Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2564
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. "Sprawiedliwości stało się zadość" - Jan Ciszewski.
  2. Oby Hiszpania wygrała, także w finale.
  3. Powiedzmy więc, że ma eksponowaną pozycję największej gwiazdy kina we wszechświecie - zgoda. W ostatnich dniach miałem czas tylko na jeden film. Planowałem, by był to "Czarny deszcz" - ale poczeka na jakiś lepszy wieczorny seans Obejrzałem więc - nieoczekiwanie dla samego siebie - "Kwiecień" ("Aprile") Nanniego Morettiego. W latach 90. zyskał on status gwiazdy kina autorskiego, zdobył nawet Złotą Palmę, a "Aprile" to właśnie film z tego okresu. Później zrobił jeszcze niezłe "Habemus papam" i "Moja matka", natomiast ostatnie jego filmy mało kogo już chyba interesują (o czym zresztą jest ponoć jego najnowszy film :) ). Wracając do "Aprile" - 74-minutowy film obejrzałem na dwa razy, co już mówi trochę o jego przyswajalności. Nie jest to jakiś hermetycznie trudny, czy nawet nudny film - nie, wciąż coś się usiłuje w nim dziać, choć całość jest takim paradokumentalnym autobiograficznym stereofonicznym esejem. Są trzy tematy: kryzys twórczy (każdy marzy o swoim "8 i pół"), własna rodzina i polityka. Nanni jest bowiem lewicowym intelektualistą, zawiesza plan realizacji musicalu i chce robić dokument o wyborach. To też idzie mu tak sobie, bo przez większość czasu nieustannie kieruje kamerę na siebie i czasem powie coś ciekawego, a czasem po prostu pieprzy jakieś głupoty. Jest tu naprawdę dużo Nanniego, we wszystkich rodzajach filmowych planów - od samotnej sylwetki w rozległym miejskim plenerze, aż po duże zbliżenia twarzy. Na plus - film jest taką wycieczką do lat 90. (w jednej ze scen jest mowa o ówczesnym repertuarze kin), dobra jest też ostatnia scena - nie wybaczycie mi tego spojlera - w której zaczyna wreszcie kręcić ten musical (o cukierniku z lat 50.). A wcześniej jedzie Vespą przez Rzym i - jako świadomy lewicowy intelektualista - rozrzuca na ulicy gromadzone przez lata wycinki z gazet
  4. Mam sugestię techniczną - by edytować nazwę tematu w taki sposób, aby nazwa Roamer pojawiła się w jego głównej części, a nie tylko w podtytule. Zegarki tej firmy poznałem w latach 90., gdy były wręczane zwycięzcom "Jednego z 10" (wymiennie z Delbaną i Grovaną). A od kilku lat Roamer kojarzy mi się z ujęciem z filmu "Rocco i jego bracia" Viscontiego - logo firmy widoczne jest pod dachem hali, w której odbywają się walki bokserskie:
  5. O piłkarskich sprawach niezwiązanych z Euro 2024 i Copa America 2024 lepiej pisać w zwykłym temacie piłkarskim:
  6. To zdjęcie mówi wszystko: Dla mnie sukces Urugwaju nie jest zaskoczeniem, choć w dziesiątkę i w karnych to jednak różnie mogło się potoczyć. Ale udało się.
  7. A dziś - czy Szwajcaria pójdzie za ciosem i wyrzuci kolejną nieprzekonującą potęgę? Może będzie powtórka z inauguracji Euro '96 i karne dla Helwetów?
  8. Nie na każdym turnieju jest taki miły dzień, w którym odpadają Niemcy - ale jednak na tym był Kurczę, Olmo obudził we mnie dziś skojarzenia z czasem dawnych wirtuozów, ale był przy tym nowoczesny i opanowany. Znakomity występ! Oczywiście, instynkt podpowiadał mi, że drugi półfinał potoczy się mniej więcej tak, jak się niestety potoczył.
