Stary "wiedeński" mechanizm, może i z lat 50. Sądząc po długości trzpieni bębnów, miał jednoczęściową tarczę. Bodajże w roku 1922 (już nie pamiętam dokładnie, ale autor wydrapał datę swej wiekopomnej naprawy), zegar trafił do secesyjnej skrzyni, która w oryginale miała werk gorszej zapewne jakości. Oś minutowa, ułamana, została nagwintowana i zaopatrzona w gustownie poprzycinaną nakrętkę. Dźwignia włączająca mechanizm bicia, ułamana czy wytarta otrzymała nowe zakończenie, dolutowane i wzmocnione mosiężna obejmą. Dorobiono też wieszak (werk miał zapewne drewniane sanki), młoteczek dogięto do prętowego gongu. Miałem ten zegar czyścić, ale odpuściłem sobie. Pociągnął całkiem sporo na tej prowizorce. I niech tak mu zostanie Poza tym, brud nieźle wytłumia luzy na łożyskach. Po wyczyszczeniu i naoliwieniu (bez większych napraw) ten zegar zapewne by nie ruszył.