leżały w ciemnicy a dodatkowo "rarytetów" żadnych nie posiadam..
  8. jesteście w stanie określić prawilność tego Poliota w automacie? Warto za sprawnego dać te półtorej stówki? Nie znam mechanizmu, ma dużo słabych stron? Ponoć działa(zgodnie z opisem w ogłoszeniu)..
  9. dotarł już moebius 8000 (ale to małe "coś" ten 1ml..) natomiast dzis w jakimś euro RTV widziałem taki specyfik. Wstawiam jako ciekawostkę i zap6tanie,.może ktoś się spotkał albo używa..
  10. Zbyt dużo u nas cwaniaków krętaczy i dorobkiewiczów wyzbytych uczciwości i ludzkich odruchów.. A może nadal jesteśmy biednym społeczeństwem i z potrzeby zdobywania pieniędzy na byle czym widnieją takie ogłoszenia..
  11. zadra

    Nóż

    ja po latach nożowych wzlotów i upadków doszedłem do wniosku, że idealny nóż dla mnie nie istnieje. Miałem i takie duże, i mniejsze tak rozkładane jak i z głownią stałą. Zazwyczaj zawsze coś w nożu było nie do końca tak jak być powinno.. Nie wchodząc nawet w technikalia stali i trzymania ostrości określiła sobie, że idealny dla mnie byłby nóż automatyczny z ostrzem składanym, grubości do 2,5mm, długości kt ok 100mm ze szlifem wklęsłym również cienką rękojeścią i masą do 100g.. No i NI MA.. Wszystko inne to niestety zamienniki idealnego wyimaginowanego noża.. Dawno doszedłem do wniosku, że i owszem, Rambo musiał mieć duży ciężki gruby nóż, bo to było w tym co robił b.ważne, natomiast ja do czasu najbliższej wojny(oby nie) obejdę się bez takiego grzmota a drzwi wyważał będę łomem a nie scyzorykiem.. kerszoły też już przerobiłem różne.. niby okej, ale tak jak wyżej..
  12. lecz zapewne nie piszesz w takim ogłoszeniu, że zegarek jest na dobrym chodzie bo tego nie wiesz i z uczciwości o tym nie wspominasz..
  13. nie kupuję takich zegarków, ale uważam że takie wpisy wskazują właśnie na dyletanctwo i lekceważenie ewentualnego kupca. To nie "nowe pokolenie" zmieniło sytuację sprzedających, tylko możliwości kształtują społeczeństwo i nowe pokolenie. Chyba nikt nie wymaga gwarancji rocznej na sprzedawany używany zegarek, ale przyzwoitość nakazuje zagwarantowanie, że czasomież będzie pracował choć przez kilka dni i nie zawiera w sobie niespodzianek typu klej kropelka na wskazówce lub taśma dwustronna pod tarczą trzymającą wszystko w kupie.. gdy czytam takie wypisy w ogłoszeniach to mam wrażenie, że takie niespodzianki to najmniejsze zło, które można w danym egzemplażu znaleźć. chore to wszystko.. No a ja jestem realistą..
  14. coraz częściej w ogłoszeniach widzę następujący wpis : "stan jak na zdjęciach, na właściwym chodzie, poszukiwany mechanizm, nowe szkło bez rys, nie znam daty ostatniego serwisu. Sprzedaję jako nie sprawny bez prawa zwrotu, wraz z nowym paskiem" Z opisu wynika, że zegarek jest sprawny, bo jest "na właściwym chodzie" a sprzedający zastrzega sobie, że nie przyjmuje zwrotów bo sprzedaje to jako zegarek niesprawny.. Za chwilę kupując nowe auto z ASO będziemy otrzymywać równocześnie wbitkę w książeczce serwisowej że "sprzedano jako niesprawny i zwrotów nie przyjmujemy a naprawy gwarancyjne tylko płatne, bo sprzedano jako niesprawny".. Tak, wiem - używany zegarek to nie nowe auto, ale wpis jak skopiowane z allegro nie jest zgodny z prawem, bo każdy towar można zwrócić w ciągu 14dni od zakupu internetowego.. Ja zegarka z ogłoszenia nie kupuję, ale wpis niejednokrotnie widziałem i zaczyna mnie drażnić podejście sprzedawców. Podobnie jest z ogłoszeniami w których są ze 4-y słabej jakości zdjęcia, lakoniczny opis w stylu "poliot, nie znana historia serwisowa - cyka w środku- kupujesz to co na zdjęciu, brak możliwości zwrotu"... no jakaś abstrakcja dla mnie.. Tak wpisałem, zeby się wyżalić na całe zło tego świata... 🙄
  15. zdublowany post- do usunięcia.
