Bardzo fajny temat, który dopiero odnalazłem. Pierwsza chyba była Montana 16 melodies, ale nie pamiętam kiedy dokładnie ją dostałem i co się z nią stało...
Pierwszy zegarek, który ma dożywocie to Certina DS - 2 Precidrive, bardzo dziwna i trochę zabawna historia jest z nią związana, bo niby prezentem świątecznym miał być zegarek, ale to nie była wspomniana Certina.
To był bodajże albo 2015/2016 lub rok później 2016/2017 nie chcę przekłamać, wydaje mi się, że to mogły być Święta na przełomie tych wskazanych dat.
Jako, że powoli zacząłem się wdrażać w zegarki(prawdopodobnie start jako anonim na forum w 2015) nauczyłem się korzystając z jego zawartości, że zegarkiem można nazwać tego, produkowanego przez firmę zegarmistrzowską.
Gdy otwierałem prezent oblał mnie zimny pot, gdy moim oczom ukazał się EMPORIO ARMANI. EMPORIO ARMANI, EMPORIO ARMANI... Aż mi w głowie zaczęło huczeć, to był bodajże Renato, chronograf z niebieską tarczą. Nawet ładny Koszt około 1500 - 1600zł... Bez komentarza.
Jaką ja miałem minę, gdy go wyjąłem z pudełka...
Żona się pyta co jest nie tak, a ja bez ogródek zapytałem:
- Czy my jeździmy samochodem marki Biedronka?
- Nie - odpowiedziała.
- No właśnie, bo Biedronka nie produkuje samochodów, to dyskont, który zaopatruje multum Polaków, a jego podstawą jest handel żywnością, ale na pewno nie produkcja samochodów.
- Gdyby jednak zaczęli produkować samochody, to czy chciałabyś jeździć powozem z biedronką na masce?
- Nie? Nieprawdaż?
- To Twój Brat, mi tak podpowiedział...
- Przemek? Przecież on nosi zegarek w telefonie i nie ma o nich bladego pojęcia. Ja zresztą też nie, ale wiem, że mogę jeździć Skodą, Toyotą, Nissanem, Bmw, Mercedesem, ale już nie koniecznie Piotrem Klerem.
Atmosfera zgęstniała, a ja już w myślach zacząłem odliczać czas do 27 grudnia.
Naturalnie uspokoiłem ją, że nic się nie stało, bo go wymienię na to, co ja będę dokładnie chciał i na pewno przyniesie mi wiele radości. Pochwaliłem, że wsłuchuje się w "potrzeby" męża, a po Świętach pojedziemy do salonu Kruka i razem wybierzemy coś odpowiedniejszego. Żona się uśmiechnęła, a ja jej cudowny uśmiech odwzajemniłem i humor nam powrócił.
W wolnych chwilach zagłębiłem się w forumową "lekturę" i padło na Certinę, która stała się moim codziennym kompanem.
Z perspektywy czasu stwierdzam, że trochę mnie poniosło i za bardzo się nakręciłem forumowymi wpisami odnośnie marek odzieżowych, które ładują do swoich czasowskazywaczy jakiś gniot i wyciągają od naiwniaków forsę, której wysokość nie ma żadnego uzasadnienia. Zachowałem się tak, jakby ktoś siłą i gwałtem skazał mnie na dożywocie z tym Emporio, bez możliwości wymiany, sprzedaży i pozostawienia go gdzieś niechcący...
Gdy wróciłem do domu po wymianie, regulacji bransolety i dopłacie, byłem szczęśliwy, chyba nawet bardziej, aniżeli w momencie odbioru Mustanga miesiąc wcześniej...
Nigdy bym nie przypuszczał, że zegarek może tak wpływać na emocje i może cieszyć tak bardzo.