Można... i o to chodzi w zegarkomanii. Uczyć się cierpliwości i trenować systematyczność. Codziennie, to codziennie. Nie ma, że pada, że głowa boli, że są inne sprawy. Przeglądać, szukać, sprawdzać, a każdy znajdzie. U mnie trwało to około roku, ale w końcu wyczekałem, wyszukałem i mam. I nie ma co rzucać się na pierwszą ofertę, jaką się znajdzie, tak bez zastanowienia. Zawsze się trafi w normalnej cenie, w normalnym stanie, pewniak bez ryzyka. Ja tylko musiałem oddać majstrowi do wyregulowania, bo skubany szybki był ponad normę i robił dobre 20-25sek/dobę. Teraz elegancko, dwie-trzy. Jak na ten mechanizm, nie oszukujmy się, średni bardzo, jest bardzo dobrze.