-
Liczba zawartości
6689 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
I dobranoc 🤗
-
Ja bym nie demoniziwał. Owszem europejscy (głównie) producenci popełnili w ostatnich latach kilka spektakularnych knotów, ale większość silników jednak te 200kkm przejeżdża bez istotnych problemów. Warto też pamiętać, że wiele samochodów jeździ na dystansach rzędu 4km do pracy i 4km z powrotem, a to niestety zużywa silnik. Mnie bardziej niż przebieg interesowałby sposób ekspolatacji auta. Bo niski przebieg może oznaczać codzienną jazdę na krótkich dystansach.
-
Trzeba też rozumieć biznes. Mercedes raz popełnił błąd konstruowania zbyt trwałych samochodów. Gdyby były one zbyt trwałe - po co by je było zmieniać? To zresztą nie tylko samochodów dotyczy. Trzeba też powiedzieć, że przecięty samochód nigdy nie był bardzo trwały, ale łatwiej było je naprawiać. Bo można było mieć dużego Fiata 20 lat, ale ile trzeba było energii i pracy żeby on te 20 lat przeżył...
-
U mnie w Giulii szumi nawiew. Ale to dlatego że ASO urwała, zaczep przy wymianie filtra (niby samo). Mieli wymienić, nie wymienili, ale mi to lata. Bardzo nie słychać.
-
Nie wiem, co znajomi mają pod maską. My mamy Kię jeszcze z 1.2 z pośrednim wtryskiem. Nawet mechanik w ASO przyznawał, że z LPG zdarzają się wypalone gniazda zaworów (nasza Rio ma LPG). Ogolnie - to są jednak tanie auta, księgowi działają. Ale ogólnie wszyscy których znam, którzy mają czy Hyundaia czy Kię absolutnie nie mają powodów do narzekań. Bo z alfami np to różnie. Ja - odpukać - przez 58500km miałem tylko dwie drobne usterki elektryczne (śniedź na styku akumulatora i rozpięta złączka w reflektorze), ale znam historie pana, który Stelvio sprzedal z ulgą po niekończących się wizytach w ASO.
-
Żona mówi, że mógłbym doktorat o UAZach napisać. Tak myślę... dr n. 💩 Brzmi dumnie 😆
-
Klub Miłośników Zegarków Venezianico/ Meccaniche Veneziane
pmwas odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → MICROBRANDY I PRODUCENCI NIEZALEŻNI
Kurde, żeby kosztował "dychę" to bym kupił. Ale wiadomo że z in-house to nierealne. Czasy Prima z in-housem za 6kzł to już też przeszłość, choć wtedy 6 tysięcy a dzisiaj to inne pieniądze- 3103 odpowiedzi
-
- meccaniche veneziane
- redentore
- (i 26 więcej)
-
Nie żebym chciał tu robić reklamę, ale nie znam osoby, która by miała Hyundaia i narzekała, natomiast znam osoby narzekające na BMW czy Audi. Być może jest to kwestia tego, że kupujący BMW jednak oczekują więcej, ale silnik rozleciany w okolicach 100. 000km czy pęknięty tłok w TDI już przerabiali, jak i wymianę DSG w bardzo młodej Octavii, czy wibrujscych półosi w X3, a Hyundaie i Kie jakoś jeżdżą i służą To pewnie kwestia tego, że mniej się w nich może zepsuć, ale naprawdę ludzie nie narzekają, a są to osoby, które lubią ponarzekać na awarie swoich innych aut
-
Klub Miłośników Zegarków Venezianico/ Meccaniche Veneziane
pmwas odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → MICROBRANDY I PRODUCENCI NIEZALEŻNI
Ja dobrze widzę że tam jest in-house? Takie cudo, tylko niestety cena poza moim zasięgiem, bo jest... Cudo- 3103 odpowiedzi
-
- meccaniche veneziane
- redentore
- (i 26 więcej)
-
-
Giulię planuję na min 15 lat. Nie po to płacę tyle kasy, zeby po kilku latach zmieniać auto. Stąd muszę mieć dwa auta. Ona ma 3 lata i 58000km, a UAZami zrobiłem już 40000. Sporo jeżdżę. Zresztą mogę rozważać czy Giulia czy 300C czy wuj wie co, ale ta Giulia to wspanialy samochód. 280KM, lata jak marzenie, piękne wnętrze, skóra, komfort podróżowania, świetny system audio i ten piękny design, piękny kolor. To auto jest takie piękne. Owszem - bagażnik trochę mały i infotainment słaby. Ale poza tym jest naprawdę doskonała. Ja nigdy nie miałem tak dobrego samochodu. Jak wspomniałem, uwielbiałem Imprezę 3, ale Alfa to inna półka. To naprawdę nie jest już taki lepszy, sportowy fiacik, to genialne, luksusowe auto. Koledzy przewieźli mnie różnymi autami, czy to BMW czy Lexusem. Owszem, we wnętrzu to czy tamto może i było lepsze, ale bym się nie zamienił.
