Żeby nie tworzyć kolejnego tematu - inny zegarek „ze śmieciów”…
Patrząc na to nawet teraz zastanawiam się, czy nie powinien w śmieciach jednak zostać 🤦♂️ …
Początki grzebania tez niezłe…
Zegarek ma prawdziwy balans kompensacyjny… nie tak częsty w XIX wiecznej Europie…
Kotwica ma naprawioną oś i wstawioną stalową paletę. Rokowanie… kiepskie…
Sam mechanizm - jak mechanizm. Nic takie…
Pod półmostkiem kotwicy płyta zeszlifowana żeby zmniejszyć luz pionowy…
I jeszcze kotwica i balans…
Zwraca uwagę płytka mocująca klocek włosa… widać, że był to kiedyś całkiem dobry zegarek…
Mechanizm już w kopercie…
Wscieklem się, bo przy doginaniu rozwalonego kominka wziąłem nie to narzędzie (z ząbkami zamiast płaskiego) i zniszczyłem kominek do reszty. Cholera - chwila nieuwagi
Wskazowki… co miałem to dałem.
Kupilem ostatnio zestaw szkiełek i jedno w sam raz przypasowało, choć nie wiem, czy nie marnuję dobrego szkła…
Koperta ma wytarte złocone paseczki na brzegach, ale sam dekiel nawet niezły…
Brakuje jeszcze przycisku do otwierania. Jak się zbiorę w sobie to dorobię z jakiego kawałka mosiądzu…
I na koniec…
…zacna marka. Sandoz… dobra rzecz. Tzn kiedyś, bo już nie…
Szkoda, że ktoś to tak zniszczył. Niby nic takiego, ale ładny, sygnowany i kotwicowy, do tego z balansem kompensacyjnym. Troszkę odstaje in plus od masy zegarków z tej epoki…
Chodzi. Kiepsko, ale chodzi.