Cóż, szukając klasycznego divera wybrałem w końcu Squale. Te zegarki nie są bardzo drogie, choć nie są też tanie. Sądzę, ze cena odpowiada tutaj dostrzegalności marki - Squale to jednak nisza, bo zawsze robiło i robi wyłącznie zegarki do nurkowania. Żaden tam Rolex Cellini, żadne garniturowce. Natomiast co do metki... Ma oczywiście metkę szwajcarską, jak niemal każdy zegarek powstały poza Japonią i Chinami. To już zwyczaj. Ale dla mnie to włoski zegarek (centrala firmy mieści się we Włoszech, mimo że produkuje głównie w Neuchatel, i włoski ślad w historii marki jest znaczny) , więc napis "made in Italy" wcale by mnie nie zmartwił, nawet przeciwnie.
Nie proponuję w tym wątku Squale, bo ich klasyczne koperty są większe od pochodnych Sumbmarinera i klasycznych skin diverów. Chociaż niedawno S. wypuściło model 39 mm, jednak kosztuje około 6 tysięcy.