-
Liczba zawartości
887 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Valygaar
-
ML to chyba relatywnie nowa inicjatywa zegarkowa. W PL Longines na pewno jest znacznie bardziej rozpoznawalny i przez to poniekąd "prestiżowy". Ja bym akurat wybrał ML, bo lubię tę firmę, mam sentyment do swojego egz. na unitasie. Ale na forum na pewno będę w mniejszości
-
W pewnym sensie masz rację. Bo ja takie tematy rozumiem i uważam za potrzebne. To nie jest "społeczność" robotów, którą interesują tylko kółka zębate. Natomiast ograniczyłbym do nich dostęp totalnie randomowym użytkownikom sieci. Kilka dni temu czytając kolejne wpisy w tym wątku, a potem jeszcze kilka innych topiców doszedłem do wniosku, że poziom "intymności" i emocji w tych tematach zdecydowanie predestynuje "Po godzinach" do bycia działem widocznym tylko dla zarejestrowanych/zalogowanych. Nie było mnie kiedy forum przeszło istotna metamorfozę, nie znam genezy. Ale zastrzeżenie działu "Sprzedam" a odblokowanie tego działu uważam za nielogiczne 🤔
-
@dziadek przykro mi
-
Raczej nie i raczej masz rację
-
No i niestety jesteś zakładnikiem tej wiedzy Nie ty jeden. Teraz pomyśl, że ktoś jej nie ma - ilu ludzi ma taką bujną wyobraźnię, żeby sobie to zwizualizować? To jest trudne, jestem pewien. I trochę tych ludzi rozumiem. Szkoda, że brak wyobraźni idzie w parze z brakiem instynktu samozachowawczego. O tej mitycznej empatii już nie wspominam. To kozaczenie, które widzimy/czytamy w tym wątku. Ja się tylko mogę lekko uśmiechnąć. Statystyka to jedno z niewielu praw, które w przyrodzie zawsze działa. Pożyjemy zobaczymy 🤔
-
🙂 również pozdrawiam
-
@hezio rozumiem twoją odwagę. Jeśli, czego nie życzę, będziesz ją mógł przetestować i utrzymać w chwili próby, to szacunek. Niemniej katolikom przypomnę tischnerowskie "cierpienie NIEuszlachetnia". A koledze hardo stającemu na solo "jak będzie okazja" przypomnę z kolei świeckie, kulejowskie "nie ma odpornych na ciosy, są tylko źle trafieni". Dodałbym czy to w szczękę czy to w płuco 🤔
-
NY to jedyne miejsce w USA gdzie nie jeździłem samochodem. Chyba, że taksówką Nie zwróciłem więc uwagi na drogi. Przez ostatnie kilka lat i trzy pobyty zrobiłem tam kilkanaście tysięcy kilometrów, głównie po Zachodzie, Arizona, Utah. Przejechałem też wzdłuż z Yellowstone do Chicago. Objechałem Florydę w koło od Key West przez Sarasotę po Jacksonville i Miami. Jestem jak najlepszego zdania o ich stanie dróg. One na pierwszy rzut oka wyglądają na - nie wiem - "wytarte"? Ale w praktyce przytłaczająca większość podróży odbywała się jak po stole. Nie mówię tu tylko przelotówkach, ale też wewnątrz miast czy dużych aglomeracji. Może w tych miejscach mniej turystycznych jest gorzej? Nie dbają już tak o infrastrukturę? 🤔
-
A mnie zastanawia i bardzo martwi ten dramatyczny brak empatii i solidarności. Zwłaszcza ze strony ludzi mających na ustach Boga. Czyż zdrowie/życie nie jest wartością nadrzędną? Ponad mamoną, a nawet tzw. wolnością (bo wolnych sensu stricte w naszej cywilizacji raczej nie ma, może jacyś pustelnicy czy pacyfiści). To, że was nie przeczołgał covid, nie zabrał wam nikogo bliskiego/ważnego, blokuje wam możliwość abstrakcyjnego myślenia? I możliwe obiektywnej oceny na podstawie przytłaczającej liczby dowodów, świadectw itp? To jest naprawdę smutne 😕
