Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2613
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. I przeszło to u nas niemal bez echa... Nie tylko jednak dlatego, że jesteśmy pogrążeni w muzycznych śmieciach. Trzeba tez przyznać, że po Cream Jack nigdy nie wzniósł się już na ten poziom. Zresztą, artystycznie nie zrobił tego żaden z chłopaków. Clapton odniósł jedynie niebywały sukces komercyjny. Nic jednak nie zmieni faktu, że Cream to był wielki zespół, a Bruce miał w tym 1/3 wszystkich zasług. A ja słucham sobie teraz najlepszej moim zdaniem płyty Procol Harum:
  2. "Supermarket" - fajny, pop-kafkowski thrillerek z Marianem Dziędzielem i zegarkami Aztorin w rolach głównych. "Makbet" Wellesa - zamysł ambitny, sporo z klimatu noir, choć dziś trochę zbyt statyczny ten film się wydaje. Wersja Polańskiego chyba najlepsza.
  3. Przed chwilą moja ulubiona (na równi z "Wish...") płyta Pink Floyd: Ta płyta się nie starzeje. Niestety, także jeśli chodzi o przekaz. A teraz nie tak mądrze, ale w fajnych klimatach:
  4. Też obejrzałem "Miasto 44". I mimo kilku bardzo poważnych błędów estetycznych, które nieomal niszczą niektóre sceny, ogólne wrażenie - pozytywne. Poruszył mnie ten film, a taki chyba był jego cel. W Polsce wszyscy oczekują chyba "idealnego filmu o Powstaniu", który można by postawić na półce jak swoisty wzór. A taki film... nie powstanie raczej nigdy. "Miasto" to określona wizja, która - mimo potknięć - jednak jest w miarę nieźle i konsekwnetnie prowadzona, z pomysłem - ryzykownym, ale jednak lepiej ryzykować niż pomysłu nie mieć. Minusy: - katastrofa z Niemenem. Kicz sięgnął zenitu, bardzo poważny błąd. Emocje na poziomie etiudy robionej przez licealistę. - chyba jednak ciut za dużo drastyczności, przynajmniej jej wyważenia. Od trzydziestej minuty nie ma już oddechu, a przez to nawet można nieco... zobojętnieć. Czasem mniej znaczy więcej - także jeśli chodzi o tzw. efekty specjalne... - nadużywanie "slow motion". Wygląda efektownie, ale jednak za trzecim, czwartym razem wydaje się już puste i niepotrzebne. Efektowność parę razy przeradza się w efekciarstwo. - zakończenie sceny w kanałach. Bardzo złe. Plusy: - kilka bardzo dobrych scen. Najlepsza to chyba ostatnia scena z udziałem matki i brata głównego bohatera. Ale bronię też sceny z wybuchem czołgu, mimo jej przesady. Zawsze mną ta historia wstrząsała i zawsze ją wyobrażałem sobie jako coś niepojętego. - brak bajek o dobrych Niemcach. I nie zmienia tego przedostatnia scena, akt dobroci (?) na tle stosu martwych ciał. - to jednak film, który może dać dużo dobrego w kwestii pamięci. Ci, którzy będą chcieli wiedzieć więcej, sięgną do źródeł historycznych. Ale film nie ma być ich ilustracją, tylko artystyczną wizją - i ja to przyjmuję od Komasy, mimo wspomnianych słabości. "Kanał" to arcydzieło, które powstało w innych czasach, w innej skali talentu. A dziewczyny akurat mi się podobały, ze świadomością, że na ich obraz wpłynęły współczesne mody narracyjne o Powstaniu. Tym razem się z Tobą nie zgodzę. A co do funduszy - w polskim kinie trzeba szukać pieniędzy u wielu podmiotów. Nie widzę w tym nic złego. Ale zobacz, ile plansz jest czasem przed filmami europejskimi, zwłaszcza, gdy są koprodukcjami. A co do muzyki - zabieg ryzykowny i nie do końca się sprawdził. Choć Marino Marini wypadł nieźle ale wiesz, jestem fanem Kubricka i lubię anachronizmy muzyczne - dodają filmom często takiej energii, choć tu, powtórzę, troszkę przerosło to twórców... Ale - mi się ogólnie podobało.
  5. Może i ten zegarek zupełnie nie pasuje do klawiatury, ale co tam...
  6. Mój Tissot towarzyszył mi przez cały weekend w pracy, więc postanowiłem uhonorować go zdjęciem: @vandit, kolekcjonujesz modele samochodów?
  7. Parę dni temu obejrzałem znakomity czeski (choć zrealizowany w koprodukcji) film "Klauni". Piękne, choć nienarzucające się zdjęcia, no i ta niepowtarzalna prawda o człowieku, a zarazem wyrozumiałość dla jego słabości - tylko Czesi tak potrafią. p.s. a dziś o 23:00 na TCM będzie "Sing Sing" - postaram się obejrzeć p.s. 2 i obejrzałem - może nic wielkiego, ale warto znać jako ciekawy przykład nurtu więziennego w kinie lat 30. No i Bette Davis młoda i pełna uroku.