  16. zdecydowanie pasuje jedno do drugiego. zegareczek że hej.. 😊
  17. zadra

    FOTOWOLTAIKA

    nie będę namawiał bo skoro cała miejscowość jest zadowolona, to Ty również BĘDZIESZ MUSIAŁ być zadowolony. Zawsze jednak warto próbować sprawić żeby ktoś inny był zadowolony BARDZIEJ stąd POWSTAłA moja sugestia.. Żeby jeszcze dolać oliwy i zbałamucić troszkę, to wspomnę, że istnieją kociołki "wieszaki" posiadające firmowo zamontowany zbiornik Cwu już w obudowie kotła. Nie pamiętam, czy 60ltr, czy 80ltr - musiałbym doczytać.. Nie podam producenta i modelu, żeby mi reklamy nie zarzucono. Piszę tylko, że istnieją i są znane na rynku. Ja osobiście ani polecę, ani skrytykuję, bo nie obsługiwałem ani serwisowałem takiego cuda. Zawsze warto rozmawiać..
  18. zadra

    FOTOWOLTAIKA

    dobrą alternatywą tego rozwiązania byłby montaż pieca jednofunkcyjnego (zamknięta komora) współpracujący z zasobnikiem Cwu(jeśli w piwnicy jest wystarczająco dużo miejsca). Takie rozwiązanie powoduje, że sam kocioł ma prostrzą budowę (brak wielozaworu rozdzielającego układy CO i Cwu) - te zawory ze względu na komplikację budowy po czasie zachodzą kamieniem i powodują problemy w pracy kotła. Dodatkowo wymiennik ciepła dla Cwu ma dużą wydajność cieplną ale małe wymiary a w efekcie małe przekroje wewnętrzne które również nie lubią kamienia kołowego.. Ja dawno już wypadłem z obiegu, bo teraz od kilku lat zajmuję się czymś innym i nawet nie wiem, czy jednofunkcyjne kotły nadal są w sprzedaży.. Życzę udanego remontu. Skoro dobry znajomy jest również dobrym fachowcem to jest duża szansa, że dobrze wykona robotę i będziesz miał spokój na wiele lat. Marki i producenta kotła nie polecę, buderus zawsze dobrze mi się kojarzył. Bierz polecane albo firmę, która ma najbliżej serwis, albo najtańszy z możliwych- gdyby coś, to mniejszy żal, że się popsuje a różnica w cenie wystarczyć może na naprawy. 👍
  19. zadra

    FOTOWOLTAIKA

    Znalazłem tę ciekawą dyskusję gdy dziś w pracy była chwila wolnego. Pozwolę się wtrącić i choć moja wiedza nie jest głęboka, to .. i tak się wypowiem. bo temat oraz kolejne wątki są mi szczególnie bliskie. Zacznę od FV. Instalacje wykonywane są w taki sposób, że wyprodukowana energia zużywana jest najpierw na potrzeby domu, a nadwyżka wysyłana jest do sieci. Jesli zatem produkując teraz 5kW energii włączysz odbiornik, który zużyje w tym samym czasie połowę z tej wartości, to do "energetyki" przekazujesz 2,5kW energii którą wykorzystasz gdy 3 listopada śnieg zakryje twoją instalację - oczywiście nie całe 2,5, ale umniejszone o 20%.. minusy i uwagi na nie: Tak zwany "zwrot inwestycji" w panele to nic innego jak tylko zamortyzowanie się pierwotnego kosztu. Pisanie/mówienie, że po założeniu paneli nie wydaję na prąd albo, że zarabiam na prądzie, albo że prąd mam za darmo jest co najmniej błędne a chyba najbardziej pasuje tu stwierdzenie, że "oszukujemy sami siebie". Wykładamy dziś kasę - grube pieniądze (zazwyczaj powyżej 15000zł) i tak naprawdę tracimy kontrolę nad zużyciem własnej energii, bo nikt już tego nie sprawdza - skoro mam panele, to im więcej zużyję, tym lepiej ?? Panele mają gwarantowaną wydajność - strzele, że jakis producent określa, że dany panel nie straci więcej na swojej wydajności w ciagu 10lat niż np 10%.. To znaczy mniej wiecej tyle, że po dekadzie masz wyłączony każdy 10panel na dachu.. To nie jest takie proste, bo przecież należałoby wyliczyć utratę