Dzięki, Panowie, za dobre słowo - miło usłyszeć W ogóle im więcej ogladam (no i im więcej mam, choć tu na razie dorobek skromny) amerykańskich kieszonek, tym bardziej mnie wciągają i tym bardziej je doceniam. Wielu twierdzi, że to zegarmistrzostwo takich sobie srednich lotów. Być może, ale nabieram do niego szacunku. Wykonanie jest bardzo porządne. Wspominałem już o tym, ale pozwolę sobie powtórzyć. Solidne, masywne koperty, doskonale spasowane i szczelne. Porządnie i bardzo starannie wykonane tarcze, stabilnie mocowane do mechanizmu, z wyraźnym podziałem na poszczególne pola. Mechanizmy wyposażone w mikroregulacje, bogate w kamienne łożyskowania osadzane w szatonach, fabrycznie regulowane w kilku pozycjach. Naprawdę solidnie wykonane, nie mówiąc już o stronie estetycznej - zdobienia, złocenia, napisy, szlify. Mimo upływu lat potrafią działać doskonale. Wygląda to trochę tak, że to, co w Europie oferowały topowe modele, w Ameryce było standardem. Ot choćby taki cykacz, na razie do poprawek: