Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2774
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Zabawne, skończyły się fazy grupowe LM i LE, a ja widziałem 1 mecz tylko i trochę skrótów. Grają może czasem i fajnie, tylko że rozgrywki (jedne i drugie) w takiej formie nie mają dla mnie sensu... Finał LM obejrzę albo z rytualnego obowiązku albo jeśli będzie grać Suarez
  2. "Chce się żyć" - kameralny, przejmujący, dobra robota. "Joe" - klimat nawiązuje do Peckinpaha, choć może bez tej werwy. Historia się fajnie snuje, by raz po raz "przywalić" - np. świetna scena, gdy jeden menel zabija drugiego kawałkiem żelastwa. Dobry Cage, a do tego tego ciekawa historia niezawodowego aktora Gary'ego Poultera, który grał menela i był nim w rzeczywistości. Mimo pewnych słabości scenariusza film mi się podobał.
  3. Echh, te Rolexy, Omegi, Longinesy... Przypominam, że dziś ostatni dzień głosowania: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/112791-ranking-ulubionych-firm-klubowicz%C3%B3w-ad-2014/
  4. Kurczę, a ja od kilku tygodni prawie nic nie słuchałem - nadrobię w Święta. Ale wczoraj wieczorem przypadkiem w TV natrafiłem na fajną piosenkę śpiewaną przez Patsy Kensit: Może i banalne, zaśpiewane tak sobie, ale nostalgiczny klimacik lat 80. i Patsy dodają temu wiele uroku
  5. Gratulacje! Moim zdaniem to Longinesowy nr 1 Planujesz zmieniać pasek co jakiś czas?
  6. Bez urazy, to nic krytycznego ani zaczepnego, tylko zwykła ciekawość - ale czy nie jesteś kolejnym wcieleniem Norberta Yorka UK, który wypisał się z forum dwa dni przed Twoim przyjściem? A Rolexa gratuluję!
  7. Koledzy chyba niezbyt wiele ciężkich filmów oglądają ja "Pokłosie" dwa razy widziałem - za pierwszym razem podobało mi się jako dobre kino rozrywkowe (ciężki jest raczej temat niż film), ale za drugim razem parę rzeczy zaczęło mnie już razić - Szaflarska wyłaniająca się z lasu, finał na drzwiach stodoły, "tajemniczy" ford granada Malinowskich... Co nie zmienia faktu, że robota w sumie niezła, a temat polsko-żydowski czeka na jeszcze wiele filmów, bo parę kwestii nie zostało jeszcze chyba poruszonych - na razie większość filmów o tej tematyce jakaś taka jednostronna... ja wdziałem "Anatomię morderstwa" Premingera. Świetne aktorstwo i muzyka Ellingtona, spora obyczajowa odwaga jak na lata 50., ale dziś gigantyczny metraż filmu nie ma już raczej uzasadnienia. W finale liczyłem na jakiś przewrót, zaskoczenie, coś, co spełniłoby noirowe obietnice z pierwszej części filmu. Ale się przeliczyłem. Tym niemniej - znać warto.
  8. Oba świetne, Enicar bardziej zadziorny, ale jednak Longines... Gratulacje! Piękny zegarek - wcale nie brzydal, bo szlachetna prostota jest najładniejsza. A u mnie przez prawie cały długi tydzień niezawodny Hydro Conquest. W tle obrazka natomiast kadr z "odkrytego" filmu, który stał się nawet tematem osobnego wątku...