wydajności dla każdego roku osobno i dopiero odnieść się do końcowej wydajności całej instalacji. Panele tracą dużo na chwilowej wydajności w podwyższonej temperaturze, czyli po nagrzaniu latem w słoneczny dzień miast produkować więcej mogą produkować mniej niż byśmy chcieli. Mimo iż nie ważą dużo, to i tak są fizycznym dużym obciążeniem dla konstrukcji dachowej której przecież nikt nie liczył pod kątem wstawiania połaci panelowych a dodatkowe ryzyko istnieje w momentach większych wiatrów - panele mogą stać się "żaglem" dla naszego dachu.. Już ktos wspomniał, że mocowanie do konstrukcji musi być wykonane fachowo i dobrze uszczelnione - sylikon się nie nadaje... Należy pamiętać, że dach pod panelami nie będzie mógł być w łatwy i tani sposób naprawiony przez wiele lat, więc w momencie montażu instalacji musi być w technicznie dobrym stanie.. Tylko dobrze obliczona moc i dobrze wykonana instalacja z odpowiednich podzespołów gwarantują prawidłową pracę całości. Obliczałem roczne nasłonecznienie (ilość godzin 100% nasłonecznienia dzień po dniu) dla swojego regionu i wyszło mi, że aby utrzymać założona wydajność instalacji i produkcję wystarczającą na cały rok to należy powiększyć ilość paneli co najmniej o 10% od założonej pierwotnie. Dodatkowo "energetyka" zabiera 20% i dodatkowo instalacja ma swoje straty (np dobrej klasy inwerter pracuje z 98% wydajnością, więc ucieka te 2% wypracowanej mocy) na inwerterze, na mniejszym uzysku w gorące dni i oczywiście tracimy trochę ze względu na zabrudzenie powierzchni lub cień. Zwykła ptasia kupa jeśli jest pojedyncza, nie jest tragedją, ale jeśli sąsiad hoduje gołębie a one lubią nasz dach, to wojna sąsiedzka murowana .. z powyższego wynika, że z pierwotnej wartości 5KW instalacji zrobiła mi się instalacja 6,7kW.... a to zwiększa koszt inwestycji a tym samy czas amortyzacji po którym dopiero mogę powiedzieć, że nie płacę za prąd.. Nie napisałem o takich tragediach jak przepięcie, uderzenie piorunu, zerwanie dachu albo pożar... Każdy nawet drobny problem z instalacją i potrzeba kolejnych inwestycji oddala moment upragnionej amortyzacji.. nikt nie wspomina o kosztach ubezpieczenia, które najprawdopodobniej będą wyższe na budynek z FV. Nikt nie wspomniał o zadłużeniu - najczęściej kredyt w banku na kosztowną inwestycję - stajemy się więźniami swojego luksusu.. Oprocentowanie kredytu znowu oddala nam moment amortyzacji.. Wymiana FV na lepszy po tym jak się nam to dopiero co zamortyzowało to juz końcowy strzał w kolano.. Ale jesli nas stać... no właśnie jeśli nas stać, to po co nam FV? To nie wszystkie minusy, ale już przestanę, bo bym pisał do rana... Plusy i uwagi na tak: Możemy psychicznie uwolnić się od wysokich wartości na rachunkach za prąd. Możemy całą inwestycję potraktować jako dodatek luksusowy i dodatkowy komfort w życiu. Gdy chcemy wygodne auto lub kanapę, to musimy liczyć się z kosztami - tu również.. Dobrze obliczona i wykonana i zabezpieczona instalacja może pracować wiele lat, zamortyzować się i przynosić dalsze korzyści finansowe po okresie amortyzacji. Najlepiej o obliczenie poprosić osobę która posiada odpowiednią wiedzę i interesuje się tematem a dodatkowo nas lubi.. możemy liczyć na szczerość i dobre chęci. Unikałbym wykonywania obliczeń przez wykonawców lub domokrążców związanych z FV - ukrywają niewygodne fakty bo żyją z montażu - nie liczyłbym na rzetelne podejście a tylko na perfidne namowy i wskazywanie