Nie, to nie tak.
Marce budowanej od lat zależy na utrzymaniu i rozwoju tzw. brand equity.
Jeśli producent podróby robi to dobrze (czyli zegarek "wygląda" i jeszcze chodzi w miarę normalnie), to u konsumenta powstaje prosty mechanizm - skoro mam fajny zegarek, jakościowo jest OK, chodzi w miarę dokładnie (bo ma w środku jakąś Miyotę), to po co przepłacać?
Czyli Rolex to w ogóle przepłacony brand, by za niego dawać 30 kpln. Czyli to ściema. Czyli płacę za znaczek. Czyli dla idiotów itd. Nabywca podróbki buduje sobie taki racjonalny przekaz, który uderza w brand. Czy dotyczy to danego tylko nabywcy? No właśnie nie, część ludzi się tym chwali na prawo i lewo tłumacząc to sobie jeszcze jako smart shopping.
Gdzie tu traci Rolex? Traci na tym, że powszechna staje się wiedza o tym, że jest niewarty swojej ceny i że to "oszustwo".
Oczywiście nabywca podróby za 1 kpln nigdy nie kupi oryginału za 30 kpln, z tym się zgadzam, żeby była jasność.
Secundo, kompletnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że producenta nie obchodzi sprzedaż na rynku wtórnym. Z pozoru to oczywiste - ktoś sprzedaje Rolka i nowy klient nie przysparza monet Rolexowi. Na pewno?
Celem budowy brand equity jest między innymi to, by zlojalizować klienta w taki sposób, by kupił kolejnego Rolka, za jeszcze wyższą kasę. Czyli obecny klient Rolexa sprzedając stary model, kupuje nie inną markę, ale nowego Rolexa.
Przykład: większość chopa zna się na motoryzacji, więc ZTCW używane Hondy po pierwsze trzymają cenę, a po drugie rozchodzą się po rodzinie i znajomych. Kto miał Hondę z dużą dozą prawdopodobieństwa kupi kolejną, niekoniecznie tę samą linię modelową. Coś podobnego jest z Toyotą.
Z badań konsumenckich agencji badających rynek wynika, że Polacy są po pierwsze znani w świecie jako smart shopperzy, a po drugie na tle innych krajów są mało lojalni wobec marki.
Za granicą rynek zegarków używanych jest znacznie większy i istnieje wiele dróg zakupu zegarków z oficjalnej dystrybucji, ale z drugiej ręki w bezpieczny sposób.
Czy walka z podróbkami jest pozorowana? Nie. Nie widzimy jej w Polsce z powodów opisanych przeze mnie wcześniej.
Jak łatwo zgadnąć miejsca produkcji i wprowadzania do obrotu podróbek są tam, gdzie prawo albo na to pozwala, albo ma poważne luki wykorzystywane przez producentów. Nie wierzę, że producent podrób (chodzi mi o te jakościowo "dobre") nie zainwestował w biznes sum rzędu min. paru mln USD nie mając pewności, że droga prawna właściciela marki nie będzie usłana różami. To jest trudne (a może miejscami nawet niemożliwe), ale jest.
Tylko, że jak widzimy nie przynosi to wymiernych efektów.
Cytat:
i jeszcze ciekawostka o wielkości rynku:
Całość jest tu: https://hbr.org/2019/05/how-luxury-brands-can-beat-counterfeiters
Oczywiscie tu jest mowa nie tylko o zegarkach, ale generalnie o branży art.luksusowych. Trillion zakładam oznacza trylion, a nie miliard