Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2613
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Co pewien czas piszemy w naszym temacie o katalogach zamieszczanych na Peter's Vintage Longines Watches. W ostatnich miesiącach doszło kilka nowych: http://www.vintagelongines.com/#history Takie obrazki w nich m.in.: Jeszcze taki mi się pokazał: https://www.strictlyvintagewatches.com/longines-75th-anniversary-catalog-1866-1941
  2. Do tekstu wkradł się błąd: "Równie proste w formie są trzy odmierzające czas wskazówki [...]". Są tylko dwie - i właściwie szkoda, że nie ma sekundnika. Taka zmiana byłaby na plus.
  3. Edmund Exley

    Ulubione sceny filmowe

    Urodziny Faye Dunaway - aktorki, która jest jednym z symboli amerykańskiego kina lat 60. i 70. Ulubiony film z nią to oczywiście "Sieć": Ulubiona scena z "Bonnie i Clyde" - seans "Poszukiwaczy złota 1933": W "Trzech dniach kondora" lubię moment, gdy Turner patrzy na zdjęcia robione przez bohaterkę Faye, które przedstawiają opustoszałe miejsca: No i ta fantazja z "Układu":
  4. https://www.hodinkee.com/articles/introducing-vacheron-constantin-222-steel
  5. Brawo! To chyba mój ulubiony zegarek wszech czasów, więc podoba mi się w każdej wersji.
  6. W okresie świąteczno-noworocznym zawsze słucham Yes, w tym też tego utworu - dla mnie chyba najlepszego w późniejszej części twórczości tej znakomitej grupy:
  7. Też bardzo mi się podobał ten film. Ostatnio obejrzałem "Minghun" z Dorocińskim. Przeszedł trochę bez rozgłosu, miał niezbyt dobre recenzje, ale moim zdaniem na tle dramatycznej słabizny polskiego kina w 2024 roku jest godny uwagi. Ma wprawdzie kilka słabszych dialogów i jeden czy dwa wątki w środkowej części dodane "na siłę", ale początek i ostatnie sekwencje wynagradzają to. Czytelne nawiązania do przyciężkawego, późnego okresu twórczości Kieślowskiego (łącznie z konkursem im. Van den Budenmayera) wprowadzają trochę balansowania na granicy kiczu i fabularnego nieprawdopodobieństwa, ale jednak na koniec wygrywa niewymuszone wzruszenie. Do tego naprawdę ładne i spójne zdjęcia. Widziałem też "Naturalną dzikość serca" - popularny ostatnio norweski dokument o specyficznej rodzinie usiłującej żyć po swojemu z dala od cywilizacji. Nie ma nadmiaru ekologizmu, nie ma też prostej oceny wyborów bohaterów. Zwięzłe, dobrze opowiedziane.
  8. Edmund Exley

    Muzyka filmowa

    W samochodzie najczęściej słucham RMF Classic. I gdy kilka dni temu "przywitał się" ze mną Patrick Doyle, uświadomiłem sobie, że nie wrzuciłem tu jeszcze niezapomnianego motywu z jednego z najważniejszych filmów mojego życia. A zatem - monochromatyczny obraz, perony Grand Central, podłużne lampy jarzeniowe i kamera powoli wznosząca się nad bohatera...
  9. Kolory w sam raz dla kibica Fluminense Zmiana daty rozpoczyna się już ok. 22:00 czy to przypadkowo tak wyszło? Sam zegarek prezentuje się jak na Ball przystało - bardzo dobre wykonanie i bardzo przeładowana, ale charakterystyczna stylistyka.
  10. Edmund Exley

    LEGO

    Podczas dzisiejszej świątecznej wizyty u rodziców zrobiłem szybkie zdjęcia paru egzemplarzy - może coś tam będzie widać. Mój pierwszy okręt (bodajże styczeń 1994) nie wyglądał imponująco: Później wypracowałem swój schemat, bywało lepiej lub gorzej. Tu święta 1994, w tle fragment plakatu, który znalazłem pod choinką: Tu ze zmienionym żaglem w stylu "Sea Lion": Dawna miłość do Barcelony przekładała się też na inspiracje bander dla moich okrętów (te dwa bodajże z 1996): I ostatni, niezbyt udany projekt z dzieciństwa, w którym starałem się wykorzystać kadłub otrzymanej pod choinkę w 1997 motorówki. Żagle miał z płótna: Tak czy owak - było przy tym wiele godzin wspaniałej zabawy.
  11. Pod choinką znalazłem w tym roku cenny brakujący element kolekcji: Przed pasterką zdążę sobie posłuchać
  12. Trudno się dziwić, że doskonale znany na forum Jakub Filip Szymaniak z ch24.pl w 2024 najczęściej nosił swojego VC „Les Essentielles”: https://ch24.pl/co-nosilismy-najczesciej-w-2024-roku-zegarki-redakcji-ch24/?utm_source=kmziz&utm_medium=link&utm_campaign=box
  13. Edmund Exley

