Miało być jak zawsze tylko zimniej.
Jedziemy we trzech na zaprzyjaźnioną strzelnicę. W plecaku Czesia, kilka paczek "kulek", kabura i termos z herbatą 🙂
Spieszymy się - za dwie i pół godziny ma być jakaś grupa, która zajmie główną oś i pozostaną tylko boczne więc będzie tłok,.
Wchodzimy a tam grupa już jest 😁
Przesympatyczne chłopaki - dają dużo huku, dymu i ognia ale świetnie się z nimi rozmawiało a na koniec fotka pamiątkowa.