-
@Muzzy jako źródło wiedzy podajesz program, w którym minister nauki europejskiego rządu wzywa do zatrzymania lewackiej dyktatury i kilku jeszcze dodatkowych „drobiazgów” dyskwalifikujących każdego naukowca, nie mówiąc o przedstawicielu władz publicznych kraju, który nie jest fundamentalistycznym https://vod.tvp.pl/video/warto-rozmawiac,26102020,50197806 (ok. 25 min) To imho nie wymaga komentarza. Natomiast kwestia alternatywnych metod leczenia, nie tylko amantadyny i COVID, jest bardzo złożona i mimo niewątpliwej pokusy w szerszym kontekście musi być rozpatrywana z perspektywy dowodowej. Zauważ, że covid, co sam wiem, jest w niektórych przypadkach bardzo ciężka chorobą, ale nie jest w 100% śmiertelną. Dlatego ja mógłbym powiedzieć, że covid doskonale leczy kolostrum, skondensowany czystek, wit. C 3tys i D3 10 tys. Bo to brałem i przeżyłem. Dopóki skuteczność amantadyny czy każdego innego środka nie zostanie klinicznie dowiedziona, to de facto nie będziemy wiedzieć czy molekuła wyleczyła, nie wyleczyła ale wspomogła, albo była placebo. A tak naprawdę pacjent wyleczył się sam tlenem i odbiciem własnego układu odpornościowego. Wiesz o czym mówię? Badań tego typu nie da się zrobić na wariata. Pamiętaj, że od lekarza oczekujemy po pierwsze nie szkodzić. Oczywiście w sytuacji krytycznej każdy chory chwyta się najmniejszej szansy. Sam wypiłbym mocz nietoperza. Ale robienie ludziom nadziei i ferowanie tak zdecydowanych wyroków bez jeszcze twardych dowodów jest nieuczciwe i myślę, że jednak nieodpowiedzialne. Zwłaszcza tworząc atmosferę zagrożenia dopisując do tego otoczkę spisku, interesów światowej finansjery, złej bigfarmy, a krok dalej mamy już depopulację, 5g i… hmmm. Nie mam nic do tego doktora, życzę całym sobą, aby jego teoria póki co wbrew niemal całemu naukowemu światu, także temu który amantadynę wynalazł i stosuje od lat, okazała się trafna. Ale na tym etapie przyzwoitość nakazywałaby jednoznaczne określenie tej procedury eksperymentalną, obarczoną ryzykiem i o czym mało się zapomina, będącą jedną z kilku o podobnym poziomie przewidywanej, aczkolwiek niepotwierdzonej skuteczności.
-
no to chyba sie wygłupiłem pytaniem 🤭 zatem mod pytania - co polecicie jako alternatywę dla OW TF? Zapach jest imho nieziemski. Niestety z jakichś przyczyn ta nieziemskość utrzymuje się dla mnie ok pół h po czym zapach diametralnie się zmienia i to, co mnie w nim najbardziej pociąga znika bezpowrotnie. Zostaje coś średnio ciekawego. Nie bardzo widzę opcję psikania sie co pół h W ogóle z TF mam ten problem, że te zapachy sa bardzo dynamiczne. Są tez kierunki bardzo zaskakujące. Ombre leather, kiedy dostałem próbkę chciałem spuścić w kiblu. Dobrze, że tego nie zrobiłem, bo po kilkunastu minutach leciałem do Sephory i kupiłem dwa opakowania, z czego jedno noszę w teczce obok portfela i podpisu kwalifikowanego
-
Panowie, czy zapach mający w nazwie/dopisku "oud" oznacza, że będzie w klimacie albo nawet bardzo zbieżny z Oud Wood TF?
