Można powiedzieć, że w stosunkowo krótkim czasie odbyłem dosyć intensywną podróż przez "świat zegarków" i obecnie stoję na rozdrożu. W międzyczasie nauczyłem się wiele, zarówno z teorii jak i praktyki, za co jestem wdzięczny m.in. temu forum. Teraz muszę zrobić twardy reset. Zauważyłem, że trochę zapętliłem się w tej podróży i zgubiłem pierwotny sens poszukiwań. Ostatnie zakupy przypominały trochę kupowanie "działek" od dealera przez wyrobionego narkomana. Szybka, krótkotrwała przyjemność, a po fakcie wyrzuty sumienia i reakcja obronna organizmu, który najwyraźniej już się uodpornił, stał bardziej wybredny i chce "czegoś lepszego". Obserwując to forum widzę, że nie tylko ja tak mam i są tu cięższe przypadki, tyle że mnie nie stać na co raz to mocniejszy towar, mimo iż głód co raz większy