Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2610
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Hehe tym razem nie oglądałem, ale mam oczywiście na DVD. Pozdrawiam!
  2. Piękna kolekcja, choć bi-colory nie w moim guście. A nie myślałeś o jakichś vintage'ach? Np. stary Oyster albo GMT z niebiesko-czerwonym bezelem, albo Submariner jak u Kolegi Irka? @zasadas - świetny ten Zenith.
  3. Lata 1973-1974. Moim zdaniem najwspanialszy zespół w historii rocka. Hmmm... właściwie to większy niż rock.
  4. Nie znam tego filmu - podobnie jak nie widziałem nigdy "Bitwy o Algier" Pontecorvo. Ale fajnie, Gregorianie, tak ciekawy post przeczytać U mnie też pojawią się Delon i Cardinale, ale po kolei. Od czasu poprzedniej aktywności na forum obejrzałem 4 filmy - i każdy kolejny podobał mi się bardziej, co będzie dość zaskakujące. 1. "Zawodowcy". Od kilku lat zwlekałem z tym filmem, wiedząc, że moi ulubieni aktorzy już długo są bez formy. W dodatku za kamerą Jon Avnet, który odpowiada za najgorszy film w całej karierze Pacino, czyli "88 minut". "Zawodowcy" aż tak horrendalnie źli nie są, choć daleko temu filmowi do dobrego kina. Mylenie tropów jest tu szyte tak grubymi nićmi, że "zaskoczenie" w finale ociera się o pastisz "zaskoczeń w finale". 2. "Lampart". Hoho, arcydzieło, w dodatku adaptacja jednej z moich ulubionych powieści. I film wielki, metrażem, ale i stylem, formą, aktorstwem Lancastera. Ale... nie poruszył mnie jednak tak, jak swego czasu "Portret rodzinny we wnętrzu". Całe lata czekałem na ten seans, może za bardzo się - jak na klubowicza przystało - nakręciłem? Moja ulubiona scena z powieści - pełen erotycznego napięcia spacer po nieużywanych pokojach pałacu - na ekranie wypadła jednak również świetnie. 3. "Old Dark House". Bardzo lubię horrory Universalu z lat 30. Co tu dużo mówić - zabawa na 102, absolutne arcydzieło gatunku. 4. "Żar ciała". Widać, że Lawrence Kasdan, reżyserskie objawienie lat 80., obejrzał wszystkie filmy noir i umiał natchnąć te klimaty własną wizją. I powstał naprawdę znakomity film! Nigdy nie uważałem Kathleen Turner za piękność, ale tu jest naprawdę seksowna - co czyni morderstwo dla niej doskonale wiarygodnym. Lincoln, widziałeś ten film?
  5. Właśnie obejrzałem "Żar ciała" - w jednym ujęciu dokładnie widać, że William Hurt nosi nieco sfatygowaną Caravelle:
  6. Tak, wspomniałem o tym w moim wpisie, ale też byłem nieprecyzyjny - bo w rzeczywistości to 11 ujęć, czyli 10 cięć.
  7. a ja dziś jestem rozczarowany - rzadko zdarza mi się nie wytrwać na filmie, ale po 15 minutach odpuściłem sobie "Głębokie, błękitne morze" tak cenionego w pewnych kręgach Terence'a Daviesa. Trudno w to uwierzyć, ale manieryczność stylu większa niż u jego (prawie) imiennika - Terrence'a Malicka. No więc włączyłem sobie film Hitchcocka, który zawsze unikałem - "Złodzieja w hotelu". I niestety, bardzo źle się zestarzał - ma wszystkie wady rozrywkowego komercyjnego kina swej epoki (sztuczność scenerii, nadmiar dialogu), które w dodatku fatalnie współgrają ze słabościami (np. logicznymi) samego Alfreda (w innych filmach udawało mu się je zazwyczaj maskować). Przegadana, pusta pocztówka z Riwiery... Co ciekawe, bogaty złodziej grany przez Cary'ego Granta mówi, że nie ma porządnego zegarka
