Uchylne w dol w tej wersji - zwykle wersje mają normalne
do wożenia narzędzi przyzwyczaił mnie swego czasu moj Fiat, ale mimo to lubiłem to autko
Przerobiłem zresztą dwa Fiaty - Punto II i Stilo.
Punto psuł się "stereotypowo", kilka razy zaliczył lawetę i ogólnie sprawiał masę problemów.
Nie mogę powiedzieć, że go nie lubiłem, bo wtedy było to Punto albo nic...
Ono było zresztą jeszcze bardziej "gołe" niż ten UAZ (tak, to możliwe!), bo nie miał nawet wspomagania, ABSu i silnik 1,2 8v (silnik zresztą sprawował się super)
Potem otrzymałem do "dojeżdżenia" Stilo.
To już było zupełnie dobre auto. Owszem, miało dużo drobnych awarii, ale za to ceny serwisowania były niskie,
Pamiętam jak trzeba było wymienić po 100000 wahacze - wyszło "aż" 900zł w autoryzowanym serwisie i była to totalna katastrofa.
Subaru natomiast to auto nieporównywalnie lepsze jakościowo.
Psuje mi się rzadko, najwięcej kłoptów sprawiał skorodowany wydech i wiecznie deformujące się lub korodujące tarcze hamulcowe..
Silnik, skrzynia, zawieszenie, nawet elektryka - super.
Natomiast jeśli już cokolwiek trzeba wymienić, to się można "nogą przeżegnać". Jak tu wychodzi 900zł, to można skakać ze szcześcia...
Fakt faktem - uwielbiam to Subaru. Jeszcze "prawdziwe", nieco toporne, paliwożerne Subaru z cudownym napędem na 4 koła i wolnossącym, 2-litrowym boxerem.
Teraz stanąłem przed decyzją, czy wyskoczyć z grubszej kasy i zrobić ju porządny remont "od A do Z", czy spełnić stare marzenie i kupić UAZa.
I wybrałem UAZa, choć wiem, ze to "puszka z pandorą"
Acha,. byłbym zapomniał - przez 3 lata jeździłem jeszcze Suzuki Swiftem - w wersji Sport.
Super zabaweczka, taki gokarcik, twardy, posłuszny, świetnie wyważony. Mały, czerwony diabełek.
Niemniej - zabawka. Zwykły, średniej klasy, średni jakościowo, za to fajnie zaprojektowany samochodzik, ale... zbyt zabawkowy i tak zmieniłem 3-letniego Swifta na przechodzone Subaru Swifta wziął brat i do dziś go uwielbia, ale to już inna historia