Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ireo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1381
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez ireo

  1. Ten pasek fajnie wygląda. To oryginalny?
  2. Sto razy można wyjaśniać to samo, a ludzkość dalej swoje. W materiałach wielu firm "wodoszczelność do 30 m" oznacza tzw. "bryzgoszczelność" czyli najniższą specyfikację, podczas gdy inne firmy deklarują że to realna głębokość, do jakiej można bezpiecznie zanurzyć zegarek w wodzie. To nie jest to samo "30 m" obowiązujące w całej branży i dla wszyskich segmentów rynku. Jeśli się porównuje zegarki różnych marek i różnych kategorii, najpierw trzeba sprawdzić co dokładnie znaczy dany parametr wg danego producenta i dla danej klasy zegarków. Bez tego próba dyskusji o "specyfikacjach" nie ma sensu. Wspomniałem o kategorii, bo dla zegarków przeznaczonych do nurkowania obowiązuje inna norma (ISO 6425) niż dla pozostałych (ISO 22810). Aktualizacja ISO w 2010 r. rozgraniczyła te grupy, więc mówiąc o konkretnym zegarku należy się odnieść do odpowiedniej normy i nie porównywać zwykłych zegarków z diverami. Napisano o tym już chyba wszystko, kwestia zagłębienia się w dostępne informacje. Patek nie jest jedyną ani pierwszą marką, która dąży do jasnego i jednoznacznego określenia wodoszczelności swoich zegarków. To samo deklaruje Omega twierdząc, że "wodoszczelność 30 m" oznacza, że zegarek można rzeczywiście zanurzyć w wodzie na głębokość 30 m. Czyli z Omegą, opisaną "water resistance 30 m" mogę pływać i nurkować do 30 m, z Patkiem też, a np. z Grand Seiko z takim samym oznaczeniem mogę co najwyżej wyjść na spacer w deszczu (byle nie za długi i raczej nie w tropikach). Ale Grand Seiko również odchodzi od starych, mylących oznaczeń. Kiedy parę lat temu kupowałem zegarek tej marki, w opisie widziałem "30 m". Teraz na głównych edycjach strony www.grand-seiko.com (azjatyckiej, europejskiej i amerykańskiej) jest już napisane "Water resistance: Splash Resistant".
  3. Teraz to przesadziłeś! A poważnie, bardzo mi się podoba ta złota Omega dog leg.
  4. O tę "najlepszość" mi chodziło, "Polska mistrzem Polski". A zegarek fajny.
  5. Dzięki. Wrzuciłem zdjęcie, bo mam taki sam obwód nadgarstka, ok.18,5.
  6. „Wypustów” było już co najmniej tyle ile odcinków „Matysiaków” (była taka powieść radiowa). Reverse panda też już była. To już musieliby się przestać nazywać Omega.
  7. Ta wersja jest taka droga, bo musieli precyzyjnie zmywać z subtarczek to czarne i na nowo malować cyferki. I jeszcze indeksy poprzyklejać.
  8. Mnie też "Better Call Saul" wydał się ciekawszy. Zapamiętałem też więcej scen niż z "Breaking Bad", niektóre pewnie na zawsze. Saul w roli Howarda
  9. To wada czy zaleta? Bo "Denar Chrobrego" jednak sporo droższy jest. Całkiem nieźle to wygląda, muszę przyznać. Z założeniem (i zdjęciem) tej bransolety do czegokolwiek o rozmiarze 18 mm nie powinno być problemu. Mam taką, kiedyś pokazywałem w zestawie z vintage'owym ultrachronem.
  10. I bardzo dobrze. Apollo 11 zawsze mile widziana.
  11. Przeglądałem temat i znalazłem kolejną rozmowę w odwiecznej sprawie "co to znaczy wodoszczelność 30 m", więc linkuję na dole swój wcześniejszy wpis z wątku o Longinesie, który - mam nadzieję - odpowiada na cytowane wątpliwości.