  9. "Geografa..." też widziałem jakiś czas temu, nawet tu pisałem - dobre kino, choć szkoda kilku porzuconych wątków. A te Rosjanki... ja natomiast dość zaskakujący film obejrzałem. Natknąłem się na tzw. sprawę połaniecką (lubię pobocza historii PRL, ale tego nie znałem wcześniej) i obejrzałem "Zmowę" - zapomniany, telewizyjny film z końca lat 80. Dość siermiężny realizacyjnie, ale jeśli zaakceptuje się konwencję - późnopeerelowskiego kryminału - to ogląda się naprawdę dobrze. Ta sieremięga staje się zresztą nawet atutem, bo świetnie pasuje do portretowanego środowiska. Scenariusz bardzo dobry, atmosfera dobrze oddana. I fajna obsada - bez typowych gwiazd, za to z mnóstwem fajnych aktorów i aktorek charakterystycznych: Łapiński, Ferency, Troński, Jurewicz, Celińska, Szykulska, Sochnacki, Rychter, Walczewski no i Zbyniu Buczkowski jako wiejski proboszcz. Aha, i bracia Skrzeczowie w epizodzie. W sumie to temat jakby idealny dla Smarzowskiego sprzed kilku lat - gdyby zrobił film o tej sprawie, to pewnie przeniósłby ją trochę na inny poziom, a z "Weselem" i "Domem złym" tworzyłby ciekawą trylogię.
  10. Trochę przypadkiem byłem parę lat temu na tym w kinie - i było fajnie, ale wyszedłem ze świadomością, że w telewizji nie dałbym rady tego oglądać. A teraz obejrzałem dwa filmy dające wiele satysfakcji: - "Pojedynek" - zabawne, że nigdy wcześniej nie udało mi się go obejrzeć. A to takie znakomite kino kostiumowe! I jakie zdjęcia!... Do tego bardzo fajna obsada, nawet Keith Carradine, który zazwyczaj mnie nie przekonuje, wypadł bardzo dobrze. - "Przełamując fale" - Lars von Trier to nigdy nie była "moja bajka". Ale trzeba przyznać, że to niezwykły i piękny, choć bolesny film. Dodam, że nigdy też nie lubiłem gry Emily Watson - a widywałem z nią zarówno dobre, jak i złe i bardzo złe filmy - ale tu jest absolutnie genialna.
  11. W tym artykule sumuje się cały współczesny świat europejskiej piłki (a może i Europy, przynajmniej zachodniej, w ogóle?): http://www.sport.pl/pilka/1,65082,17035059,Real_Madryt_z_herbem_bez_krzyza__Dla_arabskiego_sponsora.html#MT_3zdj
  12. cook, Ty akurat żartujesz, ale wielu ludzi nie wie, że fajne filmy to nie tylko przeboje z box-office ja parę dni temu widziałem "Restaurację Alicji" - ciepły portret hippisowskiej komuny, choć film nie robi dziś wielkiego wrażenia. Ciekawy wątek to Arlo Guthrie grający sam siebie i odgrywający relację z chorym na pląsawicę Huntingtona ojcem Woody'm, o którym parę lat później Hal Ashby zrobił pięknie sfilmowany "Bound for Glory". A dziś "Krwawa profesja" - Clint E. drewniany jak zawsze (w finałowej scenie już myślałem, że z zaciśniętymi zębami wyrecytuje "Make my day"), drętwe dialogi i sztampowe postacie, od razu wiadomo, kto jest mordercą, ale... i tak fajny, dobra rozrywka
  13. Zawsze wyżej stawiałem zawadiacko asymetryczną Monzę, Monaco (wiadomo, Steve) i niektóre modele Carrery (ale Autavię już niekoniecznie). Twój Silverstone jednak trochę miesza w tej klasyfikacji
  14. Nie wiem, wczoraj TVP na swojej stronie internetowej podała wyniki losowania, ale ani słowa o transmisjach. Mam nadzieję, że nie powtórzy się sytuacja z 2007 roku (choć dziś już mam sportklub) i będą ogólnodostępne transmisje. Uwielbiam to nocne kibicowanie Urugwajowi, ale inne ekipy też fajnie się ogląda - co ciekawe, od 1999 obejrzałem na Copa chyba tylko dwa lub trzy mecze Boliwii. Zazwyczaj sobie odpuszczam ich w grupie, a że grają zwykle tylko 3 mecze, to już ich więcej nie oglądam. Aha, warto pamiętać, że Copa w Chile zawsze jest świetne - oby i tym razem tak było.
  15. Fajny Zenith, fajne wspomnienia. Kilka broszur z Espana '82 też mam - może kiedyś wstawię jakieś zdjęcia. Ale moje Mundiale dzieciństwa to Italia '90 i World Cup '94. Nie jest to wprawdzie najładniejszy Heuer, ale na Twoich zdjęciach aspiruje do tego miana...