-
Laaaadne! Cena faktycznie spora. Giulia razem z kosztami leasingu to aż 250kzł. Rozłożyłem to na 5 lat (pomyślałem, że zamiast Skody na 3 lata wezmę Alfę na 5), ale i tak płacę za nią niekomfortowo dużo. Także zeby płacić jeszcze więcej, to musiałoby być jakies auto - marzenie. Nie mam nawet pomysłu jakie. Ogolnie połączenie Alfy jako auta od święta i UAZa na co dzień bardzo mi się sprawdza. Zwłaszcza, że ja lubię jeździć UAZem i coś, co dla większości byłoby koszmarem sennym, dla mnie jest codzienną przyjemnością. Jak mam do wyboru jechać Rio lub Hunterem - zdecydowanie Hunter.
-
Moje UAZy zdają się pokazywać, że wiele zależy od egzemplarza. Pan Mariusz z Tarmotu też pisał, że te "dubajczyki" są różne, jedne mają mało usterek a inne całą masę. Czyli ja mam tego z drugiej grupy. Natomiast pomarańcza jest całkiem ok, choć trudno jeszcze orzec, bo ma dopiero 10000km. Choc czarny na tym etapie był już po wymianie uszczelki głowicy... Ja markę Chrysler lubię, choc nigdy nie miałem. To taka sympatia bez pokrycia. Podoba mi się historia Chryslera. Marzy mi się Chrysler Airflow, choć to akurat marzenie, którego nie zamierzam spełniać. A jak szukałem auta to również myślałem o 300C 5,7l, jednak sprowadzenie nówki to za duży koszt, a rozbitka z założenia nie chciałem. Niemniej ilekroć widzę najnowszy model 300C to budzi się we mnie zazdrość. Bardzo mi się to auto podoba. Była taka seria limitowana Motown. Oj, lubiłbym to auto. Bo ja to nie chcę mieć auta które po prostu jeździ i jest funkcjonalne. Ja chcę auto, na którego widok się cieszę. I Giulia to takie właśnie auto i to właśnie jakoś łagodzi ból towarzyszący płaceniu rat leasingowych No i jest 🍊 UAZ. Taki piękny samochód, tak się cieszę, że się uparłem i - choć wszyscy mowili że zglupiałem - kupiłem go. Bo czarnego, jaki jest ładny, to po prostu nienawidzę, choć w sumie miło mieć auto, którego nie szkoda. W nosie go mam, obiją - nie szkodzi, zepsuje się - trudno, ale jednak jeździ i zarabia. Taki patologiczny związek. Razem zle, ale bez niego też zle
-
Kolega ma Hyundaia i jest bardzo zadowolony. Jego ojciec ma Hyundaia, bardzo zadowolony. Impreza 3 nie była "rajdowa", bo mało mocy jak na tą masę. Ale fakt, w zakrętach była boska. To bardziej złożona kwestia. Minus to średnie wnętrze i płytki bagażnik. Zatem dla rodziny inne auta z tego segmentu lepsze. Natomiast co ja w niej lubiłem. Silnik. Piękny bokser. Morda się cieszy po otwarciu maski. Super stały napęd AWD z centralnym dyfrem i reduktorem. To jaka piękna była ta mechanika. Solidnie zrobiona, wspaniałe zaprojektowana. Auto przewidywalne, posłuszne, prowadziło się bajecznie. Żadnych istotnych problemów w eksploatacji. Pięknie zestopniowania skrzynia (choć brakowało 6tki). Genialna przyczepność dzięki stalemu napędowi na 4. Auto uniwersalne, świetne tak do szybkiej jazdy jak i w błoto. I takie coś, co ciężko uchwycić. Takie uczucie jazdy wspaniałym autem. To nie było zwykle jeździło. To było wspaniałe auto.