  12. Lubię takie dylematy, ciekawe są. Zgadzam się, że Central Power Reserve ma to coś. Kwestia ceny to inna sprawa, ale oprócz tego Central Power Reserve to "więcej zegarka", rzadka komplikacja w połączeniu z datą i ogólnie wyższy poziom zegarmistrzowski. Rozumiem że Silver Arrow może się podobać ale jeśli już, to - szczerze mówiąc - wolałbym pierwszą wersję z hesalitem. W tej nie za bardzo podobają mi się wskazówki, a indeksy moim zdaniem również wyglądały lepiej we wcześniejszej wersji. Ostatni aspekt i być może najważniejszy, na zdjęciu Central Power Reserve wygląda na dość duży względem rozmiarów ręki. Z tego punktu widzenia, Silver Arrow mógłby wyglądać nieco lepiej z powodu szerszej lunety i mniejszej tarczy. Do rozważenia są też wersje Central Power Reserve z ciemniejszą tarczą, szarą albo czarną, które robiłyby wrażenie nieco mniejszych.
  13. Pod tym względem czułbym się bezpiecznie. Policja nie myśli.
  14. Może warto pozapisywać takie rzeczy na jakichś mikrofilmach, póki Policja Klimatyczna nie zabrała się jeszcze za stare gazety.
  15. Nie wiedziałem że Krzysztof Stroiński i Jennifer Aniston są razem.
  16. Miałem na myśli coś innego, że ten zegarek ma bardzo wyrazisty charakter, który pasuje do komplikacji alarmu/kurantu (kuranty wprawdzie wygrywają bardziej skomplikowane sekwencje ale ten ma tak dźwięczne brzmienie, że nie wypada nazywać go "alarmem") ale jest wymagający wobec całej reszty czyli ubioru, sytuacji, itd. Ale jeśli ktoś chce nosić taką rzecz do dżinsów, to pewnie też da radę. Właśnie o tym pisałem, że energia oddawana przez sprężynę nie jest kompensowana w taki sposób, żeby niezależnie od stopnia nakręcenia sprężyny kurant dzwonił w tym samym (albo przynajmniej podobnym) tempie. Niby nie jest to feler, większości użytkowników by nie przeszkadzał, więc w podsumowaniu napisałem "OK".
  17. Udało Ci się to zdjęcie bardzo. Może bym trochę inaczej skadrował, ale ogólnie cool.
  18. I te dwójeczki ma takie optymistyczne.
  19. Chyba mnie przeceniasz, bo zgubiłem się już w pierwszym zdaniu. Najpierw piszesz "zostawmy wątki personalne w spokoju" a potem o "czytelnym zabiegu wygodnego przenesienia", którego jakoby miałem dokonać. Albo jedno, albo drugie. Z przyjaźnią się nie narzucam a zajęcy nie jem. Tak jest, masz rację (bezapelacyjnie). Ale mogłeś uprzedzić, że wolno mi pisać wyłącznie o "stanie rynku" a nie o "preferencjach", tym bardziej własnych. Wtedy może napisałbym o preferencjach kogoś innego. O, dziękuję. W sprawie werku OISA uprzedziłem, że jeszcze go nie widziałem. Naprawdę uważasz, że ktoś (np. ja) mógłby twierdzić, że "wtórność projektowa" polega na "używaniu popularnych kalibrów"? I że bez haute horlogerie istnienie jakiejś marki nie ma sensu? Hm. Zwróciłeś mi uwagę na istotną rzecz. Wielu producentów lubi się przedstawiać jako microbrand, podczas gdy w rzeczywistości są to dobrze rozwinięte firmy z dużymi zasobami własnymi, dającymi m.in. możliwość stosowania własnych mechanizmów. Pod tym względem, Venazianico wypada już na granicy segmentu mikrobandów. Poza tym obszarem znajduje się np. Ch. Ward, niesłusznie uważany za mikrobrand.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.