  16. Gratulacje, to świetny zegarek i nie sądzę, by był nudny czy tracił na żywo - wręcz przeciwnie.
  17. W sumie dziś dzień wolny i nie noszę zegarka, ale za to mam czas, by pochwalić się niezegarkowymi nabytkami, które widać na zdjęciu:
  18. Podział na grupy Copa America 2015: Grupa A: Chile, Meksyk, Ekwador, Boliwia Grupa B: Argentyna, Urugwaj, Paragwaj, Jamajka Grupa C: Brazylia, Kolumbia, Peru, Wenezuela Powtarzamy?
  19. ja też miałem kilka udanych seansów. "The Right Stuff" - polski tytuł "Pierwszy krok w kosmos" (trochę gubi ideę oryginalnego). Nie sądziłem, że aż tak mi się spodoba! Epicki, świetnie sfilmowany, a i temat niezmiernie ciekawy - program Merkury, a w tle polityka i kultura lat 50. i 60. W obsadzie mnóstwo nie tyle gwiazd, co aktorów z charakterem, jak Ed Harris, Sam Shepard, Scott Glenn, Lance Henriksen, znalazł się nawet najsłynniejszy Aborygen - David Gulpilil. Może niektóre postacie narysowane grubą kreską, ale astronauci i ich żony - kapitalnie napisani i zagrani. A i twórcy filmu (po seansie było spotkanie) bardzo sympatyczni, można było uścisnąć dłoń i chwilę pogadać. Wyłapałem też na ekranie kilka Speedmasterów. "Sabotaż" Hitchcocka - po 20 latach odkąd widziałem w TV. Świetne kino, z sekwencją zamachu na czele. "Smuga cienia" - też na podstawie Conrada, ale porażka. Niestety, miał być Conradowski duch, wyszła najprawdziwsza nuda. Sam Wajda chyba mówił, że mu zupełnie ten film nie udał się. "Witamy w Nowym Jorku" - snujące się sceny, mętnawe dialogi, bogaty degenerat ciągle sapie w czasie pieprzenia (seks to zbyt eleganckie słowo)... Ale ten Depardieu jest znakomity! W każdej scenie trzyma ten film, wynosząc go ponad przeciętność, obnaża się fizycznie i (chyba?) emocjonalnie. Świetna rola. "Podglądacz" i "Czarny narcyz" Powella i Powella/Pressburgera. Niby zwykły thriller i melodramat, ale jak sfilmowane, tętniące emocjami i napięciem, jakie ujęcia, kolory... "Sierociniec" - hehe, coś rozrywkowego też trzeba obejrzeć w towarzystwie jest tu wszystko to, co powinno być w tego typu filmach. I dobrze.
  20. Od kilkunastu dni właściwie bez zmian, komfortowy, dokładny, no i z mojej ulubionej firmy (bo jest konkurs - informacja dla Kolegów, którzy jeszcze nie głosowali):
  21. Primabaleronie, gratulacje! Brakowało w Twojej kolekcji Longinesa (bo Recorda się już pozbyłeś?) a wstawisz kilka zdjęć do tematu Klub Longines?
  22. Jak to Pink Floyd bez Watersa - ładne, krystalicznie wyprodukowane i... trochę bez wyrazu. U mnie teraz Can: Nie moje klimaty, ale co jakiś czas krautrocka słucham, bo zjawisko było ważne i sporo fajnej muzyki zostawiło.
  23. Dwa ciekawe filmy: - "Małe dzieci" - fajnie sfilmowany familijny dramat, trochę ironii i pastiszu, trochę tragedii. No i wielki powrót Jackie'ego Earla Haley'a. - "Mama" - Dolan do mnie jakoś dotąd nie przemawiał, ale ten film bardzo mnie wciągnął. Balansuje na granicy emocjonalnego kiczu, ale wszystko pozostaje pod reżyserską kontrolą. Do tego bardzo ciekawy format obrazu, zmuszający do koncentrowania się na emocjach bohaterów.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.