Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2556
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Cóż, raczej nie podoba mi się większość metalowych kawałków wrzucanych tu przez kolegów, ale płyt Electric Wizard kilka razy wysłuchałem z uwagą i przyjemnością (oprócz "Witchcult Today" także "Dopethrone" i zwłaszcza "Come My Fanatics", którą polecić można wszystkim fanom "Master of Reality").
  2. Wiele fajnych zdjęć zmarłego przedwczoraj Trevora Francisa opublikowano teraz w internecie. Poniżej jedno z nich:
  3. Może nie jest u mnie w najściślejszym gronie ulubieńców, ale wiele jego ról bardzo cenię i lubię. Najbardziej te z lat 80., u Friedkina, Stone'a i Scorsese, ale i później wielokrotnie zachwycał. Naprawdę wybitny był np. u Juliana Schnabla jako Van Gogh. Cieszy mnie duży odzew mojego posta dot. "Skrzydeł". Urlop umiliły mi dwa kolejne filmy: - "Wschód słońca" - dla wielu arcydzieło kina niemego. Prosta opowieść z twistem godnym jakiejś romantycznej ballady, ma naprawdę dobre momenty. Jeśli ktoś lubi stare kino, to warto znać. - "Wilk morski", wersja z 1941 roku. Nareszcie! Reżyseria Michael Curtiz, który chyba nigdy mnie nie zawiódł. Podejrzewam, że dziś, gdyby zmartwychwstał i z tydzień pochodził sobie po Hollywood, to pewnie też zacząłby wkrótce robić kinowe przeboje dla Marvela, Pitta i Cruise'a. Mało kto tak doskonale czuł się w gatunkowych konwencjach, nadając im przy tym delikatnie ukryty autorski rys. "Wilk morski" jest wybornie zrealizowaną i opowiedzianą historią, którą - to przecież 1941 - ogląda się jak film noir: Zmiany wobec powieści, która ogromnie podobała mi się w dzieciństwie, są przemyślane i świetnie kondensują dramaturgię (choć przywiązany jestem do powieściowego wizerunku Maud jako delikatnej damy z dobrego domu, a nie kobiety po przejściach). Kapitalne zwroty akcji, dużo nagłej przemocy no i ten, bez którego projekt nie mógłby się obejść - Edward G. Robinson jako Wilk Larsen. Wielokrotnie pisałem już, że to mój ulubiony aktor klasycznego Hollywoodu i że wciąż powoli zaliczam sobie najważniejsze role z jego przepastnej filmografii. "Wilka morskiego" stawiam bez wahania w gronie najlepszych jego dokonań, obok "Szkarłatnej ulicy", "Domu ludzi obcych" czy "Red House". Hipnotyczny aktor.
  4. "Oppenheimera" planuję zobaczyć w przyszłym tygodniu. Krótki wyjazd umiliłem sobie natomiast filmem, który był pierwszym laureatem Oscara dla najlepszego filmu, czyli "Skrzydłami" Williama Wellmana. I choć to oczywiście niemy film (aczkolwiek od 2012 posiadający integralną ścieżkę dźwiękową, nad którą pracował m.in. Ben Burtt), to znakomicie znosi próbę czasu. Przede wszystkim - ponad połowę dwuipółgodzinnego seansu stanowią spektakularne sceny walk powietrznych i lądowych na froncie I wojny światowej. Wrażenie na widzach a.d. 1927 musiało być gigantyczne. Na zachętę pierwsza sekwencja powietrzna: Prócz tego jest wiele doskonale zainscenizowanych scen i ujęć, w tym m.in. poniższy słynny najazd: Otwiera on sekwencję paryską, która mogłaby być może odrobinę krótsza i bardziej zwarta, ale film i tak ma znakomite tempo. Przyjaźń, miłość, śmierć i patos - wszystko to, za co miliony kochały klasyczne Hollywood. I na koniec - jest to jedna z pierwszych ważnych ról Gary'ego Coopera. Pojawia się tylko w jednej krótkiej sekwencji, ale istotnej dla dramatyzmu akcji. Naprawdę znakomity film, jedno ze szczytowych osiągnięć hollywoodzkiego kina niemego.
  5. Niezależnie od tego, kto tam nie trafi, to i tak mało kogo ta liga będzie obchodzić. Jak MLS, J-League, Chiny itp.
  6. No właśnie miałem to napisać - ucha wydają się być na pierwszy rzut oka dziwne, ale sama koperta jako dość niewielka - to chyba już naręczna?
  7. Rarytas z 1920 roku - pasówka Elgin w filmie "The Garage" z "Fattym" Arbuckle'em, którego kariera wkrótce załamała się w wyniku znanej sprawy: Sam film dość interesujący dla koneserów epoki, bo jest też Buster Keaton, a nawet rozpadający się na części Ford T
  8. Pete Townshend nosi puszkę 7 Up, a Mick Jagger Seiko 6309. I choć The Who to dużo ciekawszy zespół, to na tym zdjęciu Stonesi wygrywają
  9. Rzeczywiście I to ponad miesiąc temu - wówczas w ogóle nie zakodowałem. Bardzo elegancki duet
  10. Jestem wśród wyznawców tego modelu Gratulacje, świetny wybór. @mmaniek - Silver Arrow to oczywiście też bardzo mocny zawodnik, gratulacje.
  11. Odszedł w pięknym wieku znakomity Luis Suarez Miramontes - całą karierę grał w fajnych klubach.
  12. Gerhard Berger, mój ulubiony kierowca z dzieciństwa: Na nadgarstku - tak jak u ówczesnego kolegi z teamu - TAG Heuer Link.
  13. Bardzo dziękuje Wam ze świetne rekomendacje. Ech, gdyby tylko był czas, żeby to wszystko nadrobić... Ale @Solve pytał nas wszystkich - mam nadzieję, że będzie więcej takich wyznań dot. nieobejrzanych nigdy filmów A co do musicali - ja może nie jestem totalnym fanem gatunku, ale sporo widziałem i lubię, a jeden jest nawet moim ukochanym filmem wszech czasów:
  14. Proszę - dużo by jeszcze można dopisać. Nie widziałem, ale chcę obejrzeć: - „Fatalne zauroczenie” z Douglasem - „Tylko aniołowie mają skrzydła” - „Novecento” - naprawdę sporo filmów Spielberga, w tym m.in. „Amistad”, „E.T.”, „Imperium słońca”, kilka najnowszych („Czwarta władza”, „Lincoln”, „Player One”), - „Pretty Woman” - „Pani Doubtfire” - ostatnie filmy Smarzowskiego („Wołyń”, „Kler”, „Wesele 2”) - kilka głośnych polskich filmów z ostatnich lat („Wszystkie nasze strachy”, „Żeby nie było śladów”, „Boże Ciało”) - „Dunkierka” - „Interstellar” - „Tajemnica Brokeback Mountain” - „Przeminęło z wiatrem” - „Tokijska opowieść” - „Metropolis” i wiele klasyków kina niemego - kilka filmów Finchera („Zaginiona dziewczyna”, „Ciekawy przypadek…”) Nie widziałem, ale mogę kiedyś obejrzeć przy okazji: - Gwiezdne wojny od 1999 - wszystkie części Indiany Jonesa - w latach 1999-2003 obejrzałem wszystko, w czym grał Al Pacino (z wyjątkiem „Chinese Coffee”, które obejrzałem kilka lat temu). Później coraz więcej zacząłem opuszczać i wciąż nie widziałem kilku jego filmów - Jeanne Dielman, 23, Quai du Commerce, 1080 Bruxelles (1975) – ostatnio zrobili z tego filmu wielkie arcydzieło, kilkanaście minut już obejrzałem, ale nie pamiętam, czy bohaterka obrała już te ziemniaki czy nie - większość filmów Bergmana, Antonioniego, Bunuela, Tarkowskiego itp. - „Mad Max” – wszystkie części - „Braveheart” - „Pogromcy duchów” - druga i trzecia część „Władcy pierścieni” - „Piraci z Karaibów” – chociaż pierwszy warto byłoby obejrzeć - „Kod da