Skocz do zawartości

Autor1984

Stowarzyszenie
  • Postów

    2714
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez Autor1984

  1. Pragnę jedynie żony. Jak mówi stare porzekadło "kocham, a najbardziej w nocy" Rzeczy materialne nie stanowią dla mnie celu samego w sobie. Są jedynie odzwierciedleniem czasu poświęconego pracy i formą wynagrodzenia tego wysiłku. Nic ponadto.
  2. Nie ukrywam, że rzeczy materialne potrafią cieszyć. Ale ta radość nie wynika z samego posiadania, tylko z obcowania z czymś wyjątkowym - dopracowanym do granic ludzkich możliwości, szlachetnym, zakorzenionym w tradycji. Takie rzeczy mają w sobie pewną prawdę, której nie da się podrobić.
  3. Performance?
  4. Wiem Mariusz, ale zegarki to jednak u mnie raczej numer 3 po moto i broni. Więc zadowoliłbym się alternatywą - chyba
  5. Ja nie chce mierzyć czyjś zegarek - tylko potencjalny swój Z ALS praktycznie wszystko mi się podoba, ale na pierwszy z manufaktury - to zdecydowanie Lange 1. Ewentualnie jako tańsza alternatywa GO z kolekcji Pano.
  6. Gratuluję. A. Lange & Sohne wyróżnia się na forumowm tle - może będzie kiedyś mi dane obciążyć nadgarstek; chociażby przymierzyć O Adamie wspomniałem bodajże w temacie Habringa. Nie widuję go od dawna - co najmniej rok. Na początku br. napisałem do niego - nie odpisał(nawet nie odczytał). Mam nadzieję, że wszystko u niego w porządku.
  7. Za wcześnie, czekam na odbiór jeszcze jednego auta. Natomiast jest sposobność pojeździć Carrerą 4 GTS z sierpnia/września br. Tomek mają zupełnie inną charakterystykę te samochody - chociażby przez umieszczenie serducha. Trakcja w 911 jest genialna - bo dupsko jest dociśniete przez dodatkowe kilogramy.
  8. Jutro będę miał okazję połowicznie się przekonać
  9. Cena przegięta w zestawieniu ze zwykłym M2, ale moc podana na tylną oś przy tej masie - musi robić wrażenie. Podejrzewam, że i w konkury z prosiakami bez kompleksów może startować.
  10. Widziałeś M2CS?
  11. M3 tez?
  12. Gratuluję Michał! Się Lexusowo robi na forum. Ja Niemców jeszcze nie skreślam - coś tam się urodziło w głowie
  13. Autor1984

