No właśnie, ale dla części osób nadal ważniejsza jest opinia szwagra, który... "kiedyś wyleciał przez okno i przeżył, i dlatego nie warto zapinać pasów".
Nikt nie miał szansy na porównanie zimówki vs letnia vs wielosezonowa w realnych warunkach - na tym samym aucie w tej samej pogodzie, na tym samym odcinku jazdy. Więc tezy, że ktoś tam wyhamował na zimówce, a ktoś na wielosezonie nie, co może być prawdą, to na poziomie opowieści szwagra mniej więcej.
Bo:
- jakość opony ma znaczenie - nie chodzi o bylejaką niemarkową / chińską oponę, ale o markowy produkt, który zajmuje topowe miejsca w testach
- porównujmy jabłka do jabłek - opony mniej więcej na tym samym poziomie czyt o sezonowe, czy wielosezonowe - ale tu już wchodzi w grę relatywizowanie, czego nie lubię
Ciekawostki:
- mityczna temperatura 7 st C przy której rzekomo koniecznie trzeba zmieniać opony na zimowe jest bdzurą, tu chodzi wyłacznie o ryzyko opadów śniegu - to zostało powielone miliony razy przez producentów opon. Po co? Łatwo zgadnąć
- opona zimowa wcale NIE jest dobra na mokrą lub suchą drogę. Nawet zimą. Dowód - testy właśnie. Przeważnie letnia opona na mokrym i suchym nawet w niskiej temperaturze jest lepsza, od zimowej. Dlaczego więc nie jeździmy zimą na letnich? Patrz poniżej:
- dlaczego opona zimowa ma oznaczenie M+S, a nie Allseason (co wydaje się naturalne?). Bo ona tak naprawdę miażdży letnią tylko na śniegu i błocie.
Moja żona w średnia aucie używa od 3 lat wielosezonówek GV gen2 (czyli w każdym praktycznie teście opona z top3), przesiadłszy się ze średnich sezonówek. Nawet nie pokusiłbym się stwierdzenia, że są lepsze czy gorsze, po prostu robią robotę i tyle. Nie było problemu ani na mokrym, ani na suchym, ani na mokrym śniegu. Zaoszczędziłem konkretne pieniądze.
Może gdybym mieszkał w górach i miał strome podjazdy, to wybrałbym zimowe. Ale wtedy zastanawiałbym się też nad łańcuchami lub podobnymi wynalazkami.