zadra
Użytkownik-
Liczba zawartości
1786 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez zadra
-
Ja podchodzę do tych spraw tylko od strony praktycznej, dlatego napisałem, że do używania wg mnie lepszy z otwarciem bocznym. Nic nie będę polecał - są tu lepsiejsi od polecania. Do mania, to coś co duszę raduje, jest piękne i ładnie się błyszczy... Stal mniej ważna, bo do pracy niekoniecznie pójdzie. Możesz wejść nawet w damast skuwany.. Ja to nawet nie pokazuję w temacie co mam, bo po co nakręcać niezdrowe podniecenie..
-
wydaje mi się, że w oryginale powinien tam być alternator mitsubishi(nie z auta mitsu, ale wyprodukowany przez koncern mitsubishi) Może valeo również tam wkładano, ale skoro masz tam jak byk nr na tabliczce znamionowej, typ altka itp, to nie powinno być problemu z zakupieniem identycznego zamiennika .. W mojej okolicy prężnie działa firma "bosch system" - zajmują się stricte naprawą alternatorów - myślę, że nie jest to pojedynczy zakład, lecz jeden z większej sieci - może w Twojej okolicy również coś takiego jest.. Z drugiej strony, jeśli altek już jest na stole, to rozłożenie go jest łatwiejsze niż serwis zegarka mechanicznego... Dałbyś może sam radę go naprawić...
-
Do "mania" czy do używania? Do mania - każdego, najlepiej, jeśli Tobie się będzie podobał. Do używania - sugeruję nie brać OTF'a , bo większe starania o czystość przy noszeniu, zamykaniu itp.. Boczne otwieranie wg mnie bardziej praktyczne, śliską ręką łatwiej wcisnąć guzik, niż przesunąć suwak (w niektórych dość mocna sprężyna nie pomaga przy suwaku) , składanie jedną ręką przy guzikowcu również dla mnie o wiele wygodniejsze. Reszta zależy od tego jakim budżetem dysponujesz i co potrzebujesz. Są duże, małe, ładne, wytrzymałe lub delikatniejsze. Nie chcę sugerować żadnej firmy, bo i po co (zwłaszcza, że nie wiadomo do czego oraz za ile.. ) Makora jest urocza. Te trzy nacięcia u nasady ostrza to tjuning (fabryczny) zmierzający do zmniejszenia luzów wysuniętej stali, czy po prostu ozdobnik? Chyba jednak nie Cobratec. logo coś mi nie pasuje..
-
tak mi coś azją/Japonią wyglądało, ale nie chciałem przestrzelić..
-
Ktoś Ci zajumał akumulator, alternator, wąż od filtra powietrza i nie widzę turbiny (może po prawej stronie w dole) no i oczywiście osłona górna silnika, odma olejowa.. Cóż to za traktorek?
-
zależy od potrzeb. Jak pisałem - w luźnych spodniach ciężki nóż przeszkadza. Nawet 120g czasami jest za dużo. Co innego 50....80g - wówczas jest znacznie wygodniej. Weź pod uwagę, że z 60g do 120 to podwojenie wagi.. jeśli chodzi o cywilne oporządzenie - czyli sytuację gdy masz dobre spodnie, kamizelkę, pas- to masa robi coraz mniejsze znaczenie, natomiast przy taktycznych możliwościach przenoszenia, to i 250g można troczyć, średni pistolet to 1000g, karabinek 4500g kilka magazynków, szprotki w oleju i konserwa turystyczna a dodatkowo świerszczyk w dużej kieszeni i bałałajka przez lewe ramię ( lub harmonia jak Czereśniak w pancernych i psie). Wszystko nabiera wówczas innej wartości i masa oraz wielkość schodzą na dalszy plan.