    LEGO

    Nawet o tym nie myślcie!
  14. Myślę, że w odpowiednim temacie warto przedyskutować, jak te barierki wpływają na docieranie dźwięku do odbiorcy... Po roku zauważyłem Twój post - nie jest to moja ulubiona płyta Santany, choć z ulubionego okresu. Mam do niej sentyment - latem 2000 roku z Trójki zgrałem sobie pierwszą stronę na kasetę, to były zresztą urodziny Santany. Później wiele razy słuchałem. Wrócę do tej wersji. U mnie "Close To The Edge" to obowiązkowy świąteczny rytuał.
  15. Edmund Exley

    LEGO

    Dziś pozwolę sobie zaprezentować coś niedokończonego i ewidentnie niedopracowanego, ale końcowy efekt – jeśli do tego czasu nie będę musiał oddać klocków – pojawi się pewnie dopiero za parę dni. Ogólny kształt jest jednak już teraz. Jak chyba każdy, kto był dzieckiem w latach 90., marzyłem o okręcie Lego. Niestety, nigdy go nie miałem, ale budowałem je ze swoich klocków. Do dziś w albumach rodziców są zdjęcia moich wersji „Sea Lion” – nigdy nie budowałem bowiem pirackich, na morzach zawsze stałem po stronie prawa i porządku, a wszystkich piratów zabijałem w swoich radosnych dziecięcych zabawach… Gdy parę dni temu podczas zabawy pojawiła się idea zbudowania okrętu, zacząłem z dostępnych klocków budować kadłub, żeby sprawdzić, czy nadal potrafię to robić swoją „warstwową” metodą – mając wszakże do dyspozycji znacznie więcej klocków. I tak oto stopniowo na nowo zanurzyłem się w czasie dzieciństwa, zupełnie jak w 1994 czy 1997. Od razu muszę wyjaśnić słabą, niejednolitą kolorystykę – sporo klocków jest wykorzystanych w innych budowlach moich chłopaków. Gdybym miał do dyspozycji więcej czasu i… wszystkie klocki, to byłbym w stanie zbudować jedno- albo dwukolorowy kadłub, jednolitą rufę i dziób, spójne reje etc., ale niestety na razie nie było takiej możliwości (cóż, nie wypada mi chyba być aż takim egoistą). Powiedzmy, że mój admiralski okręt po rozbijaniu kolejnych pirackich jednostek łatał dziury w różnych portach… Myślę, że „grywalność” tego projektu i tak jest całkiem spora – ja bawiłbym się nim chyba tygodniami. Mając do dyspozycji współczesne elementy mogłem np. zrobić otwierane ścianki do mesy kapitańskiej, luki prowadzące pod pokład (w sumie aż 4) itp. Maszty mają solidne umocowania i struktury dzięki osiom krzyżowym wypełniającym je w środku. Chyba nie dam niestety rady zrobić jednolitych pokryw dla ambrazur. Parę rzeczy jednak da się jeszcze poprawić, dodać trochę zdobień, lin, zrobić dzwon okrętowy i.... kotwicę. Może więc jeszcze trochę zabawy będzie
  16. Bardzo lubię zdjęcia Twojego Flagshipa - zawsze ze świetnie dobraną koszulą. Bo tak się nosi najfajniejsze Longinesy To trio to był moim zdaniem świetnie skomponowany zestaw. A gdyby zamiast 1945 był właśnie Flagship lub Conquest Heritage, to już by było jedno z optymalnych zestawień. Wow, dziękuję! Mógłbym dla żartu wrzucić takiego mema: - ale byłby on nie fair, bo naprawdę - to właśnie małżonka nalega, bym wreszcie coś dodał Na pewno jednak @rads ma rację - moi wypróbowani kompani dają mi wciąż wiele radości. Do wybranych przedmiotów ogromnie się bowiem przywiązuję, a w przypadku zegarków od kilku lat ma to szczególny wymiar. Chyba z kilkadziesiąt razy obejrzałem już tę reklamę z niesamowitym VC: I właśnie tak postrzegam już chyba - przy zachowaniu wszelkich proporcji - mojego Conquesta Heritage, jako zegarek na - być może - resztę czasu, jaki będę odmierzał.