tylko pozytywnych stron inwestycji. Nie dajmy się zmanipulować.. Na koniec.. Czy FV jest ekologiczne? Samo wyprodukowanie panelu nie jest eko, późniejsza utylizacja również nie jest eko, moim zdaniem globalnie to nie jest eko... natomiast w skali mikro juz dałbym się przekonać, że dla mnie tak... Jest jeszcze pewne niebezpieczeństwo które przeważyło szalę na nie..: Mając FV przestajemy dbać o niskie zużycie prądu oraz o to kiedy energia jest zuzywana. Montujemy więcej elektroodbiorników powiększając swoje zużycie, żeby jak najwięcej swojego zużyć i jak najmniej pozwolić sobie odebrać przez energetykę.. Jeśli więc w ciągu dnia produkując własny prąd urządzenia działają, to oczywiście odciążyłem sieć energetyczną i jestem eko ale sytuacja odwraca się po zmroku, gdzy nadal korzystam z większego zużycia (bo mam urządzenia i produkuję prąd to niech pracują.. ) ale nadwyszką zużywanej energii obciążam dostawcę sieciowego.. Wcześniej zużywałem po zmroku np 3kW energii, a od jutra skoro mam swoje, to zużywam 5kW (ciagnąc je tak naprawdę z niewydolnego już układu starej energetyki węglowej o dużych ograniczeniach produkcyjnych). Na koniec wspomnę, że tylko instalacja podłączona do zewnętrznej sieci musi mieć certyfikaty i prawne dopuszczenia legalizacyjne. Możnaby wykonać osobną instalację FV domową, która w żaden sposób nie łączyłaby się z siecią energetyczną i z tej instalacji FV zasilać dodatkowe odbiorniki - podgrzew wody Cwu, pralk, lodówkę czy lokówkę.. Nie daje to takiego komfortu jak wcześniej opisana z przyłączem do sieci zewn, ale można to zrobić na własne potrzeby z wyselekcjonowanych podzespołów i dużo mniejszym kosztem bez potrzeby zgłaszania gdziekolwiek. Teraz o Solarach.. Program zakładał dotowanie montażu instalację, ale żeby dostać dotację wymagane było wzięcie kredytu (najczęściej BOŚ) i wieloletnie zadłużenie. Nie otrzymałeś państwowego wsparcia mając odłożone własne środki, chociaż chciałem za swoje stać się ekologicznym obywatelem. Nie-bo nie!! To nie jest ekologia ale ekonomia, czy jakby inaczej napisać BIZNES.. FV również to tylko biznes.. nie dla nas malutkich jednak.. Panele słoneczne dają duży komfort użytkownikowi. U moich rodziców od kilku lat (6lat od montażu) przy standardowym średnio słonecznym roku piec wygaszany był w kwietniu a odpalany pod koniec września. Pomiędzy tymi miesiącami pracowały solary. Kosztowały 5000zł - tak nie 15, czy 20tys a tylko 5tysięcy. Dokonałem odpowiednich obliczeń i wykonałem tę instalację sam. Wymiennik Cwu miałem własny, więc trochę całość tańsza, zrezygnowałem z "zestawu pompowego" zastępując go odpowiednio zestawem zaworów pompy i łączników instalacyjnych zmniejszyłem koszt o kolejne 1000zł). Jedynym kosztem było zakupienie samych paneli, węży płynu i innej drobnicy do podłączenia. Tak się trochę chwalę, ale do rzeczy.. Za te 5000zł rodzice zakupiliby opału na 10lat aby podgrzewać ciepłą wodę latem... Wykonanie tej instalacji było podyktowane tylko ich komfortem a nie zyskiem finansowym, czy podejściem ekologicznym do świata.. Rodzice są już w wieku, gdy powinni więcej odpoczywać a nie martwić się, czy w piwnicznym piecu nie wygasło.. Pompa ciepła poza tym,że jest droga w zakupie i montażu wymaga serwisów. jej wydajność zależna jest od temperatury medium w którym następuje wymiana energii między czynnikiem obiegu pompy a czynnikiem zewnętrznym.. Powietrzna pompa miała by kiepską wydajność w niskich