-
Aż chciałoby się zapytać z jakiej epoki jest auto - inaczej rada wygląda dla auta z lat 90, czy początku naszego wieku a inaczej dla auta 10-o letniego.. Co tam o tym grzechotaniu w górze silnika pisałeś? coś nie doczytałem.. Może tu leży problem ?? Inny producent inna marka, inny silnik i robi się zupełnie inna rada.. Fiaty np miały poważny problem z alternatorami (pękające obudowy, możliwość zapłonu auta )- z tego co wiem nadal nie rozwiązany - jeden z kolegów "usmażył " na światłach swojego kilkuletniego fiacika - na szczęście bez ofiar.. W starszych renówkach płyn wspomagania z króćca pompy kapał wprost w szeliny stojana alternatora zamocowanego pod pompą.. sterowanie ładowaniem z poziomu komputera również wprowadza trochę zamieszania.. Niewłaściwe wysterowanie sprawnego alternatora spowoduje brak ładowania. Zwarcie celi akumulatora może zabić alternator, nagła utrata połączenia z masą lub akumulatorem na wyższych obrotach również może zabić alternator.. Do tego dochodzą nowoczesne urządzenia które są jednocześnie rozrusznikiem, alternatorem i odzyskiwaczem energii w silnikach hybrydowych.. Jak widzisz, nie tak łatwo odpowiedzieć na Twoje pytanie..
-
Ja również się wcisnę między wersy. W moim przypadku tak rozmiar jak i masa ma znaczenie. Większość czasu łączy mi się z autem, do tego japońskim, dość nisko osadzonym. Noże noszę w tylnej prawej kieszeni. Duży nóż przeszkadza we wsiadaniu, przeszkadza również jak już siedzisz w czasie jazdy.. Nawet nie chodzi o to, że mnie gniecie, ale odciska się na siedzeniu po prostu i każdy ruch ciała, to walka ze świadomością, że właśnie zagniatasz okładziny. Podobnie jest, gdy jakiś średniak trafia do prawej przedniej kieszeni. Każde wsiadanie do auta, czy zgięcie się w biodrach wypycha nóż ku górze- wielokrotnie szukałem noża na podłodze z tego powodu. Mój codzienny jest zatem niewielki. Co do masy - jeśli spodnie są sztywne, to masa nie przeszkadza Gdybym nosił bojówki, nóż trafiłby w kieszeń na prawe udo - luźna kieszeń i cięższy nóż na klipsie wpięty w fałdę zewnętrzną kieszeni udowej powoduje dyskomfort podczas dynamicznego marszu a podczas biegu nóż buja się, wypina się i ląduje na dnie kieszeni lub na glebie. Nic tak nie wkur...ia, jak przymus nagłego zatrzymania się w biegu, bo zglebiłeś na betonie cenną rzecz - dobrze, jeśli świeci słońce, gorzej gdy po ciemku poza cywilizacją. Ratuje mnie jeszcze kabura przy pasku. To jest ok - nóż może być duży, cięższy a dyskomfortu większego nie ma. Z lekkim mniejszym nożem jest mniej takich sytuacji. Inaczej, gdy jestem w terenie. 200gram nie przeszkadza, nie musi być składany, może być na udzie albo pośladku, z pochwy nie wypada.. Nawet toporek co się buja przy plecaku nie drażni jak nóż na klipsie w luźnej kieszeni udowej bojówek podczas biegu... Nie ubieram się w militaria, zazwyczaj dżins, jakaś koszula albo t-szirt. Tu naprawdę trzeba obrać priorytety - gdzie wkładasz telefon, dokumenty, klucze i nóż- miejsca jest skromnie, zadysponować je trzeba z głową. Bywam w sytuacjach, gdy musisz wejść do miejsc, gdzie niemile widziane są ostre gadżety- wejście do sądu, czy zakładu penitencjarnego przez bramki z dużym nożem jest nie do przyjęcia.. Identycznie jak Wy - ja nawet nie myślę o tym, że mam codziennie przy sobie nóż - łatwo się zapomnieć. Kilka razy cofnąłem się od bramek, gdy uświadamiałem sobie co siedzi w kieszeni.. Wiem, że mniejszy nożyk o mało zadziornym wyglądzie w przypadku takiego zapomnienia się zrobi mniejszą furorę niż duży zakapior wyłożony na tacy ochroniarzowi po głośnej sygnalizacji z kogutem na bramce. W moim przypadku tak wielkość jak i ciężar ma duże znaczenie..
