Ale to porównujesz trzy różne zegarki Glycine to "compresor" z GMT, klasyka gatunku. Marka znana z ogromna tradycją czasomierze tej marki trzymają cenę. Hamilton X-Wind to chrono - również klasyka gatunku, świetny zegar tutaj podobnie jak wyżej, marka ma swoją historię - przy ewentualnej odsprzedaży tez zbyt wiele nie stracisz na tym modelu Arsenale to... zrzynka z droższego zegarka... są pewne różnice, jeśli chodzi o kopertę ale... jednak to spore "zapożyczenie wizerunku", z takimi zegarkami jest tak że niezależnie od tego ile kosztują i jak są zrobione, zawsze pozostaną "homage" - brak im własnego charakteru. Reasumując - moim zdaniem Arsenale do tego trio pasuje jak pięć do oka, zarówno jeśli chodzi o markę jak i dizajn - podobna jest jedynie cena. Ja jakbym miał Twój dylemat brałbym Hamiltona.