Chyba nie do końca się zrozumieliśmy. Ich dokonania są godne podziwu. Ale kolekcjonerzy nie w moim klimacie. Po prostu wydali dużo pieniędzy na błyszczące zegarki. Nie podobał mi się również sam sposób mówienia o nich. Popatrz na Alfreda Paramico i Johna Goldbergera. Dużo większe sumy wydane na zegarki, a pasja bije z każdego wypowiadanego zdania. Świetnie słuchało się i oglądało kolekcję Howiego Kendricka, jeśli chcesz przykładu ciemniejszego odcienia skóry. Lub fantastyczne kształty kopert kolekcji Roniego Madhvaniego. Ale ta wrzucona przez Ciebie czwórka to nie moja bajka A. Lange & Sohne to nie "ejeles", a zegarki Cartiera to nie "kartjees"