Kolega zauważył, że się martwicie 😊
Jednocześnie aby Was troszkę uspokoić lub też ostudzić informacyjnie wspomnę , że Gutek chodzi jak dotąd bez wcześniejszych problemów.
Tak właściwie, to chodził.. bo zluzowalem mu sprężynę napędową na tyle, że 2h po tym zluzowaniu zegar się zatrzymał z "braku mocy" .
Dziś ok 23 - ej,( jak zazwyczaj - po pracy) wstawię mechanizm do skrzynki i nakręcę jak wcześniej "rozmawialismy" na 6 półobrotów .
Tym razem nie będę już ingerował w nic więcej niż w regulację soczewki(dokładność) i sprawdzę jak długo na takim "nakręceniu" będzie chodził (zakładając, że nie zatrzyma się z jakiegoś głupiego powodu ).
Raczej się mylisz.
Jeśli dobrze rozumię to co napisałeś, to już tłumaczę.
Na początku wyjaśnienie. Element na osi z przetyczką na 1-ym zdjęciu z postu #172 jest już w fazie unoszenia go poprzez inicjatory na osi minutowej, jest trochę obrócony osiowo.
W moim przypadku listki są fabrycznie odgięte w taki sposób, że długa dźwignia z ręcznym wymuszeniem bicia nigdy nie jest oparta na obu odgietych listkach jednocześnie.
Element na osi z przetyczką jest luźno zamocowany, nie ma tam żadnych dodatkowych oporów prócz tarcia na ośce, oraz grawitacyjnej masy dźwigni wymuszenia bicia.
Dodatkowo krawędzie współdziałania tak tego elementu jak i inicjatorów na osi minutowej są wypolerowane na błysk. Tu współpracuje "żelazo" - blaszka kontra element mosiężny, takie połączenie nawet nie musi być smarowane.
Aktualnie jak już wspomniałem zegar zatrzymał się i wymaga nakręcenia.
Zaobserwowałem, że 24h pracy to 1/2 obrotu bębna ze sprężyną.
Można zatem wyliczyć sobie, że 6 połobrotów kluczem, czyli 3 pełne obroty osi powinno wystarczyć na 6 dni pracy sekcji chodu.
Raczej nie mylę się sądząc, że na jeden "zadany" obrót osi dostajemy również jeden "oddany" obrót całego bębna..
Przez kolejne kilka dni będę żył nadzieją, że zegar nie zatrzyma się wcześniej niż w niedzielę ok północy.
Zobaczymy jak faktycznie będzie..
Jeszcze jedno zagadnienie.
Smarowanie mechanizmu.
Można sobie we wcześniejszych postach znaleźć informację, że mechanizm smarowałem z początkiem listopada.
Olej nie pociekł po płytach, natomiast ja ogladając wężydła gołym okiem nie dostrzegam wilgoci związanej ze smarowaniem.
Mógłbym nawet stwierdzić, że nie jest smarowany, gdybym sam tego osobiście nie wykonywał.
Zaobserwowaliscie coś takiego u siebie ?
Mogę domyślać się, że oleju na osiach jest na tyle mało, że rozprowadzony na czopach nie objawia się kropelkowaniem i nie widać ani jednej "kałuży" w miejscach osadzenia osi w płytach.
Mam rację, czy się mylę ?
Z nowości - kupione już i zamontowane wkręty mocujące półeczkę w sankach skrzynki. Trochę przydługie co prawda, ale funkcję będą spełniały jak trzeba.
Jeszcze tylko osadzę pionizery w skrzynce i w zasadzie zostanie obserwowanie jak to wszystko współpracuje.
Nie będzie tylko sznureczka do ręcznego wymuszania bicia.
Nie mam kuleczki, ale też nie mam żadnej zawieszki, uchwytu w którym kulka ta mogłaby być odwieszona w pozycji spoczynkowej aby nie obciążać dźwigni w mechanizmie.
Moglibyście mi obfocić jak to jest rozwiązane w waszych zegarach ?
Może niewielkim nakładem pracy mógłbym i to wykonać?