temperaturach (nie chodzi tu o temperatury rzędu -5stC przez dwie kolejne noce lecz o np ciagłe -15 w nocy i -10 w dzień przez dwa tygodnie lub więcej) - procesy fizyczne wymagają aby medium "odbierające" chłód było cieplejsze od czynnika w pompie, jeśli zatem "freon" w instalacji pompy skrapla się przy -20stC to jego ogrzanie i odparowanie w wymienniku powietrznym przy zastosowaniu "wiatru" o temp -15stC jest prawie niemożliwe a na pewno utrudnione.. To z tego "wiatru " o temp -15stC pompa musi wyciągnąć energię cieplną aby przekazać ją do naszego domu.... To dlatego te różnice temperatur są tak ważne.. Pawle.. W Twoim przypadku cieszy mnie,że nie odchodzisz od gazu. Instalacja FV może być dodatkiem tak samo jak solary, ale dla siebie zostawiłbym piec gazowy dla samego "mania" bo co zrobisz, gdyby te nowoczesności nawaliły? Tak jak koledzy wcześniej pisali.. Dobrze byłoby zainwestować w izolację budynku zewnętrzną lub wewnętrzną co oczywiście jest kosztowne ale powoduje realne oszczędności i komfort cieplny. Niestety za wszystko trzeba zapłacić i chyba tu jest pogrzebany nie tyle pies, co cała psów wataha.. Nie będę chwalił kotłów kondensacyjnych. Są drogie i zawodne a dodatkowo drogie również w naprawach.. Ich sprawność określona na 105% czy na 115% jest tylko sztucznie wyliczoną wartością. Są oczywiście bardziej sprawne cieplnie od wcześniejszych kotłów z zamkniętą i starszych z otwartą komorą spalania, ale koszty dodatkowe i tak powodują, że są to kotły droższe w utrzymaniu. Sam kiedyś naprawiając taki kocioł (mimo pełnych wyjaśnień i sugestii dla właściciela) musiałem sięgnąć do jego kieszeni po kwotę bliską ceny nowego urządzenia.. Przykra sytuacja, ale Pani się uparła, że nie chce nowego bo ten pracował przez 10lat i był dobry i ma być naprawiony.... Byłem serwisantem tych urządzeń i najgorsze naprawy to właśnie kondensaty (pękające wymienniki, padające wentylatory z niewymienną elektroniką sterującą albo wymienniki wykonane w sposób uniemożliwiający ich sezonowe serwisowe wyczyszczenie) Nie znam producenta, który robił wówczas produkty bez takich wad i niespodzianek mimo iż serwisowałem przede wszystkim markowe produkty.. Niestety unijne nakazy zmuszają nas już teraz do zakupu tylko takich urządzeń.. Nad wyraz się rozpisałem za co czytających przepraszam i nadzieję mam, że lektura nie była przykrą. za błędy w ortografii, braki interpunkcyjne i wielkie/małe litery również.. Gdy dziś przeczytałem ponownie moje wywody w telefonie, czuję ortograficzny wstyd i interpunkcyjną niechęć do pisania czegokolwiek więcej.. Wezmę się w sobie, i w domu po pracy wyedytuję i poprawię dla spokoju sumienia. Mam nadzieję, że poprawię na lepsze..
  20. to myślałem się, że ten blaszany "pancerzyk" coś ukrywa... Jak się tam dostać w przód nie rozwijając sprężyny? prędzej nie otworzysz, nim zdejmiesz sprężynę- nie zdejmiesz sprężyny nim otworzysz i nie odblokujesz? cwane, kurna.. cwane... 🙄 och, chyba to są dwie strony jednej ośki...
  21. Majak Kryształowy - jest temat o dokładnie takiej treści. Zwykły radziecki chodzik; tylko, że nie widzę zapadki na wierzchu a maltańska jest pod płytą-trudniej dostępna.. co do spręzyny- chodzi o sprężynę nie blokowaną w bębnie- mechanizm automatyczny, więc sprężyna pod zbyt dużym naporem musi się obrócić. Takie jakby zabezpieczenie cierneprzed zerwaniem.. Nie może być każdy zwykły olej..
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.