Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

zadra

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1786
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez zadra

  1. zegar nadal chodzi, bije, dynda, czas odmierza (późni jakieś 12min w ciągu tygodnia) a ja w tym czasie takie trzymadełko do koralika sznurkowatego uczyniłem..
  2. siedząc na poduszce... prawa ręka z telefonem do zdjęcia a w lewej drink z kostką lodu i parasolką w trakcie "wymuszonych" porządków przedswiatecznych..
  3. A sam film ? żartowałem. wygląda na to, że Tobie się podobało ..
  4. zadra

    Drukarka do etykiet

    są również drukarki "mobilne" - podpisane do laptopów ale drukujące na normalnych kartkach A4. Często różnego rodzaju serwisanci mobilni mają takie urządzenia. Są dużo mniejsze od stacjonarnych urządzeń, są od nich droższe i mają słabsze parametry - wolniej drukują, być może gorsza jakość (wystarczająca do dokumentów) .. Najpewniej też zasobniki tuszy są mniejszej objętości.. Myślę, że byłyby kompromisem cenowym między tanią dużą atramentowką a drogą drukarka etykiet. Pisze tak z pamięci- kilka razy widziałem serwisantów korzystających z takiego rozwiązania. Jak znajdę jakiś przykład, to wkleję linka..
  5. zadra

    Drukarka do etykiet

    Ja mam takie doświadczenie. Etykiety inpostowe drukuję na drukarce HP . Wycinam z kartki A4 i naklejam na paczkę.. Są dostępne kartki samoprzylepne, można drukować w formacie listowym, kopertowym itp.. Po co do tego drukarka etykiet ?
  6. zadra

    Mój upragniony 🍊 UAZ...

