W tym samym miejscu słyszałem to samo. Tylko, że ta "historia" działa właśnie nie w Kruku globalnie, tylko w danym butiku, i to jest do d*py. Co z tego, że mam całkiem przyzwoitą historię zakupową, skoro kupowałem zegarki w trzech różnych butikach?
Nigdy nie praktykowałem włażenia komuś w d*pę, dzwonienia, przychodzenia, dopytywania o zapis na zegarek lub kiedy zegarek będzie. Ci pracownicy muszą mieć niezłą bekę z takich męczących klientów i nie dziwne, że niektórzy traktują ich z dystansem. Na szczęście etap fascynacji Rolexem jest już za mną.