-
Ot, i przestrzeliłem. spojrzałem na film, ten cheburkov jest znacznie większy niż początkowo myślałem - cena również mnie zaskoczyła. To co zabiłem - znacznie mniejsze - ledwie 70mm ostrza, trochę tytanu, 40 parę gramów całości no i cenowo cheburkovi też nie dorasta.
-
Ja niedawno podobnego garniturowca zabiłem.. Cóż, nie wytrzymał bo moje wymagania były większe niż jego możliwości..
-
Pogratulować samozaparcia. Prawie dodatkowy kilogram żelazła .. Cóż Rafale, skoro nosisz i Ci są potrzebne, nie boisz się, że zgubisz, .. Nie wartościuję człowieka Po wartości szpeju który kupuje.. Jak napisałem.. Nie rozumiem, bo mam inne podejście do tych spraw. Do portfela nie zaglądam, nie moja kasa, każdy ma swój rozum..
-
Ja w ogóle dziwię się patrząc na dążenie do posiadania dużej ilości drogich noży do niczego. Oczywiście, nikomu nie bronię kupować, zwłaszcza komuś kto się zna i wie, że taki nóż "do niczego" świetnie będzie leżał na jego półce koło innych noży "do niczego".. Może z racji zawodu i zainteresowań podchodzę do większości przedmiotów jako narzędzi a nie ołtarzyków .. Skoro zatem kupujesz nóż, którego nie użyjesz a powodów może być wiele - jego cena, strach przed zdobyciem rysy czy odbarwienia na ostrzu albo późniejszej potrzeby podostrzenia, które sprawia, że w naszych oczach nóż już jest bardziej "używany" niż dzień wcześniej... To ja tego nie rozumiem. Oczywiście są sytuacje, w których kupienie drogiego noża do nieużywania miałoby sens - np. powody sentymentalne, lub chęć zainwestowania nadwyżki pieniędzy mając nadzieję na późniejszy zwrot przy odsprzedaży, ale inne powody do mnie nie trafiają. Nie zaglądam nikomu do kieszeni, masz nadwyżkę kasy to kupuj. Tu są noże; gdzie indziej są stare radia; jeszcze dalej konie albo rasowe pieski których cena zakupu i koszt utrzymania jest wielokrotnością wartości nożowego zboczenia. Ja nie będę posiadał noża którego będę się bał używać lub mieć i nosić przy sobie a jego strata, uszkodzenie, czy też zgubienie/kradzież spowoduje finansową porażkę półrocza tak samo jak nie kupię zegarka na który mnie nie stać i będę bał się go nosić na co-dzień lub chociaż od święta albo auta którym nie będę jeździł ze strachu przed odbarwieniem lakieru, rysą lub mrozem i zimową solą. Jeśli zatem kupuję drogi nóż szukając dobrego narzędzia do codziennych prac i spośród wielu wybieram coś dla siebie co spełnia moje kryteria narzędzia, to być może też jestem "krojonym jeleniem", ale biorę to pod uwagę i z dużą rozwagą dokonuję selekcji..
-
Coś się tu niedobrego wydarzyło..
-
Fajny, choć ja spróbowałbym przywrócić mu trochę wyglądu zewnętrznego, skoro skrzynka zostaje. Nic nie wspomniałeś o kapnięciu oliwką w kilka miejsc mechanizmu a tylko o pozostawieniu kotwicy w ruchu bez wahadła aby rozruszać całość.. Pozostaje mi mieć nadzieję, że mechanizm (wcześniej suchy) troszkę smarnąłeś.. Super, że uratowany..