    W zbiorniczku powinieneś mieć odpowiedni poziom płynu, powinno być to na nim zaznaczone.. Jeśli było zbyt dużo, to może przelać, ale nie sądzę żebyś o tym nie wiedział. Jedynie przy zapowietrzonych układach, gdyby było powietrze w zacisku, to po jego ogrzaniu mogłoby wywalić płyn w zbiorniczku, bo "powietrze" zmienia swoją objętość znacznie bardziej niż płyn. Może dolewałeś ostatnio do maxa a później wymieniałeś kocki ? po cofnięciu tłoczków przybyłoby płynu, ale nie pamiętam w postach, żebyś chwalił się wymianą klocków czy szczęk po przebyciu tych 9000km... Dużo kosztuje cała pompa wraz ze zbiorniczkami? Może od tarpana lub PF125 by pasowała, a technicznie byłaby lepiej wykonana?
  7. Był już ktoś z Was? Faktycznie tak niefortunnie pocięty i poskładany?
  8. Aj, kolego trudno się z Tobą dyskutuje bo wszystko wiesz zanim dopytasz i dopatrzysz.. Otórz element który wykorzystałem nigdy nie widział żadnego zegarka, nigdy nie został wykonany do takich celów, nigdy również nie miał "w sobie" żadnych gwintów ani calowych ani też metrycznych. To nie był kluczyk od budzika, ani też żaden kluczyk do czegokolwiek innego, aczkolwiek rozumiem poniekąd to zboczenie, gdy wszędzie wokół widzimy zegarki, ich elementy, części, podzespoły.. Otworki zostawię, może się jeszcze przydadzą..
  9. daj spokój, na szybko o zalewaniu odpowiedziałem..wiem, że nie przyjęłoby się.. odpowiedź brzmiała: nie robiłem tych otworów po bokach, one już tam wcześniej były..
  10. popatrz jak wyglądał stan surowy. Potworki po bokach już były a ja niestety na podorędziu nie miałem roztopionego mosiądzu, żeby je zalać Wykonałem otwór wzdłuż "gruszki" - był mi potrzebny min fabuły ułatwić sobie obróbkę. co do reszty zagadnień, to co byłoby, gdyby jednak wahadło przeskoczył za odbojniki w płycie? na sztywnej kotwicy polamało by się koło wychwytowe albo co najmniej czopu jego osi albo kotwica by się skruszyła. Co do przetyczki w osi drążka kotwicy, to nie blokuje ona kotwicy w osi a tylko przytrzymuje sprężynkę gwiazdową docisku sprzęgiełka regulacji.
  11. jestem za slaby by kruszyć o to z Tobą kopie, natomiast.. : Jakkolwiek by nie było, to uważam, że kotwica samonastawna nie przekazywałaby impulsu z mechanizmu na wahadło. Rozwiązanie takie natomiast mogło chronić (na pewno chroni) mechanizm - elementy przy wychwycie, przed naprężeniami w przypadku złego transportu, upadku czy nagłym przechyłem bez zdjętego wahadła. niestety idąc złą scieżką dotarłem do momentu w którym muszę oświadczyć, że szukam teraz pomysłu na ładną nitkę, plecionkę, sznurek ozdobny aby zaopatrzyć go w wykonany przed chwilą w przypływie nagłej potrzeby wisior.. Nie będzie to oryginalna kulka, natomiast mam już pomysł jak będzie wyglądała całość. Zakończenie sznureczka dźwigni wymuszenia bicia wyszło mi tak: po prostu znalazłem zlomek mosiądzu i wykorzystałem wiertarkę stołową i kilka innych prostych narzędzi, dalej drobny papier i polerka mleczkiem polerskim po prawej wersja przed obróbką, po lewej zrobiony koralik.
  12. Będzie zgodnie z Twoją wolą.
  13. skracać te śrubki-wkrętki od półki?
  14. dźwignia wymuszenia bicia jest od strony tarczy, najprawdopodobniej drucik przeszedłby pomiędzy półką a tarczą nawet bez wyginania. Niestety to rozwiązanie powoduje, że drucik zwisając obciazałby dźwignię. Sznureczek natomiast z kulką lub innym zakończeniem można za to zakończenie odwiedzić na przygotowany haczyk. To powoduje, że nie obciążamy dźwigni dodatkową masą. Oczywiście - drucik dużo nie waży, ale gdy na swoim sznureczka powiesiłem pod klatkę od śruby (szacuję masę na 15g ) to już było widać na dźwigni, że tę masę czuje. Dlatego jestem za sznureczkiem i odwieszanym uchwytem za który będzie można pociagnąć w odpowiednim momencie i odwiesic go w skrzynce. U mnie to nie jest żyłka wędkarska tylko cienka dość wytrzymała nić (mocniejsza niż standardowe nici do szycia) - powiesiłem dla testów. Będzie ona wymieniona ale nie wiem jeszcze na co.. Z dobrych wiadomości - zgodnie z moimi groźbami, mechanizm wczoraj trafił do skrzynki, półeczka przykręcona nowymi (starymi) zbyt długimi wkretami, nakręcony po 3 pełne obroty każdej osi, wystartowany(poniedzialek) o 23:56. Dziś przed południem nadal pracował, aczkolwiek późni ok 2 minuty. Dokonałem korekty na soczewce i będę obserwował. Dla wygody obserwacji wkleiłem pseudo-wychylnik. Co prawda, po przeniesieniu cyka kulawy, ale jak wspomniałem wczoraj teraz nie będę tego korygował. Teraz sprawdzam czy chodzi bez zatrzymania, jak długo pochodzi i wstępnie ustawiam odpowiednią długość wahadła dla w miarę prawidłowe to chodu. Być może dokładność zmieni się gdy inaczej ustawiłbym kotwicę jak również kilka godzin dłużej pochodziłby, ale na ten tydzień zostawiam tak jak jest. Kolejnym krokiem będzie znalezienie jakiegoś haka, kołka na którym będę mógł powiesić skrzynkę, wstawienie pionizerów metronowych i próby pracy na ścianie. Wówczas ustawę wychwyt jak najlepiej będę umił Teraz taka drobnkstka. Nie wydaje mi się, żeby kotwica mogła sama się ustawić przy normalnej pracy zegara, jak sugerował jeden z kolegów. Oczywiście kotwica może się przestawić na osi, natomiast uważam, że samoregulacji tam nie może być. Musiałaby być bardzo luźno osadzona na osi a wówczas przekazanie impulsu na wahadlo byłoby nie możliwe. Regulacja kotwicy musi tu polegać na ręcznym ustawieniu jej "na ucho" ustawiającego. Opory tarcia na sprzegiełku kotwicy są zbyt duże żeby się samo ustawiało. YouCut_20231205_150118109.mp4
  15. moebius 8030. tylko zestaw szybkoobrotowych elementów bicia dałem lżejszą oliwkę (chyba chyba etsyntha od boley'a, a jeśli inną, to wyedytuję i poprawię) .
  16. zadra

    Mój upragniony 🍊 UAZ...

