-
Liczba zawartości
6693 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Bo Alfa to Alfa a UAZ to UAZ. Piękna i bestia, Giulia i Żulia. Ale co do ogólnej konstrukcji to geny mają te same. Oba auta ominęła przednionapędowa rewolucja. I bardzo dobrze Oba mają napęd głównie na tył, silnik wzdłuż, jak depniesz za mocno to idą bokiem, oba są piękne, oba są zajebiste - jazda i jednym i drugim to czysta przyjemność, tylko w dwóch zupelnie różnych odsłonach Alfie w tym miesiącu „stuknie” 40000km
-
Sucho 💪 Na razie zbiorniczek jest ok! Dzis UAZ pojeździł po sniegu i lodzie. Powiem tak… z zapiętym przodem spoko, ale potem myślałem już, ze mam przyczepny asfalt i rozpiąłem przód. Za szybko i zaraz chciał pójść bokiem, jak to rasowa tylnonapędówka Ogólnie - fun jest. Choc wczoraj byłem na Podhalu Alfą i… radzi sobie niezgorzej. Dobrze wyważone i stabilne. Tylko przód automatyka dołącza za pozno i tez lata bokiem… Serio - te auta są tyleż różne co podobne
-
BTW - to chyba najlepze zdjecie kozicy, jakie udało mi się "strzelić"... Raczkowa Przelęcz, rok 2011... O! I takie 2015... Ja mam tyle zdjęć z Tatr, że starczyłoby na dobrego bloga o Tatrach właśnie... żeby tylko czas był...
-
-
Działalność górska (albo raczej dolińska), bo tylko Dolina Koscieliska… Rano było pusto, potem dopiero tłoczniej… Niestety chmury nisko i widoków na widoki brak… Okolo 10:00 doleciałem na Halę Ornak na śniadanie. Zawsze jak idę przez Koscieliską to ruszam głodny, bo śniadanie tutaj jest magiczne… …nawet jeśli to tylko kawa i tosty. W drodze powrotnej postanowiłem zahaczyć o Raptawicką Grań Skręca się w lewo na krótki łańcuch… …dalej jest dość stromo, ale ktoś już tu był i przetarł szlak… Minąwszy grotę obłazkową, dotarłem do Mylnej. Wejscie ozdobione soplami, aż żal było utrącić, ale pomimo starań ze dwa poleciały W środku napotkani turyści poszli dalej, a ja tylko obszedłem wejscie i słynne okna Pawlikowskiego… …i poszedłem z potworem. Latarki brak, ale przede wszystkim - brudno. Raz się taplalem w Mylnej i starczy W drodze powrotnej zaatakowałem jeszcze Raptawicką… Ten szlak nie był przetarty, do tego strzegł go kozieł (siła 16) Ciekawe, z reguły uciekają, a on nie. Żarcia szukał… Bylem trochę zaniepokojony odwagą kozicy, ale spokojnie można było przejść dalej brodząc w sniegu. Nagroda był piękny widok na Halę Pisaną, bo z powrotu po latach nic nje wyszło. Skala była bardzo śliska, rękawiczki przymarzały do łańcucha i odpuściłem atak na samą grotę. Wrócę pewnie latem, ale… i tak było warto
-
"Tymczasem zaś nie zaszkodzi dać tu tę przestrogę, ż Anglicy korzystają ze ślepego innych narodów zaufania, i że corocznie wykpiwają znaczne sumy za najgorsze, jakie tylko znaleść można zegarki, i to tym sposobem: Podług kształtu dobrych swych zegarków chronometrów kieszonkowych, sporządzają tuzinkową robotą sztuki jak najpospolitsze i najlichsze, zaopatrzone jednak w imiona wsławionych jakich mistrzów Londyńskich. Te zegarki wysyłają do portów zagranicznych, wystawiają je tam na sprzedaż jako zegarki na urząd robione i sprzedają po cenach nizkich w porównaniu wartości jakąby miały gdyby pochodziły rzeczywiście z rąk mistrza którego imię noszą; lecz aż nadto drogich w porównaniu ceny po jakiej je nabyto." Cytat powyższy pochodzi z książki Franciszka Czapka "Słów kilka o zegarmistrzostwie", wydanej w Dreznie w roku 1850. Podobnych wpisów w literaturze znajdziemy niemało, wiadomo bowiem, ze do dnia dzisiejszego znajdziemy liczne zegarki udające produkty brytyjskie, w rzeczywistosci nimi niebędące. KOntrowersje natomiast budzi pytanie, czy odpowiedzialni za produkcję tych - ni właśnie - podrób, byli sami Anglicy, czy Szwajcarzy, czy jedni i drudzy pospołu. W XIX wieku było tego bardzo dużo, poczynajac od "zwykłych" zegarków cylindrowych i kotwicowych sygnowanych nazwiskiem