-
Swoją drogą Impreza III to było Auto przez wielkie A. Wspaniała maszyna, choć to tylko wolnosscące 2.0 150KM. Jakość tego auta, przyjemność prowadzenia, nawet pomimo średniego - jak na jej czasy - wnętrza, czytniły z niej niesamowitą maszynę. Bardzo, bardzo lubiłem to auto. Współczesne Subaru to już nie to... Mama ma nowego Crosstreka i po prostu wieje nudą... Choć to porządny samochód, nie powiem... Zresztą ja wciąż uważam, że jak kupować sercem to Alfę, jak rozumem to japońskie. Ale muszę też przyznać, że Rio żony pokazuje, że Koreanczycy umieją robić dobre samochody. Tzn totalnie nic takiego, ale sprawuje się bardzo dobrze, złego słowa powiedzieć nie można.
-
IMO przy "normalnych" przebiegach spalanie ma drugorzędne znaczenie, chyba że ktoś bardzo dużo jeździ. Kiedyś liczyłem roczne koszty faktu, że jeżdżę Imprezą (10,8/100 wg komputera) i ile bym zaoszczędził jeżdżąc czyms bardziej ekonomicznym i wyszło mi, że roczny koszt spokojnie uzasadnia jazdę autem, które lubię . Tzn nie był na tyle duży, żeby rezygnować z walorów Imprezki...
-
Jak w Hunterze 😀 Swoją drogą, to akurat widoczność z kabiny to ogromny plus UAZa. Jaś też lubi w nim jeździć, bo tylko w UAZie dobrze widzi przez okno 😀 W kwestii obaw o los producenta... Pamiętam, że jak zdecydowałem się na Giulię,to rozważałem też któryś z modeli SsangYonga, ale odpuściłem, bo ponoć był na krawędzi bankructwa. Jak widać wciąć żyje, choć pod inna nazwą. Z drugiej strony historia Saaba pokazuje, że takie obawy mogą być zasadne. Ale nie wierzę, że Nissan całkiem zniknie z rynku...
-
Dziś kolejny dzień ogarniania 💩 Pouszczelniałem połączenia wezykow odpowietrznika, żeby zmniejszyć utratę oleju. Przy okazji - ponieważ dalej rozważam przeniesienie odpowietrznika pod podłogę - zrobiłem test, żeby sprawdzić czy istnieje ryzyko przepełniania zbiorniczka. Wlałem olej do 2/3 pojemności i w drogę. Podczas jazdy oleju w zbiorniczku ubyło - spłynął do skrzyni. Zatem spokojnie można dać mniejszy skosem na powierzchni skrzyni pod podłogą. Pozostaje tylko temat, czy chce mi się znów ściągać tą podłogę... W sumie mnie to nie przeszkadza, chyba że znalazłby się kupiec, to może wtedy (nie zeby coś ukrywać, bo jestem z mojego odpowietrznika wręcz dumny, ale żeby wyglądało bardziej pro ) ... Choć naprawdę nie sądzę, abym kiedyś sprzedał go inaczej niż na części...