  9. Trudno odmówić mu eksponowanej pozycji, jaką zajmuje w amerykańskim kinie. Nie jest może wśród moich ulubieńców, ale sporo jego wcześniejszych filmów oglądałem z wielką przyjemnością. To m.in. oczywiście "Kolor pieniędzy" i "Rain Man", które oglądałem wielokrotnie, i w których gra na równi z mistrzami. John Seale powiedział zresztą, że to Cruise być może bardziej zasłużył na Oscara za "Rain Mana", bo ewolucję swego bohatera pokazał perfekcyjnie. Wśród najlepszych ról Toma na pewno umieściłbym "Magnolię", w której naprawdę gra imponująco. Do dziś jednak nie mogę uznać, że widziałem ten film w całości - obejrzałem go bowiem na DVD w wersji... skróconej o godzinę! Pisałem kiedyś już o tym (pewnie kilka razy), z jakim zaskoczeniem przyjąłem fakt, że już po niespełna dwóch godzinach zaczęły spadać z nieba te pieprzone żaby! I od tego czasu nie wróciłem już do pełnej wersji... Za to obejrzałem przegapianą przeze mnie regularnie "Comę" - klasyka kina lęków lat 70. Zawsze fajnie jest oglądać Michaela Douglasa, ale to Genevieve Bujold jest tu w centrum uwagi. Pisaliśmy o niej już tu kiedyś - specyficzna, utalentowana aktorka, której uroda miała swoich zwolenników, ale mnie zawsze wydawała się jakaś taka aseksualna, co zresztą przewrotnie wykorzystał Cronenberg w "Nierozłącznych". W "Comie" jest bardzo dobra, a sam film ma sporo Hitchcockowskiej atmosfery. W obsadzie też Widmark, Selleck i Ed Harris w epizodzie.
  10. I już ćwierćfinały na obu turniejach. 1/8 na Euro była ciekawa. Po raz pierwszy od 1999 nie oglądałem natomiast żadnego meczu fazy grupowej Copa America, cóż... Dla porządku - Urugwaj wygrał grupę z kompletem punktów, eliminując gospodarzy: W ćwierćfinale mecz Urugwaj - Brazylia, jest duża szansa na awans chłopców Bielsy, którzy wyraźnie mają ochotę na puchar.
  11. Ciekawa sprawa: https://ch24.pl/wystawa-historycznych-modeli-longines-w-nowym-katowickim-salonie-marki/
  12. Gratulacje. Dobre zdjęcia nowego, ciekawego zegarka, który cieszy właściciela, zawsze wnoszą fajną energię na Forum.
  13. Lubiłem Ugo Ehiogu, był ważną częścią silnej Aston Villi mojego dzieciństwa. Defensywa była mocna: Bosnich - Staunton, Ehiogu, McGrath, A. Wright. Bawiłem się w mecze ludzikami LEGO. Czerwony brzuszek, niebieskie ręce, białe spodenki i AV gotowa. Jeden ludzik był szczególnie super, bo miał średniowieczną tarczę z lwem. Zwykle to był u mnie Andy Townsend. A wracając do Ehiogu: tworzył go ludzik... z czarnym kaskiem i czarną szybką. Bo miałem tylko dwa czarne łebki od duchów, ale jeden był dla Yorke'a, a drugi dla McGratha, którego skóra nie jest przecież zbyt ciemna, ale jednak miał pierwszeństwo przed Ugo Wybaczcie tę sentymentalną dygresję. A pierwszy ciemnoskóry w reprezentacji Anglii to też nie byle jaki gracz - Viv Anderson z Nottingham.
  14. Jak to Francja. Męczyli, męczyli i wymęczyli. Na razie 1/8 bez niespodzianek, bo trudno za taką uznać odpadnięcie Włochów. Wczoraj Hiszpanie grali na mistrzowskim poziomie. Mamardaszwili jak Pfaff w 1986 - puścił dużo goli, ale może być bramkarzem turnieju.
  15. Ale na razie na opak Fajnie, choć Anglia się budzi, jak to powiedział mój syn właśnie.
  16. A dziś? Anglia 1:0 po nudnym meczu, z golem dla rywali anulowanym przez VAR, a Hiszpania z problemami, ale do przodu?
  17. Rzeczywiście, bardzo udany, praktyczny model, ze świetnie wyglądającą bransoletą. Ale czy masz dobrze ustawioną datę? Bo zdjęcie sprawia trochę wrażenie, jakby już przygotowywał się do zmiany, a to było przecież południe.
  18. Tak. A później gol dla Niemców i to z karnego. Jak w dawnych koszmarach Linekera i nie tylko.
  19. Longines od dawna mierzy czas w Ascot, teraz coraz mocniej bryluje też na nadgarstkach widzów: https://www.hodinkee.com/articles/the-watches-of-royal-ascot-2024 Kilka zegarków świetnie dobranych, ale jest też kilka zgrzytów. Ale miło widzieć konsekwentne umacnianie pozycji marki.
  20. Szwajcaria zasłużyła na awans, taki przebieg meczu był akurat do przewidzenia. A teraz układa się ten mecz depresyjnie.
