Wreszcie obejrzałem film Martina Ritta "Hud, syn farmera" - bodaj najważniejszy z filmów Paula Newmana, których dotąd nie oglądałem. I cóż - chyba jeden z najlepszych. Paul gra tu coś pomiędzy "Długim upalnym latem" a "Kotką na gorącym blaszanym dachu", ale jest lepszy niż w tych filmach. Doskonali są Melvyn Douglas i Patricia Neal, znana z "Twarzy w tłumie" Kazana. Film wygląda bardzo współcześnie, dzięki pięknym czarno-białym zdjęciom, które zrobił James Wong Howe. Inspirowali się nimi chyba Bogdanovich i Surtees robiąc "Ostatni seans filmowy" [zresztą, na podstawie powieści tego samego autora]. "Hud" to opowieść o przemijaniu pokoleń i pokoleniowym konflikcie, odpowiedzialności, zasadach i fatum. Gorzki film, ze znakomitym tempem i kapitalną sceną - nazwę ją tak, by nie zdradzać za dużo fabuły - z udziałem buldożerów.