Kontynuując temat produkcji taśmowej i seryjnej, odejdę (przynajmniej na czas jakiś) od tematu wielkoseryjnie produkowanych zegarków z USA, by przyjrzeć się temu, co od połowy XIX stulecia działo się w Szwajcarii. W rozważaniach na pewno trzeba będzie odwiedzić kolebkę szwajcarskiego zegarmistrzostwa LeLocle - Chaux de Fonds, Szafuzę (nieco zapomniana polska nazwa Schaffhausen) oraz - oczywiśce - Genewę. Inaczej niż - intuicyjnie - mogłoby się wydawać, "kolebkę" szwajcarskich zegarków, LeLocle, zostawimy sobie na później, bo choć tam, przy granicy z Francją narodziły się szwajcarskie zegarki, to pierwszą próbę konstruowania zegarków z wykorzystaniem powtarzalnych, identycznych elementów podjął w Genewie Vacheron, a podjął dość wcześnie, bo już około roku 1840. Stąd też wynika stary amerykańsko-szwajcarski spór o "palme pierwszeństwa", choć trzeba pamiętać, ze proponowane przez Vacherona i Dennisona technologie znacznie się jednak od siebie różniły. Wpis ten zamieściłem - w pewnym sensie - tytułem wstępu do dalszej, planowanej, części mojej prezentacji, ponieważ haute horologerie to wciąż nie moja półka cenowa i nie bardzo mam co pokazać, chyba że.... ...taka niedużą "damkę" z cylindrowym wychwytem. Damka ma piękną, złotą kopertę... ...a kupiłem ją nieco "przypadiem, na Allegro, bo mi się - właśnie - ta koperta spodobała. Zegarek miał tylko "wymagać czyszczenia", jednak w praktyce okazało się, ze ma uszkodzone koło wychwytowe, złamany w pół cylinder i walnięty kamień w mostku balansu. Zegarek długo leżakował w szufladzie, aż w końcu niespodzianie znalazłem na targu mechanizm, który wyglądał na identyczny. Tak tez było - wszystkie uszkodzone elementy dały się bez problemu przełożyć, bez zadnego dopasowywania czy innych modyfikacji. Warto zwrócić uwagę na mocowanie tarczy (śrubeczki wkręcane w nóżki), wspomnę także o wysokiej jakości, oryginalnych wskazówkach, natomiast najciekawsze jest to, co znalazłem pod tarczą (obu mechanizmów, zresztą): Odpowiedzi, czy to ten V&C czy "jakiś" V&C nie mam (trzeba by pisać do producenta, ale oni chyba nie dzielą się wiedzą tanio ), jednak łatwość z jaką naprawiłem mój zegarek oraz pewne cechy jego wykończenia sugerują, że istotnie może to być Vacheron z początku drugiej połowy XIX wieku - mniej więcej z okresu gdy w Boston ruszała pierwsza fabryka Dennisona. Tyle na dzisiaj, w swoim czasie wybierzemy się w dalsza podróź