Z tym premium to rzeczywiście się chyba trzeba z tym zderzyć żeby zrozumieć. Wszyscy byliście świadkami (w moim przypadku, krótszej od LSE) telenoweli z wyborem auta, no i trochę jak telenowela to było Jako, że pierwszy raz wybierałem auto, mając powiedzmy, średni budżet pierwsza myśl - kocham BMW 3, nie pogardzę C klasą, nie muszę chodzić po salonach, ja już wybrałem praktycznie. No ale potem człowiek idzie do salonu, wsiada do tego premium, a tutaj - ramka/tablet - przygotowana pod 9 cali, ale w bieda wersji jest 6. Ramka zostaje ta sama, już wygląda to tragicznie. Idziesz obejrzeć auto, od przodu ogień, no ale jak taki ogień na 16 calowych felgach? itd. itd. Dopóki człowiek się nie zderzy z tym samemu, to chyba po prostu nie do końca ma świadomość co to prawdziwe premium. Bo skoro goły Stinger stoi powiedzmy 150k, a BMW5 startuje od 180k, to większość ludzi pomyśli, że ok, dopłacam 30k za fakt, że kupię BMW, ale wyposażenie będzie podobne, no i niestety nie jest Okazuje się jak wspominali przedmówcy, że trzeba jeszcze 30-40k dosypać żeby wyposażenie wewnątrz dogoniło Kię. Podsumowując to co napisałem wyżej, z moim zakupem Giulii wyjdę na Janusza, bo sam wziąłem B-line (czyli wersja w prawie totalnej Biedzie) Ale na szczęście udało się do tego biedaka Alfie wrzucić to samo zawieszenie i skrzynię co w dużo droższych wersjach + silnik nawet ten 2.0 robi wystarczającą robotę, więc ja wybrałem wygląd i prowadzenie, z pełną świadomością, że mogłem wziąć np. Optimę GT z dużo lepszym wyposażeniem i nawet mocniejszym niż Alfa silnikiem. Serce po prostu wzięło "bejsbola" i nie dało się głowie nawet odezwać po przejażdżce Julką