Owszem, ale nie w warunkach równin środkowoeuropejskich. Górale afgańscy nazywani są góralami, bowiem żyją w górach, co znaczy, że mają przewagę terenu. W Iraku znaczna część ludności postanowiła ze względów ideologicznych utłuc obcych za cenę życia, plus do tego ingerencja sąsiednich organizmów państwowych, zainteresowanych tylko zadaniem strat wojskom koalicji (nie zaś przeżyciem miejscowych). To nie jest praktyka, która uda się w naszych sytych kraikach. Polska nie ma warunków do partyzantki na dużą skalę, trzeba się z tym pogodzić. Nawet w czasie IIWW w Polsce partyzantka była w defensywie i nie miała najmniejszej szansy na odwrócenie kolei wojny. Brak warunków terenowych (lasy do takich rzeczy to mają ewentualnie Finowie, a nie my, wyjaśniam od razu na wszelki wypadek) plus prawdopodobny fakt, że ludność polska wydawałaby tych partyzanckich niedowarzonych głupków na potęgę, robi sprawę beznadziejną. Zwracam uwagę, że ewentualnym okupantem byłaby Rosja, a nie kochający wszystkich, troszczący się o wizerunek Amerykanie... Rosja, która ma sposoby na niesfornych cywilów.