-
Ciekawe propozycje, z tych dwóch wybrałbym opcję Omegi, jeśli póki co masz mieć jeden "porządny" zegarek. Natomiast gdyby mnie jakiś kolega laik zapytał z podobnym dylematem, to zaproponowałbym mu taki zestaw, bez negocjacji za 23 tys. około: https://www.breitling.com/pl-en/watches/premier/premier-automatic-day-date-40/A45340241B1/ plus dwa dedykowane paski wołowe brązowy oraz czarny z klamerkami oraz śrubokręt
-
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
Valygaar odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
mam podobnie - jesli dobrze zrozumiałem twoją wypowiedź, ja nie potrafie sprzedać żadnego zegarka, niektórych z przyczyn sentymentalnych, niekótrych z przyczyn...nienazwanych, jakbym kumpla sprzedał więc te moje trójki to są elastyczne w obrębie większego zbioru i to jest model dla mnie najfajnieszy -
Klub Miłośników Zegarków OMEGA
Valygaar odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Oczywiście, że się da. Tylko po co? Mam/miałem troche zegarków i uważam, że posiadanie trzech róznych sztuk pokrywa zapotrzebowanie na niemal każdą okazję, kiedy zegarek zakładasz. Elegancki/graniturowy+sportowy+casual - i ogarniasz wszystko. Kwestia budżetu i preferencji oczywiście, ale zastanów się np: wersja "budżetowa": tangente, SMP300, Pilot type 20, wersja fun: UltraThin, Batman/pepsi, Radiomir/luminor wersja advanced: Breguet Cla, Overseas, Calatrava pilot itp. itd kazdemu według gustu i możliwości, któras z tej trójki by nie "ogarnęła" całościowo potrzeb osoby uzytktujacej zegarki mechaniczne? sa tez tacy miłosnicy zegarków, którzy wyewoluowali w kierunku dwóch a nawet jednego zegarka, trudno im odmówić racji, a te dylematy, redukowac, nieredukowac itp. to chyba jedna z fajniejszych cech tego hobby -
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
Valygaar odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
To jest na pewno fenomen. Mało jest tak "stałych" we wszechświecie jak wątek rolexowy na forum. Zamiast nadrabiać dwa lata, przeczytałem kilka stron wstecz i nihil novi Ew. poziom autoironii u forowiczów wzrósł, bo nie dam się wkręcić, że chcielibyście dobrowolnie "budować historię" u sprzedawcy zegarków, stawiać się karnie na obowiązkowe przeglądy/okazania itp. To są żarty, right? -
Panowie, macie doswiadczenie z sonus faber sonetto?
-
Ankieta dotycząca eksperymentalnego oznakowania autostrad i dróg ekspresowych
Valygaar odpowiedział remow → na temat → PO GODZINACH
@remow to forum zegarkowe, ale jak każde tego typu miejsce możesz liczyć na bezinteresowne wsparcie. Ja Cię chętnie ukierunkuję, ale zrobienie z tego użytecznego narzędzia jest olbrzymia pracą merytoryczną. Zatem potraktuj to tylko jako pierwsze z brzegu, ale imho dyskwalifikujące wskazówki. Po pierwsze ankieta CAWI jest przeznaczona do samodzielnego, możliwie intuicyjnego wypełnienia przez laika. Prosisz o wypełnienie i udostepnienie. O ile ludzie z forum jeszcze widzą twój wpis i jako takie tło, to ktoś wchodzący na link widzi jakieś akronimy czy inne robocze oznaczenia projektowe. To jest bardzo, bardzo amatorskie. Ankieta powinna się zaczynać preambułą z dokładnym opisem celów i kierunków badania. Do tego ważniejsze, bardziej problematyczne kwestie techniczne. I to wszystko podpisane przez konkretnego badacza, kiero projektu, osobę ze stopniem lub tytułem naukowym. To tez dowód na szacunek względem respondenta. Piszesz, a i wynika tak z kulawej logiki narzędzia, że ankieta jest skierowana do osób użytkujących ekspresówki czy autostrady. Po czym zaznaczam 2c, co powinno być kryterium wykluczającym. Tymczasem swobodnie mogę dalej wypełniać... Potem jest już tylko gorzej. Seria pytań z dziurawymi i jeszcze dublującymi się momentami kafeteriami. Nie da się zaznaczyć wielu przypadków, które od ręki przychodzą mi do głowy w realnej sytuacji drogowej. Albo, co już jest najgorsze, sugerujesz respondentowi, że jest idiotą 🤦♂️ Wiesz, w badaniach nie chodzi o to zeby na siłę "wypełnić i pomóc", osiągnąć zakłady "n" i odfajkować temat. Tu chodzi o konkretną wartość poznawczą, a ja jej tu nie widzę, przynajmniej po tym fragmencie. Może jeszcze jest czas żeby to naprawić? Bo ktoś na to daje duże pieniądze i idę o zakład, że to są środki publiczne. Pozdrawiam. -
