Eeee Adam, przy 40 to nie jest jeszcze tak żle. W zasadzie nic się nie zmienia, fantazja nadal się jeszcze utrzymuje, kondycja jest jeszcze OK. łóżkowa sprawność też jest jeszcze OK. wszystkie pozostałe rzeczy też się specjalnie nie zmieniają. Główne zmiany po 40 to, sukcesywny wzrost wydatków, bo dzieci są w takim okresie w którym wymagają większego zasilania finansowego typu wesela, pomoc w zakupie mieszkania, samochodu i takie inne pierdoły. Prawdziwe zmiany które np. ja zacząłem odczuwać u siebie, zaczęły się dopiero po 50. Wyrażnie spada kondycja, fantazja, chęci, zacząłem coraz więcej uwagi zwracać na samego siebie, na dłoniach pojawiły się jakieś plamki, na czole zmarszczki, włosy i broda zaczyna siwieć, kobita robi się jakaś taka marudna, trzeba wkładać coraz większy wysiłek żeby cokolwiek zrobić, coraz więcej jest takich rzeczy których mi się już nie chce, kolegów i znajomych zaczynają już powoli wynosić nogami do przodu, trzeba myśleć o emeryturze, no i czasem stoi człowiek nad trumną kolegi i tak myśli, kto teraz będzie następny, albo kto będzie stał przy mojej. Ale jak zdrowie jest, to po 50 też można żyć całkiem nieżle. Z opowiadań mojego 25 lat starszego szwagra wiem, że tak naprawdę jest już nieciekawie po 60. Jest nawet takie powiedzenie, że po kopie to już po chłopie i podobno to się sprawdza. Prostata, sztuczne szczęki, witaj brzusiu żegnaj siusiu, sex trwający 3 godziny i takie inne drobiazgi. Ostatnio chodzę rano na basen do Konstancina i jestem trochę zaniepokojony, bo kiedyś mogłem płynąć kilka kilometrów bez problemu, a wczoraj cztery razy basen i finisz.