Zmierzam do tego, że Rolex dobrze wie, że zegarek nie będzie użytkowany w jaskini a jedynie ma dawać właścicielowi poczucie, że mając go jest „ jaskiniowcem”. Natomiast GMT jako spójny koncept się broni bo jakoś musi do tej jaskini na drugi koniec świata się dostać, a sponsor wyprawy, rodzina zostają w „home time” 😉 Gorzej kiedy producent próbuje piec wiele pieczeni …np gdy tulłocze proponowane są na aligatorach żeby pasowały lepiej do garnituru.