Kurczę, Everton mnie bardzo niemile zaskoczył, bo lubię ten klub. Liczyłem, że wreszcie wygrają jakiś puchar po 30 latach. A pomyśleć, że gdyby nie tragedia na Heysel, to pewnie w gablocie mieliby dziś z 2 lub 3 Puchary Europy... W angielskich klubach gra za dużo obcokrajowców. Wielkość tamtych klubów budowali tacy gracze, jak Callaghan, McGovern, Bremner, Giles, Hansen - Anglicy, Szkoci, Irlandczycy gotowi gryźc trawę, by nie dopuścić do autu dla rywala. A dziś - najemnicy, w dodatku przewartościowani, a czasem do tego idioci, jak Nasri. Obejrzałem Barcę, przyznam - cieszę się. O kolejnych powtórkach w ćwierćfinałałach i znanych już składach półfinałów nie będę mówił, by nie zanudzać Kolegów. Uwielbiam piłkę i nie lubię Ligi Mistrzów właśnie dlatego, że uwielbiam piłkę