  8. Primabaleronie, przez pół godziny oglądałem zamieszczone przez Ciebie zdjęcia na flickr.com - mógłbyś sam wydawać zegarkowy kalendarz A tego Longinesa Recorda już nie masz? Może wrzucisz kilka zdjęć do tematu "Klub Longines" jeszcze? @quub - świetna ta Eterna! ja natomiast wrzucam zdjęcie z wtorku - żeby nie było problemu z datą, to tym razem druga strona:
  9. Przez tydzień nie widziałem żadnego filmu, za to dziś aż dwa. "Noc łowcy" - jedyny film wyreżyserowany przez wybitnego aktora Charlesa Laughtona. Film ma status "kultowego" - to zawsze zapala lampki ostrzegawcze w głowie. Spodziewałem się trochę innego kina, ale muszę przyznać, że jest w tym filmie wiele ciekawego: atmosfera z baśni, którą można straszyć dzieci, piękne zdjęcia, dobre role Mitchuma i Lillian Gish. Ale widać, że Laughton nie był reżyserem. tym niemniej - warto znać. "Sznur" - tu zaś widać, że reżyser był mistrzem. Hitch to był jeden z ostatnich jego ważnych filmów, których dotąd nie widziałem. A zabawa jest przednia! 80 minut w pozorowanym jednym ujęciu (w rzeczywistości 7 albo 8), Jimmy Stewart, przyjęcie ze zwłokami ukrytymi w samym środku salonu i pętla zaciskająca się wokół morderców. I jeszcze coś - za oknami cały czas Nowy Jork w zmieniającej się wraz z upływem czasu kolorystyce - najpierw oświetlany zachodzącym słońcem, później o zmierzchu, a w końcu w neonowej nocy. No świetny film po prostu.
  10. Chyba dość drobny jest? ja miałem okazję obejrzeć i na chwilę przymierzyć bardzo ładnego starego Conquesta:
  11. A na chwilę na nadgarstek wskoczył taki:
  12. Esencja tego, co w stylistyce epoki było najlepsze... @igory76 Wiadomo, rewelacja. Smaczku dodaje to, że jest bez daty. @ygrene Fajna i dobrze pomyślana ta Twoja kolekcja Archimede. dobry wybór! Niech się nosi co najmniej tak dobrze, jak mój. @sneer I właśnie takie Zenithy - obok El Primero - stanowią o sile Twojej kolekcji. Bo te świecidełkowate to bym sobie odpuścił... A ten - klasa. U mnie dziś bez zmian:
  13. Zdjęcie wykonane z myślą o planowanej recenzji:
  14. "Gorączkę" uwielbiam jako film, w którym zresztą De Niro też gra bardzo solidnie, ale jednak Vincent Hanna Ala Pacino jest ciekawszy. I chyba zagrany z większą energią i zróżnicowaniem. Podobnie zresztą było - nie wiem, czy Koledzy się zgodzą - w kilku innych filmach, w których De Niro gra świetnie, bezbłednie i w ogóle, ale obok jest ktoś, kto albo ma ciekawszą postać, albo... gra rolę życia. Moim zdaniem to np. filmy, które są wśród moich "najulubieńszych": "Nędzne ulice" i Keitel, "Łowca jeleni" i Walken, "Dawno temu w Ameryce" i Woods, "Chłopcy z ferajny" i Liotta/Pesci/Sorvino. Ale żeby nie było - De Niro jest wielki!
  15. Dzięki konta a filmwebie nie mam - niniejsze forum to jedyna internetowa społeczność, w jakiej uczestniczę De Niro należy również do moich ulubieńców, choć - jak większość gwiazd swego pokolenia - głównie za filmy sprzed lat. Teraz Hollywood nie umie wykorzystać takich ludzi jak on, Pacino, Dustin Hoffman... Jeśli miałbym wskazać moje ulubione role (role - nie filmy z nim, bo tu lista byłaby baaaardzo długa) De Niro, to chyba byłyby to: "Wściekły byk", "Misja", "Król komedii" i "Kasyno". Każda skonstruowana inaczej i perfekcyjna.
