Niedawno byłem u znajomych, u których dziecko bawi się współczesnym Lego. Czasem popatrzę też na te nowe modele w sklepie. Są niesamowite, pełne nieznanych wcześniej elementów, bardzo realistyczne, świetnie spasowane. Samochody mają teraz szerokość 6 lub 8, a nie 4. Jest mnóstwo gadżetów i świetnych rozwiązań. Na szczęście wracają uśmiechnięte ludziki, bo parę lat temu były jakieś takie agresywne. Ale wydaje mi się, że to dzisiejsze Lego trochę utrudnia zabawę, przynajmniej taką, jaką lubiłem ja. Bo ja zawsze układałem podstawowy model, chwilę na niego popatrzyłem, po czym burzyłem i zawsze budowałem coś swojego. A dziś te komplety są tak integralne, że aż szkoda je burzyć, a i chyba trudno ułożyć coś lepszego. Poszukałem starych zdjęć ostatniego zbudowanego przeze mnie modelu, który do dziś zresztą jest bezpiecznie schowany w specjalnym kartonie. Dziwne, że w Lego zawsze najbardziej lubiłem budować statki i pojazdy kosmiczne, może dlatego, że nie wymagały takiego realizmu, którego dawne Lego nie mogło oddać. Mój model przede wszystkim miał latać: Ale po przymocowaniu w bazie kół i dodatkowych reflektorów mógł radzić sobie na lądzie: Również w trudnym terenie: