To jest powtórzenie modelu rozwoju rynku elektroniki w Japonii. Tu mamy do czynienia z obszarem praktycznie całej produkcji przemysłowej. Do tego Chiny nie mają śmiesznych zielonych ograniczeń, dysponują obecnie wielkimi kapitałami i nie przejmują się jakimiś tam procedurami demokratycznymi. Zjedzą nas. Waldek, piszesz o modzie - w bliskim nam obszarze dóbr luksusowych, czyli zegarków, temat już się kręci. Zaczynali od marnych podrób. Podróby zaczęły się stawać coraz lepszej jakości. Teraz bywają niemal nie do odróżnienia. No i wchodzą powoli we własną produkcję. Kwestia czasu. Oczywiście Zachód wyciągnął jakąś tam lekcję z Japonii i między innymi nie chciał w offsecie dawać Chińczykom patentów, know how, licencji, etc. Koniec końców jednak tak się od nich uzależniliśmy, że zaczęli sobie te patenty i ogólnie własność intelektualną brać sami. Nie mamy pańskiego płaszcza…