  16. Wpis Kolegi kornela91 z innego tematu podsunął mi pewną myśl. Otóż często pojawiają się tematy dotyczące cudownie znalezionych na strychu "Patków" (lub - co gorsza - "Pateków") i otrzymanych od kolegów ze szkoły "Roleksów". Tematy te zakładają nowi użytkownicy - niektórzy w dodatku są przy tym dość bucowaci. Jedni robią to z myślą o zysku, za który chcą kupić BMW M5, inni z ciekawości, ale inni może są o krok od złapania zegarkowego bakcyla. Wiadomo jednak, że takie tematy drażnią i często spotykają się lekceważącymi, zniecierpliwionymi odpowiedziami doświadczonych uzytkowników (często całkowicie uzasadnionymi, ale czasem mogącymi zniechęcić jakiegoś niedoświadczonego przyszłego pasjonata o dobrych intencjach). No i zaśmiecają forum główne albo inne działy. Może rozwiązaniem byłaby następująca opcja?: - założyć dział z tematami zakładanymi wyłącznie przez nowych użytkowników (do 50 albo 100 postów) - odrębne, jedyne miejsce, gdzie mogliby zakładać tematy. Przy rejestracji konta pojawiałaby się informacja - "Do napisania 50. postu nowy temat możesz zakładać wyłącznie w dziale 'Tematy nowych użytkowników'". Ktoś, kto naprawdę interesuje się zegarkami, napisze prędzej czy później tych 50 postów i będzie mógł pisać wszędzie. A ci, których interesuje tylko ich "skarb" po dziadku, spytają, dostaną odpowiedź i zostaną na swój sposób zutylizowani. Poza tym - oddzielone miejsce z takim tematami nie przeszkadzałoby doświadczonym użytkownikom. Kto by nie chciał, nie musiałby tam w ogóle zaglądać. Co Koledzy o tym myślą? Może ma ktoś pomysł, by powyższy punkt wyjścia jeszcze usprawnić?
  17. @Lincoln - dzięki za wpisy o Lauren Bacall. To była wielka dama filmu noir. To może jeszcze zdjęcie kwartetu wielkich aktorów z planu "Key Largo": czyli Bogart, Bacall, Robinson i Claire Trevor. @Jogi - byś się zdziwił, ile filmów jest "lepszych" od książek, na podstawie których powstały. Kwestia adaptacji filmowej jest bardzo złożona. Ale czym jest to, że książka lub film jest "lepsza/lepszy"? Ma więcej wątków? A może mamy sentyment do książki, bo spotykaliśmy się z fajną dziewczyną, jak ją czytaliśmy? Ale na pewno jest wiele takich przypadków, gdy złożoność tekstu literackiego ginie na ekranie. ja widziałem ostatnio "Wydział zabójstw" - chciałem ten film obejrzeć w 1999 na TVP 2, ale coś mi wtedy wypadło i obejrzałem go po 15 latach. Ciekawa gra z konwencją policyjnego dramatu. I dużo mylących tropów, niewyjaśnionych kwestii - ciekawy film. "Bar na Victorii" - skromny, ale szczery dokument.
  18. jimmy6, każdy w kinie lubi co innego Akurat ja zgadzam się Jogim (tylko że piękno zdjęć jest nadużywane i staje się sztuką dla sztuki), choć to nie sceny tortur są moim zdaniem największą porażką "Tylko Bóg wybacza", lecz właśnie formalna pretensjonalność i artystowskie napuszenie. Bo Gosling jest sobą - Rasiakiem kina... Wyszedł moim zdaniem film, którego nie powstydziłby się Carson Clay, gdyby istniał:
  19. Piękny zegarek, świetne zdjęcie. Pozwoliłem sobie je sparafrazować:
  20. @eye_lip, jak zwykle u Ciebie - klasa. Szczerze mówiąc, to nawet nie znałem tego modelu. Bardzo ładny!
  21. Time Out Film Guide 2008, ed. John Pym.
  22. Dziś dwa filmy aż: "Moje pieczone kurczaki" większość Kolegów pewnie już widziała. Podobał mi się - skromny, szczery, zostaje w głowie po seansie. Film o przełomie wieków w RP, ale chyba pozostał aktualny? No i "Świat według Garpa". Kilka lat płyta z tym filmem przeleżała u mnie. No i przyszedł odpowiedni dzień... George Roy Hill nie będąc wielkim reżyserem miewał szczęście do aktorów. W "Garpie" wszyscy są świetni, choć wiadomo, dziś skupiałem się na Robinie. Nie byłem jego miłośnikiem, komedii z nim w ogóle nie oglądałem, ale potrafił poruszyć - nawet nie tyle samą grą, co jakimś takim humanizmem, charyzmą czy jak to nazwać - ocalił w ten sposób "Stowarzyszenie...", uwiarygadniając gigantyczny patos tego filmu i samemu przy tym nie tracąc aktorskiej autentyczności. Bardzo podobał mi się też w mniej znanym "Zdjęciu w godzinę". Ogromna szkoda faceta
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.