-
No, droga powrotna już bez marudzenia. Było, minęło, znów jeździ normalnie. Wrócę chyba wiele stron wątku wstecz i przyznam rację, że do niego to szeptuchy trzeba, a nie mechanika...
-
Dziś moc stracił "tylko" dwa razy. Czyli prawie da się jeździć 😒 Tak sobie myślę, że jeśli to zależne od temperatury, to nic dziwnego, że w Dubaju go nie chcieli... BTW... Gnije marnie, ale podrapałem toto i korozja jest powierzchowna. Bez tragedii. Tzn... Bez no... Jak ja 💩UAZa, bo gdyby "normalny" samochód tak rdzewiał, to jakby gorzej... Dojeżdżę toto póki się da jeździć i sprzedam, bo z inwestycji które jeszcze mogę ew rozważyć to tłumik. Żadnego rozgrzebywania silnika, napędu czy elektroniki już nie będzie, zdechnie to adios. Sprzedam na części blacharskie, o ile rdza czegoś jeszcze nie zeżre. Najwyżej zdegraduję pomarańczę z zabawki do roli auta użytkowego, a dla funu na letnie przejażdżki kupię sobie jaką Syrenę na żółtych blachach (żeby mnie ekolodzy z widłami nie gonili) i będę miał fun factor... Tak tylko mówię, zobaczymy czy się sprawdzi...
-
Albo lejce... W zasadzie mógłby to byc czujnik położenia przepustnicy. Tylko to powinno zapalić check...
-
Klasyczny przykład jak można powiedzieć coś w złą godzinę. 💩UAZ znów dziś szaleje, ale nie jest to nowa usterka, a raczej powrót bardzo starej usterki. Mówił mi o tym poprzedni właściciel. Auto po dodaniu gazu nagle traci moc. Tzn ruszasz sobie z jedynki, auto sekundę przyspiesza, po czym przy wciśniętym gazie nagle zaczyna mocno hamować silnikiem, jakbym puścił gaz. Dociśnięcie gazu nic nie zmienia. Szybka zmiana na dwójkę i to samo. Sekundę się zbiera i zero gazu. Poprzednio - bez skutku - wymieniono pedał gazu i filtr paliwa, natomiast przed kolejną próbą naprawy usterka wówczas zniknęła sama i nie wróciła. Myślałem że znów będzie laweta, ale szybko zauważyłem jedną rzecz. To się zdarza po zmianie prędkości obrotowej silnika. To znaczy przeważnie po zmianie biegu - w dół czy w górę. Trzeba wtedy - bez sprzęgła - szybko odpuścić gaz do zera i wcisnąć ponownie i już jedzie normalnie. A jak już jedzie na biegu, to można sobie machać gazem w tę i wewtę, puścić i wcisnąć z powrotem 20 razy i usterka nie wystąpi. Ale zmien bieg i jest jakieś 50% szans, a na niskich biegach przy ruszaniu to prawie na pewno. Zatem - moim zdaniem - pedal gazu możemy spokojnie wykluczyć. Nie jest to też czujnik wciśnięcia sprzęgła. Zresztą chyba nie może być, ale skoro ma to taki związek ze zmianą biegów to też postanowiłem sprawdzić. Po prostu go rozłączyłem, co jednak niczego nie zmieniło. I wreszcie - nie jest to brak paliwa, bo po wciśnięciu sprzęgła silnik nie gaśnie. Podobnie jak nie robić nic, to po wyhamowaniu silnikiem do minimalnej prędkości obrotowej toczy się dalej jak normalnie powinien na puszczonym gazie, ale również nie gaśnie. Nie wiem, czy to przepustnica czy błędne odczyty z przepływomierza, pachnie to usterką elektryczną. Widać w tak wysokich temperaturach coś "nie styka". Warto zauważyć, że zeszłe lato auto raczej chorowało niż jeździło, więc może dlatego w zeszłym roku nie było tego problemu - w taki skwar jak dziś chyba nie jeździłem. Ciekawe czy to wada któregoś z podzespołów czy po prostu któryś styk nie kontaktuje po nagrzaniu? Bo usterka pojawiła się gdy od auta dosłownie waliło gorącem po trasie na ekspresówce (ale nie cisnąłem, tak 100km/h)... Obstawiam kłopot z ETC, tzn sądzę że podczas przyspieszania pojawia się kłopot z przepustnicą (tylko pytanie czy z samą przepustnicą, jej sterowaniem czy czujnikiem?), wskutek błędu system zamyka przepustnicę (lub przepustnica zamyka się sama? Bo w sumie nie wiem, czy zamknięcie przepustnicy jest czynne czy bierne) , a po puszczeniu gazu całość się "resetuje" i znów działa. Tylko ECU chyba powinien widzieć ten problem, a milczy... Pewnie dlatego pierwotnie obstawiano awarię pedału. Wtedy system myśli, że to kierowca puścił gaz i dlatego nie wywala błędu... Ale jak pisałem - sam pedal nie zdradza objawów awarii, a ponadto był wymieniony. Tak się tylko pocieszam, że dobrze ze Hunter to samochód a nie samolot 😵💫
-
Ciekawe jest też jedno. Czarny UAZ jeździ. Zrobiło się ciepło, zatem spodziewałem się problemów, a tu nic. Normalnie rusza, z lekkimi wibracjami jak jest gorący, ale bez kłopotu. Tzn spokojnie da się nim jeździć, a miewał już okresy, że się po prostu nie dało, bo po prostu nie potrafił ruszyć pod górę. Fakt, że dla "zwykłego" kierowcy "przeciętnego" auta wciąż będzie to jakiś dramat, ale ogólnie można by powiedzieć po prostu "Это УАЗ". Czy nadmierne ciśnienie w skrzyni mogło powodować aż takie problemy? Nie wiem. Ale fakt jest faktem, że wreszcie tym autem po prostu da się jeździć. Bez ryzyka, że się zablokuje wjazd na skrzyżowanie tylko dlatego, że jest pod górkę
-
Pewnie. Mnie te auta też już głównie bawią, bo co innego pozostaje. Choć przyznaję, że jakkolwiek z tym czarnym badziewiem to wtopiłem tak, że bardziej się nie da, to przynajmniej dzięki temu jakoś sobie radzę z pomarańczą. Nie wkurza mnie cieknący uszczelniacz czy pompa, czy troszkę rdzy tu i tam. Po doświadczeniach z czarnym, mogę się w zasadzie cieszyć, że tylko tyle. Jedyny realny problem w pomarańczy to to nieszczęsne sprzęgło, które po porządnym rozgrzaniu nie zawsze chce się całkiem rozłączyć. Fakt, że po wymianie pompy jest lepiej i juz nie miałem realnego problemu, że nie umiałem biegu wyłączyć po zatrzymaniu, ale czasem wciąż czuć wyraźny opór. Inna sprawa, że gdyby od początku było tylko tak jak teraz, pewnie bym nie zauważył. No i - co już mówiłem. Gdybym ja to odebrał wtedy z Polmotoru, to... 1. Nie byłoby Giulii 2. Z tymi drobnymi - jak na UAZa - usterkami jeździłbym tam i z powrotem do Warszawy. Szybko by mnie diabli wzięli... Minus tej sytuacji, to że finalny nabywca rozbił je na drzewie i jednak do zawsze będzie już "bite". Ale gdyby nie rozbił, to pytanie czy by sprzedał... A zielona jeździ ładnie. Służy głównie do celów reprezentacyjnych i na wyjazdy rodzinne, bo do pracy czy do sklepu to szkoda Z kolei z nieszczęść, które przytrafiły się Alfie, to to uszkodzenie podwozia - zresztą we Włoszech. Ma niestety skrzywiony ten klocek dla podnośnika. I trochę otarc. Tylko tyle i aż tyle. Bo dwa serwisy - w Lugano i w Katowicach potwierdziły, że nic takiego, ale w sumie szkoda.