    Ewolucja

    Twój tekst dotyka spraw znacznie głębszych niż estetyka czy obyczaj. W istocie mówisz o rozpadzie pewnego metafizycznego ładu, którego widzialnym znakiem był niegdyś zegarek jakoi symbol wiary w porządek, przyczynowość i celowość ludzkiego działania. W kulturze Zachodu czas był zawsze kategorią teologiczną: linią prowadzącą od stworzenia ku zbawieniu. Ta świadomość nadała sens pojęciom odpowiedzialności, konsekwencji i postępu. Każda minuta miała znaczenie, bo była cząstką historii rozumianej jako dzieje sensu. Z tego ducha zrodziły się nie tylko nauka i technika, ale i cała etyka pracy - przekonanie, że człowiek współtworzy ład, którego sam nie ustanowił, lecz któremu podlega. Gdy spojrzymy na inne modele kulturowe, widzimy zupełnie odmienną ontologię czasu: nie linearną, lecz cykliczną, zbudowaną z powtarzalnych zdarzeń, w której przyszłość nie ma jeszcze realnego istnienia. To spojrzenie ukazuje, jak mocno zachodnie pojęcie czasu jest związane z wiarą w transcendencję. Tam, gdzie jej brak, zanika także poczucie miary, obowiązku i dążenia do doskonałości, bo wszystko rozgrywa się tu i teraz, bez odniesienia do celu. Współczesność znalazła się między tymi światami. Z jednej strony odrzuciliśmy teleologię chrześcijańską, z drugiej - nie potrafimy żyć w czystej immanencji. Dlatego tak kurczowo trzymamy się materialnych resztek dawnego ładu: języka, stylu, formy, a nawet przedmiotów. Zegarek w tym kontekście nie jest więc ozdobą ani narzędziem - jest pamiątką po cywilizacji, która jeszcze wierzyła, że czas ma sens. Ha, ha, ha! Obawiam się, że ten temat nie tyle zniknie, co raczej powinien na stałe stać się ilustracją pewnego zjawiska, dobrze znanego większości użytkowników KMZiZ. To narracja naszych czasów minionych, obecnych i tych, które dopiero nadchodzą. W przeciwieństwie do wielu współczesnych ideologii my, ludzie wychowani w duchu chrześcijańskim, nie mamy zwyczaju obrażać się o wszystko. Jezus z Nazaretu mówił o nadstawianiu drugiego policzka- ja, przyznam, nie zawsze to potrafię. Trochę bliżej mi do Anthony’ego Hopkinsa, który powiedział kiedyś, że przez lata traktował ludzi dobrze, a dziś traktuje ich z wzajemnością. To w moim przeknonaniu mądre i uczciwe podejście. Czytając Twój esej, Irku, mam wrażenie, że ludzi myślących samodzielnie jest w kraju więcej, niż się wydaje. Ludzi, których zdrowy rozsądek nie został zniszczony przez nachalną propagandę i kult bylejakości. W czasach, gdy głupota zyskała status cnoty, Twoje słowa przypominają, że myślenie wciąż ma sens, że warto tworzyć dla tych, którzy jeszcze słuchają, rozumieją i czują. Reszta? Niech sobie trwa w swoim świecie. W ten sposób, w tej dyskusji, esej staje się nie tylko diagnozą współczesnej kultury, ale też punktem odniesienia dla tych, którzy wciąż potrafią odnaleźć w formie, w słowie i w działaniu sens własnej egzystencji. I jeszcze jedno - zapoczątkowałeś coś niespotykanego na forum, coś, co można kontynuować w wielu zapisach różnych form rozumowania, czyli każdego z użytkowników; coś, co pozwala na luźną korespondencję, a w rzeczywistości prowadzi do wywodu filozoficzno-społecznego.
  14. Lukebor - 1 biurkowy 2. AK&AK - 1 biurkowy 3. Remy - 3 biurkowe 4. Mmaniek - 1 ścienny 5. Piotr Orzechowski - 6 ściennych, 3 - biurkowe 6. Łukasz Wojciechowski - 1 ścienny, 3 biurkowe
  15. Zgadzam się, jednakże tego typu pojazdy zazwyczaj nie są jedynymi w domu Dawne LC V8 j200 mi się bardzo podobały. Szkoda, że to już historia...
  16. O to ciekawe. Dlaczego?
  17. Strata? Zależy jak na to patrzeć. Drogi zegarek kupiony dla własnej satysfakcji - to również strata pieniędzy. Co do Lexusa GX 550 - to faktycznie Toyota, ale jak pięknie opakowana
  18. Wiem - już sprawdzałem Szejkowy LX 700h - też konkret.
  19. Mi też się widzi, ostatnio ogladałem kanał Zachara z GX550. Poniżej w terenie:
  20. Lexus LS ma być wycofany z produkcji, Na rok modelowy 2026 powstanie ostatnia seria zwieńczająca ten model - Heritage Edition. Ma powstać tylko 250szt. Niestety nie bedzie dostępny w UE... ES - ma zostać flagowcem 😕 zapewne stąd jego ponadprzeciętna długość... https://www.otomoto.pl/news/koniec-modelu-lexus-ls-oto-heritage-edition-oml
  21. Nawet kolor musi być japoński. Gratuluję raz jeszcze . Jak zrobisz trochę nalotu, skrobnij coś
  22. Mercedes -> Audi -> Toyota; jak tak dalej pójdzie - Rolexa wymienisz na Seiko Gratuluję! Pochwal się w samochodowym!
  23. Ha - wiedziałem! Sakichi Toyoda. Zegarek może być
  24. Skoro mogiee - to też "pomądruję" Odrobina zwątpienia zakradła się po zdaniu: "niezależnie od miejsca, ja jestem z formą "na ty" bardzo na tak. Byłoby super z mojej perspektywy, gdyby ta forma była domyślną, poza sprawami typowo urzędowymi czy naprawdę wymagającymi przejścia na per pan/pani. " Dla mnie osobiście formy grzecznościowe to nie tylko kwestia etykiety, lecz przede wszystkim narzędzie organizacji życia społecznego. Język pozwala nie tylko opisywać rzeczywistość, ale też utrwalać hierarchię społeczną i wyznaczać granice między sferą prywatną a publiczną. Wyobraźmy sobie uczniów szkoły podstawowej zwracających się do nauczyciela po imieniu 0- taki przykład dobrze pokazuje, jak łatwo rozmywa się autorytet, gdy znikają językowe sygnały dystansu. Forma "Pan/Pani" pełni więc rolę nie tylko formalną, ale i symboliczną - podkreśla szacunek wobec doświadczenia, kompetencji i różnicy wieku. A coś tam wiem, bo przez ponad 10 lat prowadziłem wykłady związane z UTB. Goffman i Bourdieu określali rytuały grzecznościowe jako element społecznej "gry", dzięki której jesteśmy w stanie utrzymać porządek i respekt wobec pełnionych ról. Gdy ta struktura zostaje przerwana np. przez zbytnią poufałość - relacje stają się chaotyczne i podatne na konflikty. To trochę jak relacja inwestora i wykonawcy: jeśli zlecasz pracę, jednocześnie rezygnując z symbolicznej hierarchii, trudniej później zachować autorytet strony nadrzędnej. Wracając do wątku "zachodniego" egalitaryzmu. Rzeczywiście, w tamtych kulturach relacje są bardziej spłaszczone, a formy grzecznościowe uproszczone. Jednak w Polsce hierarchiczność jest elementem naszej kulturowej tożsamości, wypracowanej przez pokolenia. Nie jest to wada, lecz spuścizna, która nadaje relacjom miarę, porządek i sens. Dlatego uważam, że postulat powszechnego "tykania" deprecjonuje autorytet i prowadzi do stopniowej utraty szacunku - tego, który stanowi fundament interakcji międzyludzkich i relacji zawodowych. Nie odbierz mnie, proszę, jako "sztywniaka". Jeśli ktoś proponuje przejście na "ty" - akceptuję, sam również to inicjuję, wobec osób młodszych. Natomiast samą formę "Pan/Pani" postrzegam nie jako przeżytek, lecz jako kulturowy mechanizm podtrzymujący strukturę wzajemnego szacunku. Co innego jeżeli chodzi np. o organizacje, stowarzyszenia, kluby. U mnie w Stowarzyszeniu zwracamy się per Kolego/Koleżanko i taka sama forma obowiązuje tutaj. Jednakże - jest to powszechnie akceptowalne, a nawet właściwe w tego typu środowiskach - ze względu na wspólnotowy charatker
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.