Vinci” – dostałem kiedyś w prezencie. Kilka lat temu powiedziałem już osobie, od której go dostałem, że obejrzałem i że bardzo fajny, więc mam nadzieję, że tak jest… - „Zjawa” - „Avatar” Nie widziałem i raczej nie mam ochoty z własnej woli oglądać: - Marvel – wszystko, co tam powstało i ogólnie większość komiksowych filmów realizowanych na green screenie - wieloczęściowe akcyjniaki w rodzaju „Szklanej pułapki”, „Rambo” (pierwszego widziałem, ale on przynależy do innej kategorii), „Szybkich i wściekłych”, Johna Wicka, Bondów i Mission Impossible (tu widziałem pierwszy film, ale tylko ze względu na De Palmę i Buruma) - horrory oparte na przemocy a nie na nastroju
  15. Akurat Gerrard, jak i do pewnego momentu zresztą Lampard, wydawał się harmonijnie rozwijać. Najpierw młodzież u siebie, później Rangers no i Villa, która wciąż jest takim przyczajonym tygrysem (a raczej lwem) czającym się skoku. Tu jednak było naprawdę źle. Pirlo zaczął bardzo wysoko, chyba za wysoko, ale wierzę, że z jego piłkarską inteligencją prędzej czy później odniesie sukces. A zdecydowanie najlepiej będzie, gdy stanie się to w Sampdorii
  16. Pracuję nad odpowiedzią na Twoje pytanie, ale lista jest bardzo długa... Widziałem za to "Osiem gór" - podchodziłem z dystansem, ale - jak na sentymentalnego gościa i (wciąż, jakby nie patrzeć, młodego) tatę przystało - ostatecznie mi się podobał. Może za jakiś czas obejrzę ponownie.
  17. @Mirosuaw, tak dobrych zdjęć chyba mu jeszcze nie robiłeś. @rads, świetny ten Twój HC. I choć pasek może nie w moim guście, to kolorystycznie komponuje się całkiem fajnie. U mnie natomiast na lato znów Hirsch Hevea. Zdjęcie sprzed dwóch lat, ale wizualnie nic się nie zmieniło.
  18. Ten też bardzo fajny (choć to chyba akurat 43mm) i przyjemnie ciężki:
  19. Kolega z pracy dał obejrzeć swój nowy nabytek - naprawdę świetny zegarek:
  20. Czas, by Pirlo-trener zaczął dorównywać Pirlo-piłkarzowi.
  21. Świetny set! Ja akurat "The Hurting" słucham najczęściej - to pełna świeżości, pomysłowa płyta. (i wolę okładkę ze zdjęciem znad stawu)
  22. Conquest Heritage pasuje i do spinek, i do New Balance'ów
  23. Ja "Filipa" nareszcie obejrzałem. I, co ostatnio rzadko mi się zdarza, dwa razy, w dwa dni pod rząd. Dla mnie - w stu procentach udany. Kulm Jr. - wybitny. Obejrzałem też rumuńskie "Prześwietlenie", bo lubię kilka filmów stamtąd (zwłaszcza "Nie obchodzi mnie, czy przejdziemy do historii jako barbarzyńcy", "Sieranevada" i "Egzamin"). Ten też jest dobry, ale byłem po intensywnym dniu i pod koniec trochę już się nie połapałem kto jest kto, gdzie są wszyscy Lankijczycy, kto popełnił samobójstwo i co to za niedźwiedzie łażą po lesie. W sumie to więc musiałbym chyba jeszcze raz obejrzeć, bo dość sporo mi umknęło... I sensacja - byłem na pierwszym kinowym pokazie najnowszego filmu legendarnego polskiego Twórcy Mariusza Pujszy, od lat konsekwentnie realizującego swą wizję kina autorskiego. Tytuł był tak długi, że nie zapamiętałem, ale samego filmu długo nie zapomnę...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.