    szkoda. już sobie nadziei narobiłem..
  17. Rzeczywiście- taka zwyczajna sieczkarnia..
  18. Kolega zauważył, że się martwicie 😊 Jednocześnie aby Was troszkę uspokoić lub też ostudzić informacyjnie wspomnę , że Gutek chodzi jak dotąd bez wcześniejszych problemów. Tak właściwie, to chodził.. bo zluzowalem mu sprężynę napędową na tyle, że 2h po tym zluzowaniu zegar się zatrzymał z "braku mocy" . Dziś ok 23 - ej,( jak zazwyczaj - po pracy) wstawię mechanizm do skrzynki i nakręcę jak wcześniej "rozmawialismy" na 6 półobrotów . Tym razem nie będę już ingerował w nic więcej niż w regulację soczewki(dokładność) i sprawdzę jak długo na takim "nakręceniu" będzie chodził (zakładając, że nie zatrzyma się z jakiegoś głupiego powodu ). Raczej się mylisz. Jeśli dobrze rozumię to co napisałeś, to już tłumaczę. Na początku wyjaśnienie. Element na osi z przetyczką na 1-ym zdjęciu z postu #172 jest już w fazie unoszenia go poprzez inicjatory na osi minutowej, jest trochę obrócony osiowo. W moim przypadku listki są fabrycznie odgięte w taki sposób, że długa dźwignia z ręcznym wymuszeniem bicia nigdy nie jest oparta na obu odgietych listkach jednocześnie. Element na osi z przetyczką jest luźno zamocowany, nie ma tam żadnych dodatkowych oporów prócz tarcia na ośce, oraz grawitacyjnej masy dźwigni wymuszenia bicia. Dodatkowo krawędzie współdziałania tak tego elementu jak i inicjatorów na osi minutowej są wypolerowane na błysk. Tu współpracuje "żelazo" - blaszka kontra element mosiężny, takie połączenie nawet nie musi być smarowane. Aktualnie jak już wspomniałem zegar zatrzymał się i wymaga nakręcenia. Zaobserwowałem, że 24h pracy to 1/2 obrotu bębna ze sprężyną. Można zatem wyliczyć sobie, że 6 połobrotów kluczem, czyli 3 pełne obroty osi powinno wystarczyć na 6 dni pracy sekcji chodu. Raczej nie mylę się sądząc, że na jeden "zadany" obrót osi dostajemy również jeden "oddany" obrót całego bębna.. Przez kolejne kilka dni będę żył nadzieją, że zegar nie zatrzyma się wcześniej niż w niedzielę ok północy. Zobaczymy jak faktycznie będzie.. Jeszcze jedno zagadnienie. Smarowanie mechanizmu. Można sobie we wcześniejszych postach znaleźć informację, że mechanizm smarowałem z początkiem listopada. Olej nie pociekł po płytach, natomiast ja ogladając wężydła gołym okiem nie dostrzegam wilgoci związanej ze smarowaniem. Mógłbym nawet stwierdzić, że nie jest smarowany, gdybym sam tego osobiście nie wykonywał. Zaobserwowaliscie coś takiego u siebie ? Mogę domyślać się, że oleju na osiach jest na tyle mało, że rozprowadzony na czopach nie objawia się kropelkowaniem i nie widać ani jednej "kałuży" w miejscach osadzenia osi w płytach. Mam rację, czy się mylę ? Z nowości - kupione już i zamontowane wkręty mocujące półeczkę w sankach skrzynki. Trochę przydługie co prawda, ale funkcję będą spełniały jak trzeba. Jeszcze tylko osadzę pionizery w skrzynce i w zasadzie zostanie obserwowanie jak to wszystko współpracuje. Nie będzie tylko sznureczka do ręcznego wymuszania bicia. Nie mam kuleczki, ale też nie mam żadnej zawieszki, uchwytu w którym kulka ta mogłaby być odwieszona w pozycji spoczynkowej aby nie obciążać dźwigni w mechanizmie. Moglibyście mi obfocić jak to jest rozwiązane w waszych zegarach ? Może niewielkim nakładem pracy mógłbym i to wykonać?
  19. gdybyś miał okazję, to wstaw zdjęcia mechanizmu, bo ja jeszcze 26668 nie widzialem .. muszę przeguglac..
  20. zadra

    Mój upragniony 🍊 UAZ...

    moja honda również mi się tak zepsuła. Nie miałem postojówki w lewym przednim.. w5w - chyba mnie naciagnęli w sklepie, bo całe 2,50 kosztowała.. Wymiana - przyjemność po mojej stronie , może 10min włącznie z myciem rąk..
  21. zadra

    Galeria Gustava Beckera

    mamy remis - podobnie odpisałem Ci na post w Gustawie z "odzyskanych" 😉 Każdy ma swoje życie i nie zawsze jest czas pisać elaboraty. Czasami trzeba krótko.. Mój Gutek po polerkach chodzi już stabilnie..
  22. kilka zdjęć o których wspominaliście, że brakuje. Wyzdjęciowane przede wszystkim "łamane pod kątem" dźwigienki działające na dłuższe ramię wyzwalania bicia, a także kołeczek w pozycji wypoczynkowej oparty na blokadzie.
  23. właściwie, to żywe i mocna ale ciszej tyka .. co najważniejsze.. DALEJ PRACUJE !! Tym razem zakres przerzucania palet wyznaczają większe zielone kreski na skrajach a wahadło pracuje bardziej szeroko 20231130_073015.mp4
  24. zadra

    Galeria Gustava Beckera

    już więcej nie pytam..
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.