Ankieta dotycząca eksperymentalnego oznakowania autostrad i dróg ekspresowych
Valygaar odpowiedział remow → na temat → PO GODZINACH
Witaj @remow przejrzałem ankietę i... słów mi brakuje. Czy to narzędzie konsultowaliście z jakimkolwiek metodologiem? Jest tragiczne, nie obraź się. W towarzystwie tak znamienitych instytucji (z każdą miałem okazje współpracować) to nie przystoi. Szczerze, każdy recenzent choć trochę znający się na badaniach ilościowych, patrząc tylko na raport metodyczny bez najmniejszego problemu udowodni bardzo niską jakość merytoryczną spodziewanej bazy. Czy słusznie myślę, że to może być podstawa do jakichś zmian systemowych i pewnie bardzo kosztownych zmian infrastrukturalnych (?) Ja osobiście mam nadzieję, że to praca co najwyżej na zaliczenie licencjatu lub jakiś mały grant uczelniany...😟 -
Dziękuję wszystkim za życzenia powrotu do zdrowia - nie zdążyłem nim zamknięto topic. @Paweł Bury. twoje "równanie nieszczęścia" jest niekompletne. Do żony+dzieci+pracowników+LIZINGÓW+kredytów+mnóstwa_innych_waznych_rzeczy_przydatnych_na_tamtym_świecie dodaj proszę męża/ojca/pracodawcę/LIZINGOBIORCĘ/kredytobiorcę dwa metry pod ziemią. Bo bohatersko walczył, zarabiał, obywatelsko się sprzeciwiał, wykorzystywał dziurawy system i pewnie też po prostu liczył, że będzie miał fart. To na pewno wiele zmienia, zwłaszcza dla tych, których z w/w zmiennymi zostawisz sam. Chciałbym ci jeszcze nieco ekshibicjonistycznie, ale cel uświęca środki, pokazać fot z lipca 2020r. Przedstawia schorowanego 80latka, który siedział w domu, od dawna czekał na kostuchę i który głęboko pod skórą czuł, że jeśli przytrafi mu się covid, to jest tym jednym z max dwóch-trzech pechowców na osiedlu, których odstrzelą. Na podsumowanie wklejam info, które dziś na msg przesłał mój przyjaciel, a dotyczące kuzyna jego żony: Kuzyn Klaudii właśnie z grupy debili który na fb ciągle wrzucał ze pandemii nie ma, leży teraz w szpitalu w Piekarach pod tlenem i sra pod siebie. Zaraził żonę dzieci, rodziców, teściowa. Rodzice już wylądowali w szpitalu. 41 lat. Na tym zamykam moje dyskusje o charakterze "wymiany mocnych i trafnych argumentów". To nie ma sensu. Wszystkim dużo zdrowia i bądźcie dobrej myśli 💪
-
Dzień dobry. Kiedy logowałem się na forum, pomyślałem, że to już na pewno więcej niż rok. Na powitanie komunikat o przeczytaniu ostrzeżenia z 19 stycznia 2019. Hmm. Trochę czasu upłynęło od słynnej rzezi, gdzie jeszcze wielu innych ludzi zakończyło swoja przygodę z tym medium. Ja rozpocząłem życie 2.0 W ramach rekonwalescencji i odbudowy przypominam sobie miejsca, wydarzenia, ludzi – ważne, przyjemne, towarzyszące mi w życiu 1.0 To forum też tam było. Loguję się, oglądam i trafiam na ten wątek. Jest długi, przejrzałem może kilka stron. Jestem w szoku. Chciałbym napisać coś sensownego, konstruktywnego. Coś o covidzie i o tym, jak QUREWNIE bardzo mylą się wszyscy z was, którzy mieli szczęście, że nikt im nie umarł (wersja najłagodniejsza), nie zachorowali ciężko lub ich zawód chroni ich przed prawdziwym obrazem tego koszmaru. Dziś kończę osiemnastą dobę choroby. Mam czterdzieści kilka lat. Formę fizyczną miałem rewelacyjną, to nie jest czas na skromność. Covid zrobił ze mnie tak nieprawdopodobną masakrę fizyczną i psychiczną, że nie mam talentu, aby to realistycznie opisać. Tydzień temu żegnałem się z życiem. Wspomniana dobra kondycja okazała się chyba jedynym alibi dla organizmu. Paradoksalnie dla systemu (nie mam pretensji żeby było jasne) byłem cały czas nie dość chory. Tzn. pogotowie tak, ale szpital nie. Saturacja ani razu nie zeszła mi poniżej 95. Kiedy po kilku dnia ekstremalnych duszności żebrałem o szpital, nie było już nigdzie miejsca. Tylko w umieralni typu Pyrzowice – ostatecznie dobrze, że mnie przed tym kilku ludzi przestrzegło i pomogło przetrwać najcięższe kryzysy. W covid miałem 11 dni bez normalnego oddechu, z czego kilka dni 24h na dobę było walką z własnymi płucami. Walką, którą można przyrównać do pływania pod lodem od przerębla do przerębla. Oddalonych od siebie może 10 metrów. Oddech za oddechem, nocą, dniem. Covid atakuje układ nerwowy, to są procesy chemiczne, które powodują, że nie masz opcji, żeby zapanować nad pierwotnym, nieporównywalnym z niczym strachem. Strachem, niepokojem, paniką, która czyha w każdej jednej, najmniejszej komórce twojego ciała. Psychotropy pomagają, ale nie od razu. Kiedy kilka miesięcy temu czytałem wypowiedź jednej lekarki z Włoch, że covid zabija równie często przez mózg jak przez płuca, to tego nie rozumiałem. Osoba samotna, bez mocnego zaplecza, nie wyjdzie z tego sama. To nie jest prosta, jednowymiarowa choroba. Ja nigdy jej nie lekceważyłem, nie mówiłem że to grypa, przestrzegałem zasad, nie negowałem sankcji, lockdawnów (robionych bardzo źle, ale uważałem, że to co do zasady konieczność), chciałem się zaszczepić nawet na etapie testów szczepionki. Nic mnie nie uchroniło. Miesiąc wcześniej aparatura uratowała życie mojej mamie. Wiedziałem, że to nie przelewki. Kiedy mnie trafiło, do końca liczyłem na łagodny przebieg. Złudzenia. Do tego znajomi pracujący na oddziałach covidowych, jak ginekolożka odbierająca porody od zarażonych matek, które kilka dni po osierocają dzieci. Niewyobrażalne. Potem czytam ludzi, którzy piszą, że im biznes padł. Ja mam całkiem fajny biznes, covid go też uszkodził. Ale zapytam retorycznie – na ile w 9-10 dobie mojej walki miało to jakiekolwiek znaczenie? Ile czasu zajęłoby mi oddanie go za ozdrowienie? Krócej niż podpis. Chce wam uświadomić, że to jest sytuacja tak ekstremalna i ostateczna, że tylko życie moich dzieci byłoby nie do przehandlowania. Reszta jest kpiną, bzdurą. Więc nie piszcie proszę, że wam się życie załamało, bo nie możecie otworzyć kawiarni. Nie wyśmiewam, współczuję. Po prostu nie wiecie o czym mówicie. Albo, że to spisek bigfarmy. Szkoda to komentować. Insynuacje o dodatkowych profitach lekarzy czy personelu są obrzydliwe. To jest nieludzkie myśleć o tym, a co dopiero to wyartykułować. Piszę chaotycznie, emocjonalnie, zbyt osobiście. Nie chcę ewangelizować. Ale jeśli chociaż jeden z czytających sceptyków po tym wpisie zdecyduje się na szczepienie, albo namówi kogoś z rodziny, zwłaszcza starszego na to – to warto. A do pozostałych dyskutantów mam tylko skromny apel: ciszej nad tą trumną.
-
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
Valygaar odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
1,2,4 są świetne, 6 - przyzwoita. Nie wiem o co Wam chodzi... -
Podobną refleksję mógł mieć Twój dziadek/pradziadek, kiedy z konia przesiadł się na rower Panta rhei
-
Oglądałem nowe A6 C8 w kombi i w zderzaku jest atrapa wydechu...
-
To jest niedorzeczne przecież. Kupujemy auta w konkretnej sytuacji rynkowej, a nie w cennikowej teorii. A konkretna sytuacja jest taka, że mamy Xtraile z wyprzedaży i RAVki wchodzące z (prawdopodobnie) zerowymi rabatami. Oczywiście nikt ci nie zabroni przepłacać, aby zapewnić porównywalność warunków i równe szanse producentów... Nowa ok 160KM też nie. Być może jednak sytuacja mocno sie poprawia w tej prawie o 40KM mocniejszej wersji. Żeby oddac sprawiedliwość, to jedyna wersja Xtraila z bezstopniową, która jeździ dobrze to diesel 2.0 177KM, obecnie jako nowy już nieoferowany (normy emisji). każdy inny silnik w tym aucie z obecnej palety to niestety porażka/Hoda CRV (niepotrzebne skreślić) Generalnie to średniej klasy SUV, aby był autem w miarę żwawym, komfortowym jak na aktualne standardy to powinien mieć 200-210KM w benzynie i 180-190KM w dieslu. Słuszna uwaga. Dlatego ja pisałem o allspace. A pytałeś o konfigurację - wyszła ok 210 tys. 190KM (nie widze tego w konfiguratorze, czyżby dieselgate? ), dealer oferował na równo 200 tys i kilkuprocentowy leasing. Nie mam aż takiej wiedzy, ale Xtraile chyba nadal montują tylko w Japonii, a te cvt, które do nich pakują na rynek europejski - dają radę.