  8. Oczywiście, tło zegarka nieprzypadkowe
  9. Kilka ujęć z dzisiejszej mini-sesji:
  10. A ja obejrzałem "Chciwość" z Jeremym Ironsem, Simonem Bakerem (ten od Longinesa) i idealnie dobranym do roli Kevinem Spacey. Bardzo dobrze skonstruowany film. Żargon maklerski (co ciekawe - im wyżej w hierarchii firmy tym gorzej go rozumieją) tak wykorzystany, że nie utrudnia zrozumienia filmu. A konkluzje, cóż, niezbyt budujące.
  11. Właściwie prawie nie znam UK - kiedyś muszę posłuchać. Obecnie odpoczywam poznając Out Of Focus "Wake Up!", a w najbliższym czasie planuję posłuchać Bachdenkel i "Lemmings". Znasz te płyty, Jacku?
  12. Hehe, ja też oglądałem wczoraj i bardzo mi się podobał. Wyborne aktorstwo i przede wszystkim montaż, którego nie powstydziłby się Bob Fosse. Mieszane odczucia mam tylko do bardzo oszczędnie wykorzystanej, ale zdecydowanie nie w moim guście muzyki Mikołaja Trzaski. Co do mojej reakcji na film - nie piję raczej alkoholu, ale dużo mocniej trafił do mnie ten film niż np. skądinąd niezłe "Zostawić Las Vegas". A w piątek obejrzałem sobie "Nierozłącznych" Cronenberga, rozbuchany wyraz fascynacji Freudyzmem. Film kiepsko zniósł próbę czasu, ale Jeremy Irons w podwójnej roli naprawdę znakomity. Jeden z granych przez niego braci nosi fajny zegarek - skojarzył mi się z Longinesem Conquestem, ale może gdzieś to sprawdzę.
  13. Lexxus, dzięki! A film to oczywiście - jak rozszyfrował już Tomi_Leg - "Cały ten zgiełk".
  14. @cook "Donnie Brasco" to dla mnie ostatni (jak dotąd) wielki film z Alem Pacino i z jego wielką rolą. Choć wierzę, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa... ja niestety w ostatnich tygodniach miałem bardzo mało czasu na filmy, ale dwa obejrzałem. I oba bardzo ciekawe! - "Jak ojciec i syn" - piękny, japoński film. Niczego tu nie brakuje, niczego nie jest za dużo. Świetna rzecz! - "Sugarland Express" - jestem fanem kina lat 70., ale wciąż dużo rzeczy mam do obejrzenia. "Sugarland..." dość nieoczekiwanie pozytywnie mnie zaskoczył. Dobre tempo, niezłe aktorstwo. Jak to jednak u Spielberga - ideologia filmu nieco drażni, jest też parę pęknięć w tym filmie. No i parę typowo Spielbergowskich chwytów - z pluszowym misiem rozjeżdżanym przez radiowóz na czele... Ale naprawdę warto obejrzeć to dla zdjęć Vilmosa Zsigmonda! A za efekty kaskaderskie odpowiadał Carey Loftin - gość, który w moim ulubionym filmie Spielberga kierował tym:
  15. Ulubiony zegarek (z tych, które mam) na tle plakatu z ulubionego filmu (z tych, które kiedykolwiek powstały).
  16. @Lawnowerman, Ku_Se Dzięki! Mi wyszło, że też mam 17 cm w nadgarstku - mam nadzieję, że nie jest na mnie za duży. Ja tak w każdym razie nie sądzę. Najlepiej będzie, jak przymierzysz w jakimś salonie - wersja 39 mm powinna pasować idealnie.
  17. Adamie, świetna kolekcja! Ten Newtimer odkupiony od Deco79?
  18. mam go od kilku miesięcy - krótką dyskusję na jego temat przeprowadziliśmy tutaj: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/101025-blonex-nasze-naj/page-2 (posty od 30 do 45) Nie umywa się do Twoich vintage'owych okazów, ale przyznam, że z przyjemnością go co jakiś czas zakładam - fajnie komponuje się z kilkoma koszulami i paskami. Choć sam ma wciąż pasek tymczasowy - później poszukam mu jakiś fajny.
  19. Tytułem uzupełnienia - przez blisko 2 miesiące mój Longines zrobił ok. +1 s. w porównaniu z zegarem atomowym. Nie jest to może wynik na miarę Breitlinga SuperQuartz, ale moim zdaniem - przyzwoity. Przed chwilą natomiast ustawiłem sobie datę i tym razem wskazówka minutowa ani drgęła przy dociskaniu i dokręcaniu koronki. Może więc mój skomplikowany "patent" z recenzji jest zupełnie niepotrzebny, a wszystko jest kwestią wprawy.
  20. Piękne egzemplarze, gratulacje. Wiadomo, nie jest łatwo zrobić dobre zdjęcia zegarkom. Twoje na to jednak zasługują! Może w wolnej chwili spróbujesz w dobrym świetle dziennym (warto popróbować z trybem makro, bez lampy)? Bo takie okazy stanowią sens tego tematu, a zdjęcia - ozdobę
  21. @arrived, gratulacje - piękny i niebanalny Tissot!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.