Piątkowy wieczór kończyłem z "Memento...", po którym zawsze też kończę słuchanie na dany dzień, bo już nie wzniosę się na taki poziom emocji.
Twój wpis o "Teraz Rocku" uruchomił we mnie wspomnienia związane z tym pismem - zwłaszcza, gdy ukazywało się jeszcze pod pierwotnym tytułem. Pożyczałem poszczególne numery od kumpla, a ja jemu w zamian - "Piłkę Nożną" i "PN Plus". Cóż, takie to były wtedy czasy. Uwielbiałem czytać wkładki, nawet o zespołach, których muzyki kompletnie nie znałem lub znałem słabo. Jednego numeru zresztą mu do dziś nie oddałem (tego z wywiadami z Belew i Frippem oraz z wkładką o Santanie). A dziś znalazłem pierwszy numer, dostępny oficjalnie w sieci. Czcionki może nie zawsze ułatwiają lekturę , ale na pewno sporo sobie wieczorami poczytam. Trudno też nie zauważyć, ile tam jest tekstu! Ciekawe, czy ludzie wyrabiali się lekturą, zanim ukazał się kolejny numer.
Przy okazji znalazłem też w sieci analizę pierwszej dekady działania pisma - wygląda interesująco (Artur Trudzik, Tylko Rock 1991-2002, "Zeszyty Prasoznawcze" 2014, nr 3, s. 565-591).
No tak, trochę za młodo jak na początek lat 60.