Roskella czy Tobiasa, po duże, stylizowane na angielskie, szpindlaki, znane głównie pod marką D.D.Neveren... choć bywały i Nortony i inne... Mechanizmy te miały dość charakterystyczny wygląd... Jednak w sumie zdecydowanie niepodoby do produktów rodem ze Zjednoczonego Królestwa... W środku były to zdecydowanie"kontynentalne" XIX-wieczne szpindlaki... ...nie do pomylenia z produktami brytyjskimi. Jednak proceder ten nie dotyczy tylko XIX stulecia. Jeśli pokopać w literaturze, takie angielskie "podróby" są znane już od połowy XVIII wieku i tu docieramy do marki Tarts, London. Co to jest Tarts, czy raczej kto to jest Tarts - nie do końca wiadomo. Wiadomo, ze działał między rokiem 1750tym a 1795tym, w Londynie i że jest to najpewniej nieprawdziwe nazwisko. Podejrzewa się, że może TARTS to odwórcany fragment nazwiska STRATton, ale to takie domysły. Nie jest też jasne, gdzie zegarki te realnie powstawały, prawdopodobnie trafiały natomiast głównie do Niderlandów, co pasowałoby do relacji F. Czapka. Fakt faktem, jako XVIII wieczne - podróby, czy nie - zegarki te są cenne i dwa egzemplarze tych zegarów są nawet w zbiorze Metropolitan Museum of Art. Ponizej pragnę zaprezentować taki właśnie zegarek. Jest to Tarts, pochodzący z końca XVIII stulecia. Zegarek nie posiada zewnętrznej koperty, poza tym jest kompletny i w dobrym stanie. Wskazówki raczej nieoryginalne, podobnie jak malowidło na tarczy. Po otwarciu widzimy wykończoną szlifem wewnętrzną powierzchnię koperty... ...i bardzo stary mechanizm. Specjalnie przywołałem tego a nie inego Neverena, bo tutaj podobieństwo ogólnej koncepcji wzorniczej płyt jest już wyraźne... Mostek balansu i rzeźbiona płyta regulatora chodu, dokłądnie jak w XIX wiecznych podróbkach... Co do pozostałych detali - zdecydowanie Anglia... Wysoki mechanizm z kwadratowymi kolumnami łączącymi płyty, wysoki ślimak, kunsztownie wykończone stalowe sprężyny... ...do tego szeroki, stalowy balans i osobna płyta, do której mocowana jest tarcza... ... to zdecydowanie cechy spotykane w angielskich zegarkach. Warto też zwrócić uwagę na ślimak pod bębnem sprężyny: ...zastąpiony na przełomie XVIII i XIX stulecia przez koło zapadkowe - najczęściej pod tarczą. Cecha charakterystyczna za zegarków sprzed 1800. roku, zdradzająca sędziwy wiek czasomierza... W przeszłości zegarek przechodził liczne naprawy, w tym wymianę łożysk kół z wlutowanymi w płyty tulejkami pozwalającymi skrócić oś... Niemniej - zegarek jest na zupełnie dobrym chodzie. Spieszy, ale nie drastycznie. Gdzie powstał ten zegarek? Nie wiadomo. Można spekulować, że to niższej jakości, ale jednak "anglik" na kontynentalną Europę, a może to zupełnie udana, wierna szwajcarska imitacja angielskiego zegarka - po prostu nie wiadomo. Pewne jest, że Tarts to II połowa XVIII wieku, ale kto realnie te mechanizmy robił - ciężko orzec. Fakt pozostaje faktem - podróba to nie Chińczycy i XX- wieczne "Rolnixy", to rzecz o wiele stasza. I wcale nie zawsze aż tak zła, skoro mój Tarts... (1) Late 18th Century Tarts London pocket watch - YouTube ...po 240 latach chodzi tak ładnie Warto zauważyć - ten zegarek pamięta uchwalenie Konstytucji 3 Maja. I jest w tym coś absolutnie magicznego!
-
Oczywiście UAZ nie przeżył trasy. Znów odpadł klej ze zbiorniczka wyrównawczego. Czyli degraduje się od temperatury, poprzednio tez odpadł po trasie. Kupilem bezprzewodową lutownicę i tym razem zalepilem to polietylenem na gorąco - jak teraz nie wytrzyma - do wymiany.
-
UAZ znów w Nowym Targu Pozdrawia!!!
-
Na pewno nie ma tragedii Zresztą - ja mam Kremlowskiego i tez moze być 😂
-
Wg specyfikacji może być 92 95 i 98. Tylko nigdzie nie ma nic o E5 i E10
-
Te złote obramowania to do kompletu ze złotą ketą
-
Też się tera zastanawiam… czy taki UAZ to umi jeździć na E10, czy będę mu musiał lać 98 🤔 ???