-
Prawie kwadransiak 😁
-
Ja też to wcześniej widziałem. Trudno uwierzyć, ale oczy uratowały my okulary ochronne.. Miał dużo szczęścia, że mu szyi bardziej w lewo nie rozerwało...
-
Do odstraszania złych duchów.. 😁
-
oś 100m ? dobrze oceniam odległość na starość, czy już mi się chrzani? Na końcu masz tłumik, czy jakieś "urządzenie wylotowe" nie tłumikowe?
-
komarów mi akurat nigdy nie szkoda.. może macie dużo jerzyków albo gacki latają watahami..
-
Posiedziałem trochę nad pochewką, co ją Piesy porozdzierały. Ostatecznie wyszło tak : Powinno się chyba podobać..
-
Zaliczyłem dziś wizytę w kinie. Nie spodziewałem się czegoś, co rzuci mnie na kolana i dostałem to czego się spodziewałem Tło muzyczne ok - nie wybija się przeszkadzając w oglądaniu, sceny - wielokrotnie można obejrzeć lepsze w innych produkcjach, scenariusz i dialogi - sztampowe, standardowe, przewidywalne.. Mimo wszystko na te 2h zapomniałem o świecie zewnętrznym i drobnych problemach życiowych; to nie były stracone godziny. Tomek, jak Tomek znana twarz, mimika, ruchy - po nim nie widać upływu czasu, natomiast Val Kilmer - chyba specjalnie przejaskrawiono niedołężność starca.. Nawet wiele starszy Ed Harris zaprezentowany jest w lepszym świetle (widywałem go w gorszej formie). Trochę szkoda, że drugoplanowa maszyna - piękny mustang została potraktowana po macoszemu. Mogła nadać trochę więcej charakteru a cały film na pewno by na tym nie stracił. Polecam - trzeba obejrzeć, żeby mieć porównanie..
-
Te uszczelnienia nazywają się "manszetki" manszetki, manszety, uszczelnienia wargowe, "te gumowe harmonijki" Tak pisać trzeba, by inni zrozumieli..
-
piszesz kolego zapewne o tłoczkach w zaciskach hamulców tarczowych - tu się zgodzę, że jeśli tłoczek nie ma korozji, to można sobie uszczelnienia i osłonki przeciwkurzowe wymienić. W przypadku Uaz'a domyślam się, że są bębnowe hamulce i cylinderki rozpierające szczęki jak w maluchu.. Robiłeś kiedyś wymianę uszczelnień na takich cieknących tłoczkach w chlindrekach hamulcowych przy cenie za sztukę cylinderka ok 40zł?
-
nigdy diagnosta nie sprawdził mi ciśnienia w oponach. Własnymi autami jeżdżę od ubiegłego wieku, wcześniej cudzesami ..
-
zwróć uwagę, że kontrola na "wytrząsaczach " nie jest obligatoryjna, zatem można przejść przegląd nie znając cyfrowych wartości tłumienia lub stopnia przylegania koła do podłoża w przypadku, gdy przegląd jest wykonany na SKO nie przystosowanych do takich prac. Amortyzator obligatoryjnie jest do wymiany w przypadku fizycznego uszkodzenia, rozszczelnienia, stuków lub np uszkodzenia mocowania; to akurat wykonywane jest przy każdym przeglądzie SKO i wówczas fizyczne uszkodzenie amortyzatora może być powodem negatywnej oceny sprawności auta. W innych przypadkach już niekoniecznie. Myślę, że 70% użytkowników aut nie zawraca sobie głowy "głupotami" i jeździ na wytłuczonych amorach nawet nie znając parametrów jakimi amortyzator powinien się charakteryzować. Oczywiście moim zdaniem również-tył do wymiany bo to Twoje bezpieczeństwo, zdrowie/życie osób które są w aucie.. Fajnie byłoby, gdybyś po wymianie zrobił taką kontrolę na nówkach amortyzatorach.. Ciekawym jak wyjdzie. 😊
