Polemizowałbym z tym punktem widzenia, z kilku powodów. m.in.
1. Bardzo wiele znanych jest przykładów tańszych i prostszych zegarków, których wartość rośnie szybciej niż dzieł sztuki. Dotyczy to np. Rolexa - o ile świeże Daytony są na wtórnym dużo droższe od retail, to te jeszcze starsze osiągają ceny astronomiczne (nie licząc tych z aukcji, tylko "zwykłe" egzemplarze są wystawiane po kilkaset tys zł...). Kilka modeli Seiko, a nawet Casio też by się znalazło, które zyskały na wartości kilkukrotnie.
2. Zdarza się, że dzieła sztuki wcale nie trzymają aż tak bardzo wartości na rynku wtórnym.
3. Rolexa trzeba serwisować, a tych dzieł sztuki nie? Czy wieczyste przeglądy są zawsze w cenie zakupu?