  21. Mam podobnie - nie lubię i nie oglądam. W dzieciństwie wyjątkiem były czwartkowe kryminały ("Miami Vice", "Gliniarz i prokurator" i zapomniany, ale dla mnie swego czasu doprawdy fascynujący "Klub Paradise"). "Detektywa 1" też widziałem - dobry, ale z rozczarowującym finałem i niepotrzebną sekwencją strzelaniny w czarnych slumsach (nie był to może "jump the shark", ale dla mnie wyglądało to na sekwencję wmontowaną z innego serialu). Dla Rylance'a obejrzałem też "Wolf Hall" - bez większych emocji, ale zagrane doskonale. No i "Dyzmę" oczywiście też widziałem. Z nowych obejrzałem też "Fosse/Verdon", z uwagi na temat - wszak Fosse zrobił mój ulubiony film wszech czasów i jest w trójce najważniejszych reżyserów. A wczoraj - "Wideo Benny'ego". Uznałem, że skoro tak cenię Hanekego, to nie mogę nie znać. I faktycznie, jest tu 100% Hanekego. Dawno nie widziałem tak nokautującej sceny śmierci - choć podejrzewam, że dzisiejsza kultura popularna tak zobojętniła ten temat, że współczesny widz mógłby się nią w ogóle nie przejąć. Wracając do Hanekego - w "Wideo" ojca i syna grają Ulrich Mühe i Arno Frisch, którzy spotkają się niedługo później w "Funny Games". Kurczę, niewielu młodych aktorów było tak przerażających jak Frisch - może ten dziwak Miller w "Musimy porozmawiać o Kevinie", ale jednak jest bardziej oczywisty. Zresztą, Benny trochę kojarzy się z tą postacią, trochę z Boruckim z książki "Inna dusza" Orbitowskiego.
  22. Hmmm... no tak, współczesny solidny wyrobnik. Ale z drugiej strony - czy jakikolwiek Amerykanin zbliży się kiedykolwiek do miejsca, jakie w historii Milanu zajmuje Schiaffino? To on został wybrany za najlepszego stranieri w historii Serie A przed ponownym otwarciem granic i erą Platiniego, Maradony i Van Bastena. Wyprzedził m.in. Nordahla, Liedholma, Charlesa, Sivoriego, Angelillo, Hallera, Nyersa, Schnellingera... A wracając do współczesności i Euro - jak typy na dziś? Czy Szwajcaria wykorzysta życiową szansę na wyrzucenie niemrawych, ale zawsze groźnych Włochów? Czy Niemcy rozjadą jeszcze bardziej niemrawą Danię 4:0 lub 5:0?
  23. W przerwie od Euro - piękny gest NAC Breda: https://www.goal.pl/inne-ligi/niesamowite-koszulki-klubu-z-holandii-uczczono-polskich-bohaterow/
  24. Dzięki za ciekawy post. Nie widziałem tego filmu, a zwrócił moją uwagę. Może za jakiś czas obejrzę. Tymczasem dzień przerwy od Euro wykorzystałem na obejrzenie innej wieloletniej zaległości. Tym razem był to "Siódmy kontynent", pierwszy film Michaela Hanekego, który zdobył światowy rozgłos. Jak ktoś nie lubi jego stylu opowiadania, to ciężko mu będzie przebrnąć, ale ja oglądałem z pełną uwagą. To film w pełni dojrzały - mógłby go zrobić w 2000 roku i wtedy też byłby sukcesem, choć tak radykalne odrzucenie materialnego sukcesu w latach 80. musiało być szokiem. No ale cóż z tego, jeśli pod tym sukcesem materialnym kryje się taka rozpacz i dysfunkcja psychiczna. Bardzo bolesny film, w którym jest dużo atmosfery (a nawet formalnych rozwiązań) późniejszych "Funny Games", "Kodu nieznanego" czy mojego ulubionego filmu Hanekego - "Ukrytego". A teraz taki żartobliwy niuans, mówiący też o specyfice odbioru filmu, innej u każdego widza: mianowicie Haneke pokazuje wejście bohaterów na jeszcze wyższy poziom komfortu poprzez zmianę ich samochodu. Błękitnego Escorta, którego mycie zajmuje pierwszych 5 minut filmu, zamieniają na błękitną Sierrę (której mycie zajmie 5 minut w środku filmu). Na filmwebie wywiązała się rozmowa na temat tej zmiany, a w niej taka wypowiedź: "Naprawdę to są inne samochody? 0.o Widziałam ten film kilkaset razy i nigdy nie zwróciłam na to uwagi. Nawet sobie przed chwilą zrobiłam Print Screena tych samochodów (z pierwszej sceny, w której pojazd się pojawia i ze sceny sprzedaży, OCENZUROWANO Z UWAGI NA SPOJLER) i moim zdaniem to jest jeden i ten sam..."
  25. A na Copa chłopcy Bielsy w formie: Gdyby teraz był Mundial, byliby w stanie powalczyć o medal. Warto zwrócić uwagę na rzadkie zestawienie kolorystyczne strojów - tym razem do białych koszulek założyli błękitne spodenki.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.