Pisałem o aktualnej sytuacji, a tu nie ma nad czym szczególnie dyskutować. Wczorajszy mecz nie był słaby, był dramatycznie słaby.
5 szlemów i nr 1 było z Wiktorowskim, ale w pewnym momencie współpraca z nim się wypaliła, dlatego odszedł. To normalne i konieczne w sporcie, nie tylko w tenisie. Z psycholożką Abramowicz też było dobrze do pewnego momentu, a obecnie coś wyraźnie nie funkcjonuje. Nikt mnie nie przekona, że psychika jest mocną stroną Igi, bo od jakiegoś czasu jest dokładnie odwrotnie. Nerwy na korcie, strach przed porażką, nerwy poza kortem, pretensje do całego świata, nieładne zagrywki taktyczne przeciwko rywalkom. Stąd pytania: czy jest z nią profesjonalny psycholog, czy może to psiapsiółka, a może pacjent jest aż tak odporny na terapię. Oczywiście zawsze potrzebna jest cierpliwość, żeby zobaczyć czy dalsza współpraca wciąż daje efekty (tak z trenerem, jak i z psychologiem), ale jeśli tych efektów nie będzie, wtedy niezmienianie niczego i nikogo jest najgorszą rzeczą, bo może być tylko coraz gorzej. Przed Igą trudny okres, wciąż bardzo dużo punktów w rankingu do obrony, a szanse na to są wątpliwe. Pierwszy turniej na mączce pokaże jak jest naprawdę. Bądźmy dobrej myśli, nawet jeśli to niepoprawny optymizm.