To mamy dysonans poznawczy. Czyli wzrost zakażeń jest wynikiem lockdownu? Ciekawa teza.
Dla mnie to skutek braku obostrzeń wcześniej.
Podobnie było w Szwecji, jakie ideolo było - wizyty w zakładach pracy, media klęknęły i co teraz...
Po drugie słowo lockdown to słaby temat - nie było go nigdzie, a straszymy się tym nieustannie, że niby w Polsce był lub jest i winny jest.. a nie czekaj , o polityce nie wolno.
O różnicach między krajami się wypowiadałem, a skoro tak, to wypowiem się jeszcze raz. NIE można porównywać strategii krajów, bo po pierwsze one (te strategie) zwyczajnie nie istnieją, a po drugie problemem Polski wbrew temu co się nam wciska NIE jest śmiertelność (notabene baaardzo wysoka), tylko obawa przed zatkaniem służby zdrowia.
Jeśli w Czechach lub Szwecji mają pierdylion miejsc w szpitalach i tyleż samo respiratorów, na jednego pacjenta przypada x lekarzy i y pielęgniarek, to niech oni sobie luzują wszystko, co nas to obchodzi?
Nas obchodzi to, że obecnie miejsc w szpitalach covidowych pozostało 10000, a respiratorów 1000.
Dowód: https://300gospodarka.pl/live/wolne-lozka-covid-19-wolne-respiratory-w-polsce
Przy obecnym tempie zakażeń pozostanie pewnie parę tygodni, aż (oby nie) zatkany zostanie lejek hospitalizacji.
To jest prawdziwy obraz covid a nie wklejane tu spiskowe teorie, że covid nie istnieje, zgonów praktycznie nie ma i wszędzie poza Polską jest lepiej.
Lepiej może jest, ale jeszcze raz powtórzę - I CO Z TEGO?
Nas powinno interesować, co jest u nas.