  17. Obejrzałem sobie przed chwilą samą końcówkę "Zapachu kobiety" na TVP Kultura - to wciąż jest film pełen niezwykłego uroku. Dziś już takich nie robią. Mówię ten frazes z pełną świadomością - nie sądzę bowiem, że do któregoś obejrzanego filmu z 2024 roku będę w przyszłości chciał wrócić. To jest fatalny rok dla kina. 2023 był dużo lepszy, choć i wówczas nie mogliśmy przecież mówić o jakimś nadmiarze dobrych filmów. Ok, pomarudziłem sobie. No i... obejrzałem też jeden ze stosunkowo nowych filmów, który w dodatku został chłodno przyjęty - to "Ojciec roku" z Michaelem Keatonem. I pomimo licznych słabości (np. doklejony na siłę wątek gejowski, potrzebny właściwie tylko do jednej humorystycznej sceny), nie żałuję tych dwóch godzin. Bo to właśnie taki "rozrywkowy obyczajowy film z lat 90.", z zaletami i wadami tego określenia. Czyli jest schematycznie, ale jednak strawnie. Przede wszystkim - bohater Keatona okazuje się zaskakująco bliski pewnie wielu widzom. A Mila Kunis jako sexy 36-latka w ciąży jest naprawdę fajna
  18. Obejrzałem dwa filmy, które wywołały duży rozgłos, ale odmiennego rodzaju: - "Megalopolis" - wiadomo, jestem fanem kilku filmów Coppoli, kilku nie widziałem, a kilka jest mi całkiem obojętnych. Ten warto mimo wszystko obejrzeć, ale jednak nie jest spełniony. Właściwie tylko w jednej scenie czułem "prawdziwego Coppolę" - w scenie składania autografu. Na plus fajnie kadrowany Citroen DS (w latach 60. i 70. w niemal każdym francuskim i niejednym włoskim filmie ]. - "Prawdziwy ból" - a tu odwrotna sytuacja: kameralne kino i wielki sukces u krytyków, ale też widzów. I rzeczywiście, bardzo fajnie się ogląda. Obraz Polski też ciekawie podany, z pomysłowym ominięciem dotykania bardziej zniuansowanego oblicza społeczeństwa. Tak czy inaczej - Polska może nawet jakaś taka prawdziwsza niż w większości filmów z Festiwalu w Gdyni
  19. Longines - świetny dziś... ...świetny dawniej, [czyta Fronczewski, a w tle spokojna klasyczna muzyczka - wyobraźcie ją sobie już sami ] Przy okazji - znalazłem artykuł, który zapowiada się bardzo ciekawie - @rads, jest tam też kilka fajnych reklam: https://www.windvintage.com/blog/the-longines-awarded-at-the-1952-winter-army-championships-in-andermatt
  20. Bardzo interesujące zestawienie. W kilku tematach (ten i oczywiście klub miłośników Longinesa) można znaleźć rozproszone reklamy, które tam zamieszczaliśmy. W temacie @rads nie ma chyba jeszcze tych z poniższego posta: No i polski smakowity akcent, bodajże z 1961: 1966: Lubię też tę: Czechosłowacki ślad: Kolejny raz Lindbergh, jedna z ikonicznych postaci w historii promocji i reklamy marki: Związki z jeździectwem: 1955 i reklama pojawiająca się wówczas wielokrotnie w magazynie "Life": Krzykliwe lata siedemdziesiąte - Ultronic, 1972: Art deco w czystej postaci: "Flying Magazine", 1962: I na koniec przepiękny Flagship, 1961: Oryginały chętnie bym sobie oprawił na ścianę w pracy... lub w domu
  21. - Daniel, pij tę kawę wreszcie... - Nie, mam jeszcze kilka Longinesów do obfotografowania!
  22. Znakomity. Datejust to model, który moim zdaniem jest zawsze znakiem rozpoznawczym Twojej kolekcji.
  23. Piękne czasy, gdy Sampdoria sprowadzała najlepszego wówczas angielskiego piłkarza. David Platt i - no własnie - czy to TAG Heuer Super Professional? A po latach już jako klubowa legenda:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.