-
Nie, choć okazuje się, ze w zasadzie wszystko było mniej więcej ok. Po prostu… albo drobny błąd, albo - jak pisałem - zadecydowało przybranie piachu jednym kołem. Fakt faktem - auto bardzo mocno hamowało silnikiem na reduktorze i pewnie nierówna siła tego hamowania skręciła go w lewo i się wyglebił. Do dzisiaj nie wiem, czy dało się coś zrobić inaczej, w każdym razie jak o tym myślę, to co bym nie zrobił - mogłoby być do dupy.
-
Akurat w instrukcji od UAZa całkiem fajny jest krótki kurs off-roadu - piszą jak pokonywać strome wzniesienia, piach, błoto i wodę do 0,5 metra głębokości. To akurat super
-
To trzeba złożyć wizytę
-
UAZ hula pięknie. Już 1500km z nowym sprzęgłem i wszystko cacy. Żałuję tylko, że od razu nie wymieniłem (Krzysiek miał rację, ale z reguły ma ) Mam tez wrażenie, że skrzynia zgrzyta jakby rzadziej. Tzn jak już zgrzytnie, to zęby bolą, ale zdarza się już sporadycznie. Czyli olej tez trzeba było wymienić wcześniej… Ubawiła mnie natomiast instrukcja obsługi, w której napisano, żeby po zakupie docierać autko przez 2500km i podczas tego okresu znaleźć i wyeliminować wszystkie wycieki… A już najlepsza jest część o tym, że jak spala za dużo oleju, to trzeba zdjąć głowice i coś tam wyczyścić… już zapomniałem co, bo i tak nie zamierzam 😂 A, i… piszą też, że głowica po dotarciu nie wymaga dokręcania, ale jeśli trzeba by jednak dokręcić, to przedstawiają kolejność dokręcania śrub. KOCMOC!
-
Mnie ogólnie nie przeszkadza hałas, tylko jak tak zgrzyta zębami, to te żeby na pewno stopniowo zuzywa… I nie uśmiecha mi się remont skrzyni po 30000
-
Mam wrażenie, ze wymiana oleju w skrzyniach pomogło - zgrzyta jakby rzadziej. Ostatnio 4x4 tez się zapina łatwiej, choć to być może dlatego, że go pomęczyłem trochę naprzemiennym zapinaniem i rozpinaniem. I teraz częściej wchodzi niż nie, a było odwrotnie. Ech - ruska technologia naprawdę nie przestaje zadziwiać…
-
Są trzy 🤔 ?
-
Hmmm… czemu ten zegarek jest jednocześnie w UK i na Allegro lokalnie w Ełku???
-
Impreza - 200000km i sprzedałem. Troszkę oleju spalał, ale silnik pracował ok. Mamy tez XV - na razie ok, ale ma tylko 110000km. Impreza nie była oszczędzana, silnik nie był traktowany delikatnie, bo zachęcał do pracy w wysokich zakresach obrotow. Z silnikami Subaru jest kilka problemów - uszczelki pod głowicami na przykład. Turbodoładowane mają tez problemy ze smarowaniem i kilka „bączków” potrafi załatwić panewki. Ale ogólnie moje doświadczenia z Subaru są dobre. Choć muszę przyznać, że w ogóle mimo mojego upodobania do obrotów, póki co nie udało mi się zadnego silnika wykończyć. Może ZMZ 409 będzie pierwszy 😈 Choc jego to akurat nie „pałuję”, bo czuć, że nie lubi… Na LPG jeździ natomiast KIA Rio żony - na razie 65000km i wszystko OK, ale to tylko 1,2 więc jego raczej nie polecę komuś, kto szuka większego autka
-
Ja wiem! Ja wiem! A nie… nie wiem Ja z Subaru zawsze miałem dobre doświadczenia, ale bywa różnie. I ponoć LPG do tych silników można, ale jest to drogie i skomplikowane…
-
Jakie to śmieszne - miałem jakiś czas temu sen, ze grzebaliśmy w UAZie i musiałem odpiąć przewód od chłodnicy. Potem nie chciało mi się to uszczelnić i dokręcilem na chama. I nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że dzisiaj przyśniło mi się, że połączenie puściło, zrobił się wodospad i obudziłem się z przekonaniem, że UAZ jest zepsuty. Prawie jak wtedy, gdy śniło mi się, że dachowałem Stilo mojej mamy i rano długo myślałem, co jej tera powiem Ja mam czasem bardzo realistyczne sny
-
Noworuska Czajka w srebrze 925… Punca chyba ukraińska… Kupilem, bo nie wiedziałem, ze tak niedawno robili jeszcze damki w srebrze… A jest
-
Tymczasem UAZ ma już 17000km. Za chwilę będę miał 8000 na UAZie. Glownie na krótkich dystansach, oczywiście. Co oznacza, ze Alfa ma już 8000km harówy mniej i jeździ sobie tylko rozgrzana na trasie. Ogólnie dla mnie i alfy win-win, a czy UAZ tez